Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub Recenzentki Wizaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klub Recenzentki Wizaż. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 kwietnia 2024

Recenzja: kosmetyki serii Age Lift marki Iwostin

Recenzja: kosmetyki serii Age Lift marki Iwostin

Dawno już kosmetyki do twarzy nie zaskoczyły mnie tak swoim działaniem jak kremy i serum Age Lift marki Iwostin. Czyżbym znalazła swoją idealną pielęgnację? Zapraszam Was na recenzje dermokosmetyków, których formuły bazują na najnowszych osiągnięciach kosmetologii i medycyny estetycznej.

Z kosmetykami marki Iwostin nie miałam do tej pory za dużej styczności, dlatego tym bardziej mnie ciekawiły. Zestaw Age Lift otrzymałam do testowania w ramach Klubu Recenzentki Wizaż, a w jego składzie znajdował się krem na dzień SPF 15, krem na noc, krem pod oczy oraz serum do twarzy. Oba kremy do twarzy dedykowane były do cery normalnej i mieszanej 40+ (są też wersje do skory suchej), więc dokładnie takiej jaką posiadam. Do pielęgnacji wprowadziłam całą serię, z czasem jednak niektóre kosmetyki kończyły mi się szybciej, dlatego sprawdziłam ich działanie zarówno razem, jak i z innymi produktami.  

Age Lift, Krem na dzień SPF 15 do skóry normalnej i mieszanej 40+

Krem ma za zadanie nawilżać i wygładzać skórę oraz opóźniać oznaki starzenia. Zgodnie z informacją producenta zawiera kwas hialuronowy, witaminy C i E, niacynamid oraz SPF15. Moja skóra kocha kwas hialuronowy, wiedziałam więc że polubi się z tym kosmetykiem. Mlecznobiały krem ma lekką konsystencję i świetnie się wchłania. Od razu po użyciu skóra jest dobrze nawilżona, ma świeży wygląd. To tego jest wyczuwalnie gładsza w dotyku. Krem można z powodzeniem dokładać w ciągu dnia w razie potrzeby. Nawet wtedy nie roluje się i nie warzy pod makijażem. Przy regularnym, dłuższym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest nie tylko milsza w dotyku i jędrniejsza, ale ma też zdecydowanie ładniejszy koloryt i mniej widoczne pory. Spodobał mi się także delikatny zapach kosmetyku. Jedyny minus dla mnie to filtr SPF15. Mam fototyp skóry 1 i na co dzień używam SPF50. Dlatego wychodząc na dwór zwłaszcza w słoneczne dni dokładałam jeszcze filtrów.

Skład: Aqua, Niacinamide, Ethylhexyl Salicylate, Neopentyl Glycol Diheptanoate, Glycerin, Propylene Glycol Dibenzoate, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Propanediol, Dimethicone, Cetyl Dimethicone, Diethylhexyl Carbonate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl, Benzoate, Ethylhexyl Triazone, Silica, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Canola Oil, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopheryl Acetate, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Polysorbate 80, Caprylic/Capric Triglyceride, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Citric Acid, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Parfum

Age Lift, Krem na noc do skóry normalnej i mieszanej 40+

Krem na noc Age Lift ma bogatą konsystencję, ale w użyciu nadal jest to lżejsza, kremowa formuła. Zgodnie z informacją producenta formuła kremu zawiera niacynamid i peptyd, które stymulują komórki do produkcji kolagenu. Znajdziemy tutaj także kwas hialuronowy i witaminę E. Zaraz po aplikacji kremu miałam wrażenie głębokiego nawilżenia skóry i jej otulenia, jakie lubię w kosmetykach na noc. Powierzchnia skóry wyczuwalnie stawała się gładsza w dotyku i delikatniejsza. Mimo bogatej formuły skóra nie była mocno świecąca, choć akurat w kosmetyku na noc nie ma to dużego znaczenia. Rano skóra wyglądała na wypoczętą i jędrniejszą. Przy dłuższym stosowaniu mam wrażenie, że mam bardziej wyrównany koloryt skóry i nieco mniej widoczne zmarszczki, zwłaszcza mimiczne. 

Skład: Aqua, Niacinamide, Diethylhexyl Carbonate, Glycerin, C12-13 Alkyl Lactate, Canola Oil, Propanediol, Dimethicone, Cetearyl Olivate, Cetyl Dimethicone, Sorbitan Olivate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Tetrapeptide-21, Tocopheryl Acetate, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Sucrose Stearate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Butylene Glycol, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Parfum

Age Lift, Krem pod oczy z kwasem hialuronowym i peptydami

Mam bardzo wrażliwą skórę w okolicy oczu i pierwsze spotkanie z kremem pod oczy Iwostin Age Lift nie należało do najprzyjemniejszych. Jednak to był tylko ten jednorazowy problem, ciężko mi więc ocenić co się wydarzyło. Kolejne aplikacje nie powodowały już żadnego dyskomfortu, czy pieczenia. Krem bardzo szybko się wchłania i mocno napina skórę. Zwłaszcza rano wyraźnie widziałam, jak pomaga w zmniejszeniu porannych obrzęków. Skóra jest po nim bardzo gładka, mocno wygładzona. Mam też wrażenie, że krem rozjaśnia nieco skórę dzięki czemu cienie są mniej widoczne, a spojrzenie wydaje się wypoczęte. W składzie znajduje się kwas hialuronowy, peptydy i niacynamid, a także masło shea i panthenol o właściwościach kojących i łagodzących. To jeden z pierwszych kremów pod oczy, który zużyłam do samego dna (to chyba najlepsza rekomendacja!).

Skład: Aqua, Niacinamide, Glycerin, Canola Oil, Diethylhexyl Carbonate, Cetyl Dimethicone, 1,2-Hexanediol, Cetearyl Olivate, Panthenol, Dimethicone, Butyrospermum Parkii Butter Extract, Butyrospermum Parkii Butter, Sorbitan Olivate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Tocopheryl Acetate, Acetyl Tetrapeptide-5, Palmitoyl Tripeptide-1, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Glyceryl Stearate, Sucrose Stearate, Stearath-20, N-Hydroxysuccinimide, Chrysin, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Citrate, Phenosyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

Age Lift, Serum na dzień i na noc z witaminą A i kwasem hialuronowym

Serum Iwostin Age Lift ma lekką konsystencję mlecznego lotionu i bardzo delikatny zapach. Zaraz po nałożeniu na skórę mocno ją wygładza i uelastycznia w dotyku. Szybko się wchłania, dzięki czemu zaraz można nakładać krem. Zimą, dla mojej mieszanej cery samo serum było zbyt lekkie, ale w połączniu z kremem z tej serii jego działanie było świetne. Skóra była mocno nawilżona, gładka, miękka w dotyku i ujędrniona. Wyglądała na młodszą i miała ładny koloryt. Nałożony ten duet makijaż nie warzył się, ani nie rolował. A ja czułam komfortowe nawilżenie przez cały dzień. Wśród składników serum znajdują się, podobnie jak w innych kosmetykach tej serii, kwas hialuronowy, witamina E oraz witamina A, której działanie ma chronić przed procesami starzenia się skóry i zwiększać elastyczność naskórka. Formuła silnie skoncentrowanego serum działa w sposób wzmocniony, skuteczniej wspomagając nawilżenie i wygładzenie skóry. 

Skład: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Ethylhexyl Stearate, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, 1,2-Hexanediol, Retinyl Palmitate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Xylityl-glucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Polysorbate 80, Caprylic/Capric Triglyceride, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Pentaerythityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Sodium Benzoate


Stosowanie całej serii kosmetyków Age Lift bardzo dobrze wpłynęło na moją skórę. Stała się ona zdecydowanie bardziej nawilżona i tak gładka i miękka w dotyku, że czasami aż sama byłam tym zaskoczona. Drobne zmarszczki uległy zdecydowanemu wygładzeniu, a cera nabrała delikatnego, zdrowego blasku i kolorytu. Gdybym miała wybrać tylko jeden kosmetyk z całej serii, to zdecydowanie byłoby to serum. Mimo lekkiej formuły mleczka działanie wygładzające było zauważalne tuż po aplikacji. W tym roku marka uzupełniła linię o krem ochronny redukujący zmarszczki z fitrem SPF50. Czuję, że będę nim zachwycona! Kosmetyki Age Lift Iwostin widziałam w sprzedaży stacjonarnie w aptece Ziko oraz w drogerii SuperPharm. Nie należą do najtańszych, ale zdecydowanie są warte swojej ceny! Znacie te produkty? A może polecacie inne serie tej marki? Dajcie znać!  

piątek, 4 sierpnia 2023

Denko kwiecień, maj, czerwiec i... lipiec 2023

Denko kwiecień, maj, czerwiec i... lipiec 2023

Czas mija mi ostatnio tak szybko, że jedynie przepełniające się pudełko z opakowaniami po zużytych kosmetykach przypomina mi o moim cyklicznym podsumowaniu. Jakie kosmetyki zużyłam w ciągu ostatnich czterech miesięcy? Co się u mnie sprawdziło, a co nie bardzo? Zapraszam do lektury nowego postu o zdenkowanych przeze mnie kosmetykach.

Mam wrażenie ostatnio, że jakoś zużywanie kosmetyków idzie mi wolniej. Mimo to w pudełku znalazło się aż 51 kosmetyków i 11 próbek! Zdecydowanie jednak powinnam zwrócić większa uwagę na używanie maseczek, zwłaszcza tych w płachcie które latem przynoszą fajne ukojenie skórze. Dla przypomnienia zaznaczę, że na zielono opisane są mega HITY, które zachwyciły mnie swoim działaniem, czarne to "zwyklaki", a czerwone to te, które u mnie okazały się klapą. 

DO CIAŁA I WŁOSÓW

- naturalne mydło w płynie Werbena, Yope - ten kosmetyk możecie regularnie spotkać w moim denko. Mydlo Yope jest delikatne, ma ładny zapach i mimo, że się nie pieni, to dobrze oczyszcza skórę. Używam od lat tej samej butelki i tylko dokupuję zapas lub płyn na litry. Uwielbiam! 

- pianka pod prysznic the Ritual of Jing Relax, Rituals - to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami tej marki. Pianka była dodatkiem do jakiejś gazety. Zapach bardzo mi się spodobał, był odświeżający, relaksujący, bardzo piękny. Pianka była gęsta i niewielka ilość wystarczała na umycie całego ciała. Nie wysuszała skóry, a po kąpieli zapach utrzymywał się jeszcze dość długo. Jeśli miałabym porównać tą piankę z Bilou, to ta druga miała jednak chyba gęstszą pianę. Chociaż chyba musiałabym używać obu w tym samym momencie, aby porównanie było sprawiedliwe. W każdym razie Rituals pianki pokochałam zdecydowanie ;)

- żele pod prysznic Dream On oraz Jungle Breeze, Balea - żele tej marki bardzo lubię, dlatego często możecie je spotkać na moim blogu. Jednak moje zapasy powoli się kończą, a marka, nie wiem czemu, zmieniła opakowania i nie są one już takie śliczne jak kiedyś ;/ Żele dobrze się pienią, nie wysuszają skóry (co zdarzało mi się przy Isanie) i mają ciekawe zapachy. Mam nadzieję, że z tymi opakowaniami to tylko przejściowe. No i najbardziej lubię wersje limitowane!

- żel peelingujący Frische-Hauch, Balea - miał śliczne opakowanie, błękitny kolor i tropikalny, przyjemny zapach. Ale jako kosmetyk, ani to żel, ani peeling. Przynajmniej ja wolę zdecydowanie albo mocniejszy peeling albo żel ;) Wiem jednak, że niektórzy lubią właśnie takie formuły. I tu ciekawostka - nie wiem dlaczego, ale nie mogę znaleźć tych peelingujących żeli w polskim DM. A za granicą jest ich całkiem spory wybór! 

- pianka pod prysznic Hey Lovely, Bilou - uwielbiam te pianki, bo są mocno kremowe, gęste i mają prześliczne zapachy. Zawarty w piance olejek ze słodkich migdałów, olejek z awokado i aloes dobrze pielęgnują skórę. Wersja Hey Lovely pachniała słodkimi kwiatami hibiskusa z nutami cytrusów i jedyne zastrzeżenie jakie miałam do tej pianki, to że za nią mocno przepłaciłam. Dlatego polecam szukać w drogeriach DM lub Rossman xD

- hydrofilowy olejkowy żel myjący do higieny intymnej Aksamitna gładkość, YOPE - mimo, że miał przyjemną formułę, to jakoś zdecydowanie bardziej odpowiadają mi żele. Dlatego to do nich wrócę prędzej. O wszystkich kosmetykach do higieny intymnej Yope pisałam na blogu LINK 

- żel do higieny intymnej Tymianek, Tess - ziołowy, bardzo wydajny żel. Pisałam o wszystkich na moim blogu LINK 

- cukrowo-solny peeling do ciała oraz nawilżający krem do ciała z linii Witalizacja, Ziaja - jejku jakie to były super kosmetyki!!! No aż jestem zaskoczona! Otrzymałam je do testowania w ramach Klubu Recenzentki Wizaż niedługo po serii do twarzy, o której pisałam na blogu LINK. Do dziś nie wiem, czemu nie opisałam ich dokładnie na blogu! A są tego warte! Peeling cukrowo-solny był mocnym zdzierakiem, ale pozostawiał skórę z warstwą okluzyjną tak jak lubię najbardziej. Skóra była po nim cudownie gładka i jędrna. Krem do ciała miał bogatą formułę, ale szybko i dokładnie wchłaniał się w skórę. Wygładzenie naskórka było dosłownie wyczuwalne tuż po użyciu. Jestem tak zachwycona tym duetem, że z przyjemnością wrócę do nich w przyszłości. Zwłaszcza do peelingu (bo moje zapasy w balsamach nadal są nieco zbyt duże ;P). Jeśli lubicie mocniejsze peelingi, po których nie trzeba już sięgać po balsam, to zdecydowanie polecam tan Waszej uwadze. 

- dezodorand w kulce Action Control Thermic, Garnier - moja ulubiona wersja antyperspirantu w kulce. Niestety nie mogłam jej ostatnio znaleźć w drogerii więc kupiłam inną, zobaczymy czy się różnią. Dezodorant nigdy mnie nie zawiódł i skutecznie pomaga mi w potliwości. Poza tym nie podrażnia mojej skóry. 

- pasta do zębów Meridol - mam problemy z krwawieniem dziąseł, dlatego regularnie sięgam po pasty tej marki lub Lacalut. Moja dentystka poleca je w duecie z płynem do płukania, ale tej samej marki (mówi, że lepiej nie mieszać działania składników).

- pasta do zębów Max Protect White, Colgate - nie zauważyłam olśniewającej bieli zębów, ale raczej nie spodziewałabym się takiego działania po produktach higienicznych. Przyjemny miętowy smak i zapach. Na codzień OK.

- nić dentystyczna EssentialFloss, Oral B - postanowiłam pokazać jedyną nić dentystyczną, jakiej używam. Pozostałe mi nie odpowiadają. EssentialFloss jest dość szeroka, łatwo więc wymieść nią resztki spomiędzy zębów. Jest też dobrze nawoskowana i pięknie pachnie. Do samego końca zachowuje swoje właściwości, nawet gdy używamy jej sporadycznie. Przetestowałam już kilka marek nici i żadna nie spodobała mi się tak jak ta.

- krem do rąk Detox, Instituto Espanol - przyjemny krem o aromatycznym, pomarańczowym zapachu. Używałam w pracy. Dla mojej skóry normalnej był OK. 

- szampon w proszku Wiatr we włosach, Manufaktura Piękna - zachwycałam się nim, ale z czasem coraz bardziej mnie denerwowala aplikacja. Wymagało to bowiem nieco machania, tak jakbyście sobie aplikowały puder dla dzieci. Mimo ładnego zapachu ostatecznie raczej nie wrócę do takiej formuły. Suche szampony w sprayu są zdecydowanie wygodniejsze! Kupiłam w Rossmanie.

- szampon Hydroboost Baobab + Maca, Hungry Hair Superfoods - zawierał wiele naturalnych składników z baobabu, macy i oleju jojoba. Pokładałam w nim spore nadzieje, ale z moimi włosami tak ciężko dojść do porozumienia, że nic dziwnego, że nawet taki super kosmetyk okazał się dla nich "zwyklakiem". Miał ładny zapach i przyzwoicie się pienił, jednak dla moich włosów to nadal nie "to".

- mydła w kostce Vegan Soap Aromacology, Pink Clay & Rose oraz White Clay & Argan - piszę o nich nieomal przy okazji każdego denko, wiecie już więc, że jestem ich ogromną fanką ;-) Kupuję je w Actionie i znów widzę, że zaczyna ich brakować. Czy to oznacza konieczność zrobienia zapasów? :D Najbardziej lubię wersję z różową glinką i różą - za zapach i delikatne działanie. Każde z mydeł utrzymuje swój kształt do końca, nie rozciapia się i nie rozwarstwia. Więcej pisałam tutaj LINK  

Dwa produkty do ciała wkradły się na zdjęcie z kosmetykami do twarzy i tam je opisałam ;-)

DO TWARZY

- żel oczyszczający do twarzy na co dzień C.B3, Ziaja - cytrusowy zapach i energetyczne opakowanie przyciągnęły moją uwagę w sklepie. Żel dobrze oczyszczał skórę i nie powodował jej przesuszania. Przy dłuższym stosowaniu mam wrażenie, że zmniejszył u mnie występowanie zmian trądzikowych. Ciężko to jednak jednoznacznie ocenić, zwłaszcza przy zmieniających się porach roku. W każdym razie bardzo przyjemny kosmetyk, za niewielką cenę.

- pianka do mycia twarzy, Hagi - miała przepiękny zapach i delikatne, choć skuteczne działanie. Zawierała ekstrakt z bławatka, algi, kwas hialuronowy, dzięki którym skora pozostawała oczyszczona i nawilżona. Kupiłam na promocji w Hebe i to był prawdziwy strzał w dziesiątkę. Polecam! 

- mikrozłuszczający krem na noc seboom Face Boom, Bielenda - przy regularnym stosowaniu byłam bardzo zadowolona z efektów jakie dawał. Skóra była gładsza, zdecydowanie mniej pojawiało się na niej wykwitów, koloryt był wyrównany. Jednak krem ten najlepiej stosować co kilka dni i tutaj zaczęły się schody, bo albo chciałam go używać codziennie, albo zapominałam o nim tygodniami :D Ostatecznie pozostaję przy opinii, jaka przedstawiłam we wpisie na moim blogu LINK.

- krem SPF50+ bardzo wysoka ochrona, Avene - testowałam go w ramach Klubu Recenzentki Wizaż.pl w czerwcu rok temu i wróciłam ponownie po zimie. Mam skórę mieszaną, fototyp 1. Wysoka ochrona SPF jest dla mnie konicznością przez cały rok. Zwłaszcza, że wszędzie jeżdżę rowerem. Krem testowałam zarówno w warunkach miejskich, jak i podczas wycieczek rowerowych i górskich. Bardzo spodobało mi się że krem bardzo szybko wchłaniał się w skórę, a przy tym dawał poczucie nawilżenia. Miał lekko beżową barwę i delikatny zapach. Nie bielił skóry. Miałam poczucie, że delikatnie rozświetlał ją i wyrównywał jej koloryt, w każdym razie wyglądała ona na ładniejszą. Przy mieszanej skórze ciężko jest znaleźć krem z wysokim filtrem, który nie będzie powodował zapychania się tłustych partii skóry i ich przetłuszczania, a przy tym wysuszania tych suchych. Był moim faworytem do czasu aż poznałam...

- rozświetlający krem na dzień z witaminą C i SPF50+, L'Oreal Paris - bardzo wysoki filtr i lekka, nieklejąca formuła, ktora szybko się wchłania. Brzmi jak IDEAŁ i obecnie jest to mój ulubieniec <3 Dzięki lekkiej konsystencji krem super nadaje sie pod makijaż. Nie bieli skóry, nie powoduje jej zapychania i świecenia, nawet przy regularnym stosowaniu. Testowałam go w ramach Klubu Recenzentki Wizaż w tym roku i... kupiłam już dwa kolejne opakowania. To chyba pokazuje, jak bardzo mi się spodobał ;) Czuć nawilżenie skóry, a ochrona przeciwsłoneczna jest bardzo skuteczna. Przetestowałam w terenie i szczerze polecam. 

- mini woda micelarna Sensibio H2o, Bioderma - tego kosmetyku na tym blogu przedstawiać nie trzeba, bo jako psychofanka Sensibio Biodermy zużyłam już sporo litrów tego produktu ;-) Miniwersje zazwyczaj używam w podróżnej kosmetyczce. Można je kupić zazwyczaj w okresie wakacyjnym, np. w Superpharm.

- regenerujący eliksir do twarzy NutraEffects, Avon - używałam głównie do masowania twarzy. Miał forme olejku i dawał fajny poślizg oraz rozświetlenie skóry. Obecnie mam inny produkt, z którego bardziej jestem zadowolona.

- pasta na wrastające włoski po depilacji Ingrown Hairs Therapy, ItalWax - CUDO! To jest tak genialny produkt, że jeśli depilujecie skórę woskiem i zdarzają się wam problemy z wrastającymi włoskami lub krostkami, to ten kosmetyk to ideał! Pachnie olejkiem z drzewa herbacianego, którego sporo ma w swoim składzie. Posmarowane nim problematyczne miejsca szybko się goją. Pasta łagodzi ból i obrzęk, spowodowany stanem zapalnym mieszka włosowego. Czasami używam jej na wyjątkowo bolesne krosty trądzikowe. Jest bardzo wydajna, używamy naprawdę niewielką ilość. Ja nakładam zazwyczaj na noc. Kupuję na Allegro.

- serum na suche i zniszczone końcówki Advanced Techniques, Avon - kupiłam kiedyś po zachwytach koleżanki, ale zupełnie nie pamiętam o takich produktach! Dlatego właściwie przeleżało na półce w łazience i nic o nim nie mogę powiedzieć. 

 

- regenerujący krem na noc Age Perfect Cell Renew, L'Oreal Paris - o całej linii kosmetyków Age Perfect, które testowałam w ramach Klubu Recenzentki Wizaż pisałam na blogu LINK. Krem na noc o masełkowej formule bardzo odpowiadał mi w miesiącach jesienno-zimowo-wiosennych, latem jednak trochę się ze sobą męczyliśmy. Muszę przyznać, że działanie jego było jednak bardzo fajne. Skóra szybko odzyskiwała blask, drobne zmarszczki zdecydowanie się wygładzały, a skóra pod oczami była rozjaśniona i wyglądała młodziej. Warty uwagi!

- Iluminating cream with vitamins all-in-one, Miya - ze wszystkich kosmetyków Miya ten jedyny jak dotąd niezbyt mi podpasował. Jednak może być też, że nie znalazłam dla niego codziennego zastosowania i tak się trochę ze sobą męczyliśmy. Krem miał działanie rozświetlające i nigdy nie wiedziałam, czy stosować go bardziej jako krem, czy makijaż. Choć rozświetlenie było subtelne, a sam krem dobrze nawilżał skórę, to raczej nie wrócę. Znam inne lepsze produkty tej marki, jak chociażby kremy serii My wonder balm LINK 

- miniwersja krem odżywczy Ceramidin, Dr. Jart+ - krem do cery suchej, dla mnie był więc nieco zbyt odżywczy. Dlatego używałam go na noc i bardzo byłam z jego działania zadowolona. Dobrze odżywiał i regenerował skórę, która stawała się delikatna w dotyku i dobrze nawilżona. Dostałam go w prezencie i widzę, że powinnam zainteresować się mocniej produktami tej marki ;-)

- krem pod oczy Plante, Soraya - wygrałam w konkursie i zaciekawiona przystąpiłam do testowania. Niestety w okolicach oczu mam super wrażliwa skórę i większość kremów, nawet dedykowanych tym okolicom, dziwnym trafem mnie podrażnia. Tak było też i z tym kremem, zużyłam go więc do twarzy ;) Dobrze nawilżał skórę, ale jak widać nie pod każde oczy można go nakładać. Przy okazji, nie wiem dlaczego mam takie problemy z tymi kremami pod oczy. Naprawdę niewiele mi odpowiada! 

- żel antytrądzikowy Hautrein SOS-GEL, Balea - przyjemny żel na wyskakujące zmiany trądzikowe, który dość szybko łagodzi bolesne obrzęki i wysusza zmiany. Jego działanie jest bardzo podobne do produkty Isana, ceny też są podobne. Zawiera alkohol. Co do działania, to na mniej oporne krosty jest idealny. Te oporne to chyba od niczego nie zejdą xD

MASECZKI I PRÓBKI

- maseczki z serii Yes To - będzie o nich osobny wpis. 

- maska w płachcie Fruity Peach, Balea - z nieznanych mi powodów wiele produktów, zwłaszcza z limitowanych serii, nie dociera nigdy do naszych polskich drogerii DM. Tą maskę przywiozłam ze sobą z Pragi. Miała prześliczny, brzoskwiniowy zapach. Wspaniale nawilżyła i ukoiła moją skórę, dając mi przyjemny relaks. No i dlaczego nie ma ich w Polsce?  

maseczka oczyszczająca No Problem, Perfecta - mimo okropnego opakowania (fuj!) była naprawdę przyjemna xD Pachniała mango z nutą bazylii, miała kremowa konsystencję i dość szybko wchłania się w skórę. Producent zalecał pozostawienie jej na skórze, ja jednak prawie nigdy nie zostawiam tego typu produktów, zwłaszcza na noc. Po zmyciu skóra była lekko oczyszczona, ale poza tym nie zauważyłam więcej efektów. Widziałam w opiniach innych osób, że pozostawiona na skórze matowiła ją, ale też lubiła się rolować. Tym bardziej cieszę się, że ją jednak zmyłam. Czy wrócę? Raczej nie, ale też oczywistym jest że po jednorazowym użyciu ciężko ocenić działanie maseczki. 

maseczki z serii Fruit Power Arbuzowe Nawilżenie i Kiwi Peeling, Lirene - miałam je w zapasach tak długo, że zdążyły się zeschnąć.. Dlatego, jak już pisałam na początku tego wpisu, muszę koniecznie częściej sięgać po maseczki w pielęgnacji! 

plasterki na wypryski COSRX - uwielbiam te plasterki, jestem ich prawdziwą fanką ;-) Pisałam o nich na blogu LINK. Tam dowiecie się dlaczego są takie wyjątkowe :D

mikropeeling wygładzający, Lirene - mimo że nie lubię używać peelingów z saszetek, to czasami do tego wracam. Drobiny peelingujące są rzeczywiście niewielkie, dzięki czemu mamy poczucie porządnego oczyszczenia i wypeelingowania skóry. Saszetka wystarcza na trzy a nawet cztery użycia. 

- próbki Vichy Liftactiv, Ava Brightening face cream SPF30, Avena Cicalfate, Holika Holika aloe gel, LinoVit A+E emulsja do mycia, RedBlocker krem do skóry wrazliwej, Ziaja C.B3 nocny krem maska, Aloesovelove odżywczy krem BIO+ Sylveco -  były OK, część już znałam i używałam. Nic jednak nie wprawiło mnie w szczególny zachwyt.  

- próbka masła do ciała DAGO - na targach EKOCUDA w Poznaniu, o których pisałam na blogu LINK otrzymałam do przetestowania m.in. próbkę masła do ciała w formie kostki. Pod wpływem ciepła dłoni kostka rozpuszczała się i umożliwiała natłuszczenie skóry ciała. Produkt miał jak dla mojej skóry normalnej nawet zbyt mocno odżywczą konsystencję, myślę ze lepiej sprawdzi się przy skórze suchej. nie do końca przemówiła też do mnie formuła kostki. Nie było to wygodne w stosowaniu, a przy tym okazało się, że kostka jest dość mało wydajna. Muszę jednak przyznać, że nie ma po niej śmieci!

- próbki kosmetyków Labside Azelo Cherry serum oraz Peach Perilla cream - serum Azelo Chery było zachwycające! Różowa, lekka formuła o pięknym zapachu. Nigdy nie przypuszczałabym, że jest to serum dla skóry problematycznej! Krem z kolei miał zbyt bogatą i odżywczą jak dla mnie konsystencję. Posiadaczki cery suchej powinny się nim zainteresować. 

ZAPACHY I MAKIJAŻ

- mgiełka do ciała Gelat'Eau, Zoella Beauty - to jeden ze słodkich zapachów kolekcji "jelly and gelatio collection". Wśród nut zapachowych znajdziemy tutaj pyszną galaretkę z czarnego bzu i śmietankę kremówkę. Główny akord jest słodki, choć wyczujemy też nuty ozonowe, które dodają zapachowi świeżości. Nie jest to bardzo trwały zapach, raczej określiłabym go jako dzienny i sportowy. Dostałam w prezencie na urodziny i bardzo, bardzo lubiłam ;-) 

- balsam do ust Vegan Care, Pacifica - dostałam w prezencie w zestawie. I o ile innymi kosmetykami tej marki zachwycałam się ogromnie LINK, o tyle balsam do ust niezbyt mi się spodobał. Jak widać, nie wszystko musi wszystkim odpowiadać.

- balsam do ust Love Nature Melon, Oriflame - miał ładny, melonowy zapach ale nawilżenie ust było raczej średnie. Do tego to grzebanie palcem w słoiku bardzo mnie zniechęcało...

- cukrowy peeling do ust Sugar Lips Poziomka, Evree - a tutaj, mimo że też trzeba było grzebać, jakoś nie było tak żle xD Super kosmetyk i bardzo mi dalej smutno, że marka Evree przestała istnieć... 

- koloryzujący żel do brwi Brow Fiber Oh, Oui, Bourjois - kupiłam po rekomendacjach kosmetyczki i bardzo mi się spodobał. Miał cieniutką szczoteczkę, którą łatwo można wyczesać rzęsy, a sam żel dodawał im koloru i wyrazistości. Miałam kolor Chessnut. Kupiłam go w Hebe z tych podgrzewanych standów i od początku miałam podejrzenie, że jest juz lekko podsuszony. Dlatego NIGDY WIĘCEJ nie kupić kolorówki z tych durnych, oświetlanych i podgrzewanych standów w drogeriach... 

- tusz Unlimited, Avon - miał silikonową, lekko wygiętą szczoteczkę którą wyczesywał rzęsy aż do nieba i sprawiał, że były one piękne. Byłam nim zachwycona i mimo, że teraz wolę szczoteczki z włosia, to dla tego produktu mogłabym nawet malować się silonową ;D

- baza do powiek Eye Primer, Revolution - baza pod cienie w formie sztyftu, która czasami używałam jedynie do wyrównania kolorytu. Była w kalendarzu adwentowym marki chyba w 2019 roku, więc jej czas już zdecydowanie się skończył. Jako kosmetyk całkiem OK, byle bym tylko pamiętała o jej używaniu 

- intensive lip relief, Blistex - mój must have na spierchnięte usta o każdej porze roku. Nie znam nic lepszego i napewno wrócę jeszcze nie raz!


Moje czteromiesięczne denko nie prezentuje się może tak obficie, jak mogłabym się spodziewać po tak długim okresie czasu. Jednak trzeba przyznać, że jak na okres wakacyjny, gdzie co chwilę gdzieś wyjeżdżam i tak nie jest tak źle :D No i chyba pierwszy raz wrzucam post z podsumowaniem zużyć na początku kolejnego miesiąca! Jak tam Wasze kosmetyczne hity? Znacie coś z mojego zestawienia? Dajcie znać w komentarzach! 


niedziela, 13 listopada 2022

Recenzja: kosmetyki Baltic Home Spa Ziaja do twarzy z serii witalizacja i fit

Recenzja: kosmetyki Baltic Home Spa Ziaja do twarzy z serii witalizacja i fit

W dzisiejszym poście chcę zwrócić Waszą uwagę na świetne kosmetyki, które moim zdaniem są trochę na rynku niedoceniane. Mowa o trzech produktach do pielęgnacji twarzy linii Baltic Home Spa marki Ziaja. Będzie o kremie nawilżająco-dotleniającym Fit oraz o duecie z linii Witalizacja, który testowałam w ramach Klubu Recenzentki Wizaż.pl. 

Kosmetyki marki Ziaja są znane w naszym kraju od pokoleń i nie ma chyba osoby, która nigdy nie zetknęła by się wcześniej z nimi chociaż raz. Wśród tradycyjnych linii kosmetycznych, np. oliwkowej,  czy bardzo przeze mnie lubianej zielonej oliwki, firma wypuściła serię Baltic Home Spa, a w jej obrębie trzy podserie: fit, witalizacja i wellness. Już na pierwszy rzut oka produkty wyróżniają się opakowaniami o prostym designie w kolorystyce ciemnego brązu i beżu. Ważnym czynnikiem jest aromatyczny zapach, który sprawia że pielęgnacja nie jest rutyną, ale codzienną przyjemnością i relaksem. Kosmetyki Baltic Home Spa są wegańskie, skomponowane na bazie składników pochodzenia naturalnego, o wysokim stopniu biodegradowalności. Na stronie internetowej producenta, możemy dowiedzieć się, że seria Baltic Home Spa Fit to produkty do pielęgnacji twarzy oraz ciała głównie o właściwościach nawilżających i ujędrniających. Charakterystyczny jest dla nich energetyczny aromat orzeźwiającego mango. W serii znajduje się aż dziewięć kosmetyków. Z kolei seria Baltic Home Spa Witalizacja to produkty o działaniu rewitalizującym skórę. Mają przyjemny zapach, choć woń początkowo kojarzyła mi się nieco z anyżem i musiałam się do nich przyzwyczaić. Podobno to aromat moreli ume. Cała linia Witalizacja to sześć kosmetyków do ciała i twarzy. Ja testowałam wszystkie produkty do twarzy, czyli serum oraz krem. 

Lekki krem nawilżająco-dotleniający do twarzy Baltic Home Spa Fit, Ziaja

Kupiłam go zaciekawiona opisem, w dodatku był w fajnej promocji w Rossmanie. Jednak nie spodziewałam się po nim niczego szczególnego. A tutaj kompletne zaskoczenie, bo krem jest ŚWIETNYZgodnie z informacją producenta krem zawiera algę oceaniczną, znaną z właściwości ochronnych. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami, ale też stresem oksydacyjnym i tzw. niebieskim światłem, na które jesteśmy narażeni siedząc godzinami przed ekranami. Krem ma leciutką, bardzo przyjemną w używaniu formułę. Fajnie odświeża i nawilża skórę, jest idealny pod makijaż, szybko się wchłania i nie pozostawia warstwy okluzyjnej na skórze. Opakowanie to plastykowa butelka 50ml z pompką, dzięki której możemy precyzyjnie dozować kosmetyk i nie dodajemy do niego bakterii z naszych dłoni. Oczywiście pod koniec opakowania trzeba się trochę nagimnastykować, ale wybaczam mu to za jego zapach i super działanie. Krem świetnie sprawdził się na mojej mieszanej skórze, nawilżał partie suche a uspokajał te tłuste. Z dnia na dzień skóra wyglądała lepiej! Była dobrze nawilżona, gładsza, miała ładniejszy koloryt, a drobne zmarszczki stały się mniej widoczne. Jedyny minus to brak filtrów UV. Jednak dla takiego fajnego kosmetyku jestem skłonna nakładać je w osobnym produkcie. Krem jest wegański, a 95% składników jest pochodzenia naturalnego. Zużyłam całe opakowanie i mam kolejne w zapasach, bardzo się z nim polubiłam.

Pełny skład: Aqua, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Hexyl Laurate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Shea Butter Ethyl Esters, Ceteareth-20 Dimethicone, Tripelargonin (C8-C12 Acid Triglyceride), Shorea Stenoptera Seed Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Himanthalia Elongata Extract, Sodium Hyaluronate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polosorbate 80, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascrobic Acid, Citric Acid, Carbomer, Phenoxyethanol, Hydroxyacetophenone, Pafrum, Sodium Hydroxide.

Możecie go kupić w fajnej cenie np. TUTAJ Allegro Polecam link polecający

Serum wygładzająco-nawilżające do twarzy, szyi i dekoltu Baltic Home Spa Witalizacja, Ziaja

Serum Witalizacja Baltic Home Spa marki Ziaja ma postać lekkiego lotionu, który bardzo szybko wchłania się w skórę. Zgodnie z opisem producenta w składzie znajduje się kwas hialuronowy, pochodna kwasu mannuronowego, eko-emolient z ostropestu, ekstrakt z moreli Ume oraz wegański kolagen. Aż 98% składników serum jest pochodzenia naturalnego. Kosmetyk bardzo dobrze sprawdził się u mnie jako pierwszy etap pielęgnacji i dobrze współpracował z nakładanym później kremem i makijażem. Tuż po nałożeniu czułam nawilżenie, odświeżenie i delikatne schłodzenie skóry. Po wchłonięciu się serum skóra była wyraźnie gładsza, bardziej miękka, jędrniejsza i promienna. Muszę też wspomnieć, że serum Witalizacja to prawdziwy tytan wydajności! Na całą twarz z powodzeniem wystarczy 1-2 dozy produktu. 

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Methylsilanol Mannuronate, Tripelargonin (C8-C12 Acid Triglyceride), Vegetable Collagen (Collagen Amino Acids), Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Prunus Mume Fruit Extract, Sodium Polyacrylate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limonene.

Możecie je kupić w fajnej cenie np. TUTAJ Allegro Polecam link polecający

Krem-maska z efektem odżywienia i nawilżenia do twarzy Baltic Home Spa Witalizacja, Ziaja

Krem-maska Witalizacja Baltic Home Spa przez producenta jest polecany "przy szczególnej ochronie skóry w trudnych warunkach, np. przeciw problemom związanym z noszeniem maseczek." Mimo, że nie mam dużych problemów ze skórą, a maseczkę noszę raczej sporadycznie (tylko do apteki i placówek służby zdrowia, zgodnie z zaleceniami), to zdecydowałam się na regularne używanie tego kosmetyku, bo bardzo dobrze sprawdził się na mojej skórze. Krem-maska Witalizacja jest kremem otulającym, co bardzo lubię w produktach na noc. Czuję wtedy, że moja skóra jest dobrze zaopiekowana i "opatulona" do snu. Według informacji producenta produkt w składzie zawiera ekstrakt z owoców drzewa tara, kwas hialuronowy, masło shea, olej canola, pochodną kwasu mannuronowego, ekstrakt z moreli Ume oraz wegański kolagen. Krem bardzo szybko się wchłania. Już po chwili od nałożenia czuć wyraźne zwiększenie nawilżenia naskórka i jego wygładzenie. Podczas aplikacji czułam delikatne chłodzenie, co powoduje odprężenie. Rano skóra wygląda na gładszą i jest miękka w dotyku. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest uspokojona, dobrze nawilżona i wygładzona, wygląda na zdrowszą i bardziej promienną. Krem ma delikatny, świeży zapach, identyczny jak serum. Na mojej mieszanej skórze w partiach tłustych krem powodował lekkie świecenie, ale ponieważ to produkt na noc, to nie przeszkadza mi to. 

Skład: Aqua (Water), Octyldodecanol, Canola Oil, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Cetyl Palmitate, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Methylsilanol Mannuronate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Propylene Glycol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Butylene Glycol, Prunus Mume Fruit Extract, Vegetable Collagen (Collagen Amino Acids), Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Hydroxyacetophenone, Methylparaben, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limonene, Citric Acid.

Możecie ją kupić w fajnej cenie np. TUTAJ Allegro Polecam link polecający, cały zestaw z tej serii TUTAJ (to także jest link z programu Allegro Polecam)

Wszystkie testowane przez mnie kosmetyki do twarzy Baltic Home Spa Ziaja bardzo dobrze się u mnie sprawdziły. Najbardziej zachwycił mnie lekki krem nawilżająco-dotleniający z serii Fit i z pewnością do niego wrócę. Przyznaję, że nie doceniałam kosmetyków tej marki! Formuły tej linii są naprawdę "nowocześniejsze" i bardzo odpowiadają moim potrzebom. Kilka dni temu dostałam się do testów peelingu i kremu do ciała z serii Witalizacja Baltic Home Spa, również w Klubie Recenzentki Wizaż. Już nie mogę się doczekać! ;-) Znacie kosmetyki tej serii marki Ziaja? Jak się u Was sprawdziły? 


czwartek, 7 lipca 2022

Recenzja: kosmetyki linii Age Perfect Cell Renew L'Oreal Paris

Recenzja: kosmetyki linii Age Perfect Cell Renew L'Oreal Paris

Linia kosmetyków Age Perfect Cell Renew L'Oreal Paris, wzbogacona o kompleks antyoksydantów, ma za zadanie rewitalizować skórę oraz przywracać jej witalność i jędrność. W składzie serii znajduje się krem na dzień z SPF30, krem na noc, serum oraz krem pod oczy. Przetestowałam je wszystkie! Poczytajcie dalej, jak się u mnie sprawdziły. 

Ostatnio kilkukrotnie dostałam się do testowania kosmetyków do pielęgnacji twarzy w ramach Klubu Recenzentki Wizaż. Wiele z nich okazało się dla mojej skóry prawdziwymi perełkami i chętnie podzielę się z Wami (stopniowo) ich recenzjami. Jako pierwsze testowałam kosmetyki Age Perfect Cell Renew marki L'Oreal Paris. Wyróżnia je obecność kompleksu antyoksydantów - naohesperdyny oraz witaminy E. Antyoksydanty pomagają chronić komórki macierzyste skóry przed działaniem wolnych rodników. Neohespedryna jest antyoksydantem pochodzącym z wyciągu z gorzkiej pomarańczy. Witamina E jest naturalnie występującym w skórze antyoksydantem, jednak z wiekiem jej poziom maleje (głównie wskutek działania czynników zewnętrznych), dlatego często możemy spotkać ją w składzie produktów wspomagających regenerację skóry. Kosmetyki Age Perfect Cell Renew w swoim składzie zawierają także kombuchę, wyciąg z trufli letniej i czarnej oraz adenozynę i kwas LHA. Wszystkie za wyjątkiem kremu pod oczy posiadają kwas hialuronowy. Pełny skład każdego z kosmetyków (dla zainteresowanych) znajdziecie na końcu opisu ich działania na mojej skórze. Tytułem wstępu przypomnę tylko, że mam cerę mieszaną, miejscami wrażliwą, z pojawiającymi się pierwszymi zmarszczkami mimicznymi głównie w okolicy oczu. 

Midnight serum Age Perfect Cell Renew

Piękna, szklana buteleczka serum ozdobi nie jedną toaletkę, czy półkę w łazience. Midnight serum mimo nazwy może być używane zarówno na noc, jak i w dziennej pielęgnacji. Jako lekki, wodnisty preparat powinien być stosowany w pierwszym kroku, czyli pod krem lub samodzielnie. Ja stosowałam serum głównie na noc, a na nie nakładałam krem z tej samej serii. 

Midnight serum ma lekko pomarańczowe zabarwienie i przyjemny zapach. Bardzo szybko wchłania się w skórę, która w wyniku jego działania jest rozświetlona i napięta. W składzie obok kompleksu antyoksydantów znajduje się także kombucha, kwas hialuronowy i skwalan. Ten ostatni składnik zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę, dzięki czemu staje się ona bardziej jędrna i gładsza. Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że rano skóra była w dobrej kondycji, wyglądała promiennie i młodziej.

Skład: Aqua, Dimethicone, Glycerin, Alcohol Denat, PEG-8, Dipropylene Glycol, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Propylene Glycol, Polysilicone-11, BIS-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Tuber Aestivum Extract, Tuber Melanosporum Extract, Adenosine, Caprylyl Salicylic Acid, Neohesperidin Dihydrochalcone, Sodium Hyaluronate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Tocopherol, Octyldodecanol, Squalane, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Biosaccharide GUM-4, Biotin, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Hydoxyethylcellulose, PEG-20 Methyl Glucose Sesquisterate, Poloxamer 338, Sodium Citrate, Xanthan Gum, BIS-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Benzyl Alcohol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, CI 14700 / RED 4, CI 19140 / Yellow 5, Pentaerythrityl Tetra-DI-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Parfum

Rewitalizujący krem na dzień z SPF30 Age Perfect Cell Renew 

Mam cerę mieszaną, bardzo wrażliwą na słońce (fototyp I). Używam kremów z wysokim filtrem przez cały rok. Wiele z nich ma tendencje do bielenia skóry, ale nie krem Age Perfect Cell Renew. Krem ma beżowo-pomarańczowy odcień, bardzo ładnie rozświetla skórę i nadaje jej zdrowy koloryt. Skóra wygląda na zdrowszą, jest jędrniejsza i gładsza w dotyku. Czasami rezygnowałam z makijażu, bo wyglądała tak ładnie! Niestety na początku wiosny kilka razy miałam też reakcje uczuleniowe, prawdopodobnie któryś ze składników kremu był na mnie zbyt silny. Miałam wtedy uczucie pieczenia i podrażnienia skóry. Reakcja na szczęście szybko mijała po odstawieniu kremu na jeden dzień. Osoby z wrażliwą skórą powinny jednak sprawdzić najpierw jak ich skóra zareaguje na składniki kremu. 

Skład: Aqua, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Dimethicone, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cetyl Alcohol, Octyldodecanol, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Ethylhexyl Triazone, Behenyl Alcohol, Isopropyl Isostearate, Triethanolamine, Perlite, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Lauroyl Lysine, Tuber Aestivum Extract, Tuber Melanosporum Extract, Adenosine, Caprylyl Salicylic Acid, Hydroxyacetophenone, Neohesperidin Dihydrochalcone, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Sodium Hyaluronate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Tocopherol, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Biotin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Citric Acid, Dimethyl Isosorbide, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taureate Copolymer, Hydroxyethylcellulose, Isohexadecane, Myristic Acid, Palmitic Acid, PEG-100 Stearate, Poly C10-30 Alkyl Acrylate, Polysorbate 60, Polysorbate 80, Propylene Glycol, Sodium Citrate, Sodium Polyacrylate Starch, Sodium Stearoyl Glutamate, Sorbitan Isostearate, Sorbitan Oleate, Stearic Acid, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, CI 14700 / Red 4, CI 19140 / Yellow 5, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Parfum.

Regenerujący krem na noc Age Perfect Cell Renew

Przede wszystkim krem ma konsystencję masełka i działanie otulające, co uwielbiam w produktach na noc. Jest mocno odżywczy, gęsty, ma beżowy kolor i piękny zapach. Używanie go to prawdziwa przyjemność! Przy czym stosowany nawet w okolicy oczu nie podrażniał ich i nie powodował uczulenia. W składzie kremu znajduje się kompleks antyoksydantów, a także kombucha, wyciąg z trufli letniej i czarnej, adenozyna, kwas hialuronowy oraz kwas LHA. Przy regularnym stosowaniu kremu na noc skóra wyraźnie stała się gładsza i milsza w dotyku. Wygląda na zdrowszą, jest rozświetlona i dobrze nawilżona. Mam cerę mieszaną, a krem regenerujący Age Perfect sprawdził się u mnie bardzo dobrze zarówno na suchych, jak i na tłustych partiach skóry. Z całej serii to zdecydowanie mój ulubieniec! 

Skład: Aqua, Glycerin, Homosalate, Octocrylene, Ethylhexyl Salicylate, Alcohol Denat., Butyl Methoxydibenzoylmethane, Hydrogenated Polyisobutene, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Dimethicone, Octyldodecanol, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, PEG-20, Cetyl Alcohol, Tuber Aestivum Extract, Tuber Melanosporum Extract, Adenosine, Caprylyl Salicylic Acid, Neohesperidin Dihydrochalcone, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Sodium Hyaluronate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Tocopherol, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Biotin, Cetearyl Glucoside, Citric Acid, Dimethyl Isosorbide, Glyceryl Stearate, Hydroxyethylcellulose, Propylene Glycol, Sodium Citrate, T-Butyl Alcohol, Xanthan Gum, Dimethiconol, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, CI 14700/Red 4, CI 19140/Yellow 5, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Dehydroacetate, Sodium Salicylate, Parfum.

Rozświetlający krem pod oczy Age Perfect Cell Renew   

Mam dość wrażliwą skórę w okolicach oczu i wiele kosmetyków mnie tutaj uczula. Pierwszy DUŻY plus dla rozświetlającego kremu pod oczy jest taki,  że ani razu nie spowodował u mnie uczucia pieczenia, czy najmniejszego dyskomfortu. Obok znanych już w całej serii Age Perfect składników zawiera też olej z pestek moreli oraz kofeinę. Dobrze poradził sobie z moimi cieniami pod oczami, mimo że są one u mnie cechą dziedziczną. Zdecydowanie są one jaśniejsze, a w niektóre dni nieomal niewidoczne (ogromny wpływ ma tutaj oczywiście m.in. odpowiednie nawodnienie!). Krem ma lekką konsystencję, jest bezwonny. Aplikator posiada metalową, zaokrągloną końcówkę. Długo się do niej przymierzałam, ale okazuje się, że niepotrzebnie się tak czaiłam. Końcówka przyjemnie chłodzi i masuje okolice oczu, zwłaszcza rano przynosi to ogromną ulgę. Krem można też oczywiście nakładać palcem, jak kto woli. Ja jednak zdecydowanie polecam mini masaż. 

Skład: Aqua, Glycerin, C15-19 Alkane, Alcohol Denat., Prunus Armeniaca Kernel Oil/Apricot Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Dimethicone, Stearic Acid, Palmitic Acid, PEG-100 Stearate, Cera Alba/Beeswax, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Silica, Tuber Aestivum Extract, Tuber Melanosporum Extract, Adenosine, Caffeine, Caprylyl Salicylic Acid, Citric Acid, Lauroyl Lysine, Neohesperidin Dihydrochalcone, Oxothiazolidinecarboxylic Acid, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Triethanolamine, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Tocopherol, Octyldodecanol, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Biotin, CI 77891/Titanium Dioxide, Hydroxyethylcellulose, Isohexadecane, Myristic Acid, PEG-20 Stearate, Polysorbate 80, Propylene Glycol, Sodium Citrate, Sorbitan Oleate, Synthetic Fluorphlogpite, Tin Oxide, Dimethiconol, CI 16035/Red 40, CI 19140/Yellow 5, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate. 

Podsumowując serię kosmetyków Age Perfect Cell Rewiew L'Oreal Paris muszę wspomnieć o pięknym zapachu, charakterystycznym dla wszystkich produktów (prócz kremu pod oczy). Najbardziej spodobało mi się działanie na mojej skórze kremu na noc oraz pod oczy. Serum także dobrze wpłynęło na poprawę jędrności i kolorytu mojej cery. Jeśli czytacie mojego bloga już jakiś czas, to być może pamiętacie, że testowałam kiedyś inna linię tej samej marki - Revitalift Cicacream. TUTAJ znajdziecie jej recenzję. Kolejny raz przekonałam się, że marka L'Oreal Paris ma w swojej ofercie całkiem fajne kosmetyki. Używacie kosmetyków przeciwzmarszczkowych? Dajcie znać w komentarzach o Waszych faworytach! 


niedziela, 13 lutego 2022

Recenzja: kosmetyki serii Mineral 89 Vichy

Recenzja: kosmetyki serii Mineral 89 Vichy

Nie będę nawet przyznawać się jak dawno temu otrzymałam do testowania kosmetyki z serii Mineral 89 Vichy w ramach Klubu Recenzentki Wizaż. Zwyczajnie zapomniałam dodać ich recenzję na bloga! Ponieważ jednak kosmetyki są świetne i warte Waszej uwagi pozwolę sobie nadrobić tą zaległość. Zapraszam po moje wrażenia z używania żelu pod oczy, maski w płachcie i oczywiście boostera-serum Mineral 89. 

Głównym składnikiem aktywnym wszystkich kosmetyków marki Vichy jest woda termalna, której źródło znajduje się w wulkanicznym regionie Francji, w Owernii. Woda ta zawiera wiele minerałów niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Jest odpowiednia dla każdego typu skóry, także tej wrażliwej. Wzmacnia ją i regeneruje. Produkty linii Mineral 89 obok wody wulkanicznej mają w swoim składzie kwas hialuronowy, który nawilża i wygładza skórę. W serii znajdują się obecnie cztery kosmetyki: maska wzmacniająco-regenerująca w płachcie, krem i serum pod oczy, booster wzmacniająco-nawilżający oraz serium prebiotyczne (którego nie miałam okazji testować). 

Maska wzmacniająco-regenerująca w płachcie Mineral 89, Vichy

Zgodnie z informacją producenta maska ma wzmacniać barierę ochronną skóry i chronić ją przed szkodliwym działaniem czynników środowiska. Esencja w której składzie znajduje się woda wulkaniczna Vichy i kwas hialuronowy naturalnego pochodzenia nawilża i ujędrnia skórę oraz wygładza drobne zmarszczki. Co ja o niej sądzę? 

Ta maska to był prawdziwy SZTOS i jedynie jej wysoka cena odstrasza mnie od kupowania jej codziennie  W opakowaniu znajdowała się płachta i saszetka z esencją. Przed aplikacją należało przecisnąć esencję do komory z płachtą i ją nasączyć. Spodziewałam się, że będzie to skomplikowane, ale okazało się, że nie. Maska miała bardzo dobrze nasączoną esencją płachtę, która była z cienkiego materiału, łatwo dopasowującego się do kształtu twarzy. Alginianowa płachta była miękka, dobrze przylegała do skóry i przez cały czas aplikacji była mokra. Od razu po nałożeniu czułam na skórze przyjemne nawilżenia i schłodzenie skóry. Znacznie przedłużyłam długość aplikacji ponad zalecane 10 min, bo tak komfortowe było to uczucie. Po zdjęciu maski i wyschnięciu resztek esencji skóra była mocno nawilżona, wyraźnie gładsza w dotyku i miała ładniejszy koloryt. Poziom nawilżenia był znacznie większy niż w przypadku masek tego typu wielu innych marek. Rzadko mi się to zdarza, ale zostawiłam skórę po aplikacji maski bez kremu i to aż do kolejnego poranka (maskę stosowałam pod wieczór)! Skóra przez cały czas była odżywiona, nawodniona i nie czułam jej przesuszenia, nawet w partiach, które zazwyczaj mam suche. NO PO PROSTU CUDO! Wady: problem z dostępnością i wysoka cena 

Skład: Aqua / Water / Eau, Glycerin, Propanediol, Peg/ppg/polybutylene Glycol 8/5/3 Glycerin, Methyl Gluceth 20, Carbomer, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, Biosaccharide Gum 1, Maltodextrin

Mineral 89 booster wzmacniający skórę wokół oczu (krem i serum pod oczy), Vichy

Bardzo lekki krem pod oczy o żelowej konsystencji. Ma opakowanie z pompką, która ułatwia dozowanie i zabezpiecza produkt przed dostawaniem się do środka bakterii. Formuła to połączenie wody wulkanicznej Vichy, kwasu hialuronowego oraz kofeiny, która ma właściwości obkurczające naczynia krwionośne. Takie połączenie składników ma zapewnić naszej skórze nawilżenie i wzmocnienie delikatnej skóry wokół oczu oraz wygładzenie drobnych zmarszczek i cieni pod oczami. Jak było u mnie? 

Przede wszystkim booster do skóry wokół oczu Mineral 89 to jeden z naprawdę niewielu kosmetyków pod oczy, który mnie nigdy nie podrażnił, nie spowodował szczypania, ani nawet malutkiego zaczerwienienia. Konsystencja lekkiego lotionu bardzo mi odpowiada, ponieważ bardzo szybko się wchłania - co ma duże znaczenie, zwłaszcza rano gdy każda minuta jest cenna. Do tej pory miałam problem z używaniem kosmetyków na okolice oczu, głównie z powodu licznych podrażnień oraz czasu wchłaniania. Mineral 89 pod tym względem odpowiada mi w 100%! Nie posiada zapachu, a skóra jest po nim dobrze nawilżona i lekko rozjaśniona. Mimo, że nie sypiam ostatnio zbyt dobrze, to moja skóra pod oczami jest w znacznie lepszej kondycji, a drobne zmarszczki wydają się mniejsze. 

Skład: Aqua/Water, Propanediol, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Glycerin, Carbomer, Caffeine, Sodium Hyaluronate, Adenosine, Phenoxyethanol, Chlorella Vulgaris Extract, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Biosaccharide Gum-1

Booster wzmacniająco-nawilżający Mineral 89, Vichy

Ponad dwa lata temu miałam przyjemność po raz pierwszy używać booster Mineral 89 Vichy i... moje zdanie odnośnie tego kosmetyku wcale się nie zmieniło! Obszerną recenzję znajdziecie na moim blogu LINK. Ja dodam jedynie, że przetestowałam booster zarówno w temperaturach upalnych, jak i zimowych. Kosmetyk jest ultradelikatny i stosowany nawet na podrażnioną skórę koi ją i uspokaja. Często używam go jako pierwszy etap, pod krem lub olejek. Samodzielnie lepiej sprawdza mi się w cieplejszych miesiącach. 

Skład: Skład: Aqua / Water, PEG/PPG/Polybutylene Glycol-8/5/3 Glycerin, Glycerin, Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Carbomer, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Biosaccharide Gum-1


Produkty Mineral 89 Vichy bardzo dobrze wpłynęły na wzmocnienie mojej skóry. Polubiłam ich lekkie formuły, uczucie orzeźwienia i długotrwałego nawilżenia skóry. Są bardzo delikatne i bezwonne, dlatego nawet osoby z wrażliwą cerą powinny być zadowolone z ich działania. Kusi mnie bardzo prebiotyczne serum z tej linii. Może kiedyś?... ;-) Znacie kosmetyki Mineral 89 marki Vichy?  





sobota, 28 marca 2020

Recenzja: kosmetyki z serii Normaderm Phytosolution Vichy

Recenzja: kosmetyki z serii Normaderm Phytosolution Vichy
Pod koniec grudnia 2019 roku w ramach Klubu Recenzentki Wizaż dostałam do przetestowania zestaw dwóch produktów do cery z niedoskonałościami Vichy Normaderm. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ kosmetyki tej marki jak dotąd świetnie się u mnie sprawdzały, no i moja walka z trądzikiem trwa już naprawdę wiele lat. Jeśli jesteście ciekawi, jak testowane produkty sprawdziły się u mnie po prawie trzech miesiącach używania, to zapraszam do dalszej części wpisu. 
W paczce od portalu wizaz.pl znajdowały się żel oczyszczający Intensive Purifying Gel oraz emulsja Double Correction Daily Care oba z linii Normaderm Phytosolution Vichy. Seria ta składa się z kosmetyków przeznaczonych do walki z sześcioma oznakami niedoskonałości skóry - wypryskami, zaczerwienieniami, rozszerzonymi porami, błyszczeniem, ziemistym kolorem cery i śladami po niedoskonałościach. Oprócz testowanych przeze mnie produktów w gamie Normaderm znajduje się także tonik oczyszczający oraz nawilżający krem do skóry trądzikowej dla dorosłych. Moja cera jest typowo mieszana: tłusta w strefie T i bardziej sucha na policzkach. Ma ona dużą skłonność do powstawania wyprysków i nieco mniejszą do zaskórników. Miejscami pory są większe, a skóra błyszczy się na czole i brodzie. Mam też wiele śladów po dawnych niedoskonałościach. Można więc powiedzieć, że to duet idealny do testowania przeze mnie! :)
Normaderm Phytosolution Intensive Purifying Gel, Vichy
 Żel oczyszczający przeznaczony do cery tłustej i mieszanej ze skłonnością do trądziku zgodnie z informacją producenta w składzie zawiera m.in. minerały i ekstrakt probiotyczny, dzięki którym doskonale usuwa zanieczyszczenia. Żel ma przeźroczysty kolor i jest dość gęsty. Mimo swojego działania antybakteryjnego nie wysusza skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia, czy napięcia naskórka nawet przy codziennym stosowaniu. Kosmetyk dobrze się pieni i z łatwością usuwa kurz, sebum czy makijaż. Żel ma lekko miętowy, świeży zapach. Pozostawia skórę z uczuciem odświeżenia i dobrego oczyszczenia. Opakowanie posiada pompkę co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Niecała jedna dawka wystarcza z powodzeniem do wymycia całej twarzy. Butelka ma pojemność 200 ml i mimo, że używam tego produktu od trzech miesięcy dwa razy dziennie, to myślę, że wystarczy mi jeszcze na co najmniej 2 tygodnie.

Skład: Aqua /Water, Coco, Betaine, Propanediol, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Glycinate, Dipropylene Glycol, Zinc Gluconate, Salicylic Acid, Bifida Ferment Lysate, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Copper Gluconate, Caprylyl Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum / Fragrance

Normaderm Phytosolution Double Correction Daily Care, Vichy
Emulsja do pielęgnacji skóry na dzień zgodnie z informacją na opakowaniu jest wzbogacona o 2% kwas salicylowy i kwas hialuronowy. Dzięki tym składnikom ma skutecznie redukować niedoskonałości skóry, a przy tym ją nawilżać i regenerować. Bałam się, że mimo deklaracji producenta kosmetyk ten jednak będzie wysuszał moją skórę w miejscach gdzie jest ona mniej tłusta. Nic takiego jednak nie miało miejsca!  Krem jest bardzo lekki i świetnie nadaje się pod makijaż. Ma płynną konsystencję i odświeżający zapach. Na skórze pozostawia uczucie nawilżenia i odświeżenia skóry. Twarz jest zadbana, ale nie świeci się. Emulsja jest bardzo wydajna, a dzięki buteleczce (szklanej!) z pompką możemy dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Zdarzyło mi się niejednokrotnie stosować emulsję na skórze dekoltu i tutaj także nie wystąpiły żadnego rodzaju podrażnienia. Mimo obecności kwasu salicylowego wysoko w składzie dla mojej cery ten kosmetyk okazał się być idealnie skomponowany. 

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Salicylic Acid, Isononyl Isononanoate, Butylene Glycol, Kaolin, Zinc sulfate, Bifida Ferment Lysate, Sodium Hydroxide, Sodium Polyacrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ascorbyl Glucoside, Caprylyl Glycol, Hydrolyzed Algin, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Biosaccharide Gum-1,acrylates/c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum (Fragrance)

Podsumowując moją przygodę z testowaniem kosmetyków z serii Normaderm Phytosolutions Vichy jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Obawiałam się stosować produktów do cery trądzikowej na mojej mieszanej skórze, jednak wbrew moim czarnym wizjom ani żel ani emulsja nie przesuszyły mojej skóry mimo długiego i regularnego stosowania. Muszę także przyznać, że stan mojej cery znacznie poprawił się, mam mniejsze pory, wypryski pojawiają się znacznie rzadziej i przede wszystkim zmiany są mniej bolesne i szybciej znikają. Chętnie widziałabym ten duet w swojej codziennej pielęgnacji, zwłaszcza na te dni kiedy z powodu hormonów cera potrafi szaleć. To kolejne kosmetyki marki Vichy, które świetnie się u mnie sprawdziły i z których jestem zadowolona. Jeśli macie ochotę poczytać o innych tej marki, to odsyłam Was do wpisów poniżej. Znacie kosmetyki Normaderm Phytosolutions Vichy? Jak się u Was sprawdziły? A może macie innych faworytów na problemy skóry? Dajcie znać w komentarzach! 



Copyright © Nostami blog , Blogger