Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 kwietnia 2021

Recenzja: kolorowe tusze 5 in One Lash Genius Mascara Avon

Recenzja: kolorowe tusze 5 in One Lash Genius Mascara Avon

Gdybym musiała wybrać jedynie kilka kosmetyków do podróżnej kosmetyczki z pewnością znalazły by się w niej dwie rzeczy - szminka i tusz do rzęs. Te produkty w magiczny sposób dodają pewności siebie i sprawiają, że czuję się piękna ;-) Fajny tusz do rzęs ładnie podkreśla spojrzenie. Gdy dodatkowo jest on nie tylko w kolorze czarnym, to... wiadomo, że już mnie "kupił"! Zapraszam na recenzję kolorowych wersji tuszy 5 in One Lash Genius Mascara marki Avon. 

Tusze Geniusz 5w1 Avon występują w pięciu wersjach kolorystycznych. Obok tradycyjnej czerni i czarnego brązu mamy też trzy wersje, których kolorystyka ma dodatkowo podkreślać barwę oczu - Emerald, Navy oraz Aubergine. Wszystkie tusze 5 in One Lash Genius Mascara posiadają grubą, silikonową szczoteczkę z wielowymiarowymi włoskami, które mają za zadanie pogrubić, wydłużyć, rozdzielić i unieść rzęsy oraz pokryć je głębokim kolorem. 

Wersja Emerald tuszu Geniusz 5w1 Avon zgodnie z informacją producenta jest idealna dla osób o brązowym kolorze oczu. Kolor w rzeczywistości przypomina lekko przybrudzony emerald, chwilami nawet wpadający w szarości. 

W przypadku moich szaroniebieskich oczu jest to idealny tusz na co dzień, którego prawie nie widać, ale jednak rzęsy są zdecydowanie mocniej podkreślone.

Kolor Navy tuszu Geniusz 5w1 Avon polecany jest osobom o oczach niebieskich. Jest więc to najlepsza wersja dla mnie. 

Barwa tuszu jest dość ciemna, granatowo-niebieska. Tusz ładnie podkreśla też niebieski odcień mojej tęczówki. 

Ostatnia z wersji kolorystycznych tuszu Geniusz 5w1 Avon, Auberigne jest najbardziej nietypowa. Z założenia ma to być kolor dla osób o oczach zielonych. 

Przy moich tęczówkach tusz ten daje czasami wrażenie, jakbym użyła kolorowych cieni. Jest to widoczne zwłaszcza na dolnej linii rzęs. Mimo to ta wersja także bardzo mi się spodobała. 

Tuszu 5 in One Lash Genius Mascara Avon zbiera podobną ilość pochwał, jak i negatywów przez swoje użytkowniczki. Dość gruba silikonowa szczoteczka nie każdemu przypadła do gustu i to ona jest głównie przyczyną tych negatywnych komentarzy. Ja akurat należę do tej "zachwyconej" grupy użytkowniczek i od początku używania tej wersji maskary jestem bardzo zadowolona z efektu "otwartego oka", mocno wydłużonych, pogrubionych i podkreślonych rzęs. Chciałabym jeszcze w dwóch słowach opowiedzieć w jaki sposób tuszuję moje rzęsy, co może być wskazówką w lepszym korzystaniu z tej dość dużej szczoteczki. Przede wszystkim tuszowanie zaczynam od wnętrza oka, dochodząc szczoteczką do włosków u samej podstawy, prawie przy samej spojówce. Rzęsy tuszuję kierując wzrok lekko ku dołowi, wyciągając rzęsę na szczotce do samej końcówki. Wykonuję ruchy lekko zygzakowate i w ten sposób tuszuję rzęsę na całej szerokości. Na koniec wyciągam jeszcze włoski z zewnętrznych kącików i delikatnie tuszuję dolne rzęsy. Jeśli rzęsy sklejają mi się w którymś miejscu to używam czystej szczoteczki do rzęs (dostałam taką kiedyś od kosmetyczki, gdy robiłam sobie swoje jedyne w życiu rzęsy 1:1). Rozczesuję szczoteczką rzęsy aż do uzyskania pożądanego efektu. 

Kolorowe tusze do rzęs kojarzą mi się generalnie zazwyczaj z szalonymi, letnimi makijażami. A przynajmniej tak było do tej pory. Te zaproponowane przez markę Avon są zdecydowanie bardziej spokojne i świetnie sprawdzają się w codziennym, delikatnym makijażu. Mimo, że do koloru moich oczu polecany jest tusz o barwie Navy, to i pozostałe wersje bardzo mi odpowiadają i chętnie po nie sięgam. Myślę, że jest to miła odmiana dla tradycyjnych "dzienniaków". Lubicie takie odmiany w makijażu? Poznałyście już tusz 5 in One Lash Genius Mascara Avon?


poniedziałek, 16 października 2017

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon
Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon.
Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-)
Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się własnym "widzimisię" i potencjalnym zastosowaniem ich później w makijażu. Większość wytypowałam wcześniej na podstawie zdjęć w katalogu, choć jedna tak mnie urzekła "na żywo", że zdecydowałam się na nią pomimo, że nie planowałam wcześniej jej zakupu. Niektóre kolory okazały się nieco inne w opakowaniu niż na zdjęciach w katalogu, ale generalnie raczej fotografie są zgodne. Jednak okazało się, że kolory na ustach mogą być inne, głównie na skutek naturalnej barwy naszych ust. I głównie z tego powodu mam mieszane uczucie co do niektórych z nich. Ale przejdźmy do sedna. Kolory przeze mnie testowane to: Pinking About You oraz Head Turner w wersji matowej, oraz Blushing, Nudeitude, Pouty, Love Bite i Work It w wersji błyszczącej. Na początek zaprezentuję wersje matowe.
 
Head Turner to dość ostry kolor czerwony. Na zdjęciu prezentuję go absolutnie bez make up'u. Szminka ma bardzo gęstą, wręcz kremową konsystencję. Gładko rozprowadza się po ustach i daje im satynowe wykończenie. Ma bardzo mocne krycie. Porównując jej konsystencję z matująca szminką Golden Rose, to ta z Avonu jest bardziej gęsta. Szminkę nakładamy za pomocą aplikatora-gąbeczki o kształcie diamencika. Dzięki temu aplikacja jest bardzo precyzyjna. Szminka wżera się nieco w usta, ale wydaje mi się, że znacznie mniej niż inne tego typu. Opakowanie wyglądem przypomina lakier do paznokci. Jest to prostokątna, niewielkich rozmiarów buteleczka w której mieści się 7 ml kosmetyku. Szminka ma delikatny zapach. Jeśli chodzi o trwałość szminki to może ona rzeczywiście przetrwać parę godzin pod warunkiem, że w tym czasie nic nie jemy, nie pijemy i nikogo nie całujemy ;-) Wbrew "wżeraniu" się koloru dość łatwo można go usunąć z ust wacikiem nasączonym płynem micelarnym lub wodą z mydłem. Jednak jeśli oczekujemy idealnych ust, to musimy nastawić się na poprawki w ciągu dnia. I tak jest niestety z wszystkimi kolorami i wersjami Avon Mark Liquid Lacquer. Jedynie jasne, beżowe odcienie wykazują jakby większą trwałość, ale może to być też złudzenie, ponieważ ich ścieranie się jest mniej widoczne. 
1. Head Turner

Pinking About You to szminka w kolorze pudrowego różu. Kolor wpada czasami w fioletową tonację, dlatego niestety nie jest do końca dla mnie, a przynajmniej osobiście lepiej czuję się w czerwieniach i czerwonopodobnych. Szminka ma gęstą, kremową konsystencję. Używanie jej jest prawdziwą przyjemnością - gładko sunie po wargach i dokładnie pokrywa je kolorem. Jej nadmiar możemy odcisnąć na chusteczce, ja jednak tego nie zrobiłam i mimo to kosmetyk dobrze wchłonął się w skórę ust. Pinking Abut You jest kolorem na co dzień. Myślę, że najpiękniej będą się w nim prezentowały tzw. "chłodne blondynki".
2. Pinking About You

Blushing to pomadka w płynie w wersji błyszczącej. Jej kolor jest dość podobny do Pinking About You, ale mam wrażenie, że ma nieco więcej cieplejszych tonacji. Jest to szminka dobra na co dzień, której różowo-beżowy kolor nie będzie się wyróżniał, stanowi więc dobre uzupełnienie mocniejszego makijażu oka. Konsystencja także jest gęsta, a kolor dobrze pokrywa usta. W ciągu dnia musimy się jednak nastawić na poprawki, zwłaszcza jeśli będziemy coś jadły lub piły. Coś czuję, że to własnie Blushing będzie najczęściej używanym przez mnie kolorem, ze wszystkich testowanych ;-)
3. Blushing

Błyszczący nudziak wpadający w brązy to chyba najlepsze określenie dla koloru Nudeitude. Na moich ustach jednak kolor ten wpadł w zdecydowanie bardziej brązowe nuty co widać na zdjęciach. Szminka dość mocno kryje usta kolorem i chyba najlepiej malować usta od zewnątrz do wewnątrz. Przynajmniej mi było tak wygodniej i łatwiej zachować linię ust. Niestety zdarzają się wyjścia poza linię, gdy na koniec malowania zaciskam wargi ze sobą. Tak jak inne wersje kolorystyczne Avon Mark Liquid Lacquer szminka dobrze się nakłada, oraz ma kremową konsystencję, coś jak gęsty błyszczyk.
4. Nudeitude

Kolor Pouty w opakowaniu wygląda jak nieco fioletowy brąz czy śliwka, natomiast na moich ustach wpada zdecydowanie w ciemniejszy kolor bordo-brązu. Jest to więc propozycja raczej na wieczorowy makijaż. Tak jak pozostałe szminki w płynie Avonu w wersji błyszczącej Pouty dobrze rozprowadza się na ustach dzięki aplikatorowi. Posiada mocne krycie, jednak kolor nie wżera się i dość szybko schodzi. Jeśli zależałoby nam na idealnym wyglądzie szminki przez cały dzień zdecydowanie musimy nastawić się na poprawki. Ten kolor kupiłam pod wpływem impulsu i jako jedyny nie był planowany z mojej mini kolekcji.
5. Pouty

Love Bite określiłabym jako fuksja choć na zdjęciach wpada w odcienie czerwieni. Jest to kolejna szminka w płynie z wersji błyszczących. Pomadka przyjemnie sunie po ustach i dobrze się rozprowadza. Jeśli chodzi o konsystencję to wyraźnie czuć nawilżenie ust i jest to miłe uczucie. Szminka zjada się w miarę równomiernie więc będzie wymagała poprawek w ciągu dnia. Jednak trzeba jej przyznać, że robi efekt WOW ;-)
6. Love Bite

Strażacki czerwony to kolor Work It. Mimo, że w katalogu wyglądał na nieco wpadający w bordo, przy mojej bladej twarzy robi się krwistoczerwony. To zdecydowanie kolor dla osób wprawionych w malowaniu! Mimo wygodnego aplikatora w kształcie diamencika dobrze widać jak drgała mi ręka, zwłaszcza przy górnej wardze. Szminka ma kremową konsystencję i mocno pokrywa usta kolorem. Sam kolor jest mega błyszczący. Jednak mimo to nie wżera się w usta i dość łatwo schodzi.
7. Work It

Na zakończenie jeszcze raz prezentuję Wam wszystkie kolory w formie swatchy na ręce. Od góry mamy tutaj Pinking About You oraz Head Turner (maty), następnie: Blushing, Nudeitude, Pouty, Love Bite oraz Work It (błyszczące). Po tygodniowych testach najbardziej do serca przypadła mi Blushing z wersji na codzień oraz Love Bite, bo jak wiecie uwielbiam kolor fuksji na ustach ;-) 
Love Bite
Muszę jednak przyznać, że także i inne wersje przypadły mi do gustu i mimo, że kolor nie jest zbyt trwały, co można uznać by za dużą wadę, to dla mnie nie jest to żadnym problemem. Szminki w płynie Mark z Avonu będą w sprzedaży regularnej od najbliższej środy w cenie 18 złoty. Jak Wam się podobają? Znalazłyście w tej kolekcji swojego faworyta? Podzielcie się opiniami w komentarzach ;-)  

sobota, 9 września 2017

Letni makijaż i zakończenie Wakacyjnego Poradnika Urodowego

Letni makijaż i zakończenie Wakacyjnego Poradnika Urodowego
Latem lubię poszaleć w makijażu. W końcu od tego mamy tą porę roku, aby nacieszyć się feerią barw i odcieni! Jest to też czas, kiedy zazwyczaj mamy w pracy urlopy, można więc zrzucić nieco zawodowej sztywności i odetchnąć wolnością. Jesteście ciekawi moich propozycji na letni makijaż? Jeśli tak, to zapraszam dalej!
Istnieje w makijażu trend polegający na łączeniu niebieskich oczu z kolorem oranżu. Mi osobiście bardzo on się podoba, gdyż to połączenie wydobywa z oczu głębię koloru i dodatkowo podkreśla biel tęczówki. Nawet gdy nie pomalujemy rzęs tuszem oko wygląda intrygująco i efektownie. To właśnie ognista pomarańcza towarzyszyła mi w makijażu latem. Cień o nazwie Orange Candy pochodzi z firmy FM Group. Posiada bardzo mocną pigmentację i dość dobrze się rozprowadza. Nawet użyty na sucho zapewnia intensywny i trwały kolor. Niestety może się osypywać, dlatego zazwyczaj podczas nakładania go przykładam wacik kosmetyczny pod okiem. Mój cień jest już nieco wysłużony, ale nadal dobrze mi służy. Niestety nie ma go obecnie w ofercie firmy :( 


W letnim makijażu lubię też sięgać po błękity. Ulubione kredki to te z firmy Avon - diamentowa Aqua shock lub z gąbeczką do rozcierania Turquoise water. Ta z gąbeczką jest świetna do uzyskania roztartej kreski. Z kolei ta diamentowa daje bardziej precyzyjną kreskę. Mimo nazwy nie zauważyłam w niej diamentowych drobinek, a raczej lekki efekt opalizujący. Kredka Aqua Shock jest wykręcana, zaś Turquoise water to wersja drewniana, którą temperujemy tradycyjnie temperówką. Obie kojarzą mi się z wakacjami, dzięki swojej kolorystyce nawiązującej do lazuru ciepłego morza. 
Wakacyjny makijaż nie mógłby istnieć bez pięknego koloru także na ustach! Jak wiecie lubię dość wyraziste kolory szminek, co widać chociażby po prezentowanych przeze mnie szminkach LINK i LINK. Tym razem chciałam jednak przedstawić wam nieco bardziej stonowany produkt - szminka creamy lipstick o numerze 19 z lini HYPOallergenic firmy Bell. Jest to kolor jakby brudnego różu, który czasami wpada w tonacje bordo. Szminka jest kremowa, dobrze pokrywa usta i długo się na nich utrzymuje. Skóra jest po niej dobrze nawilżona i miękka. Kolor pasuje zarówno do codziennych stylizacji, jak i do bardziej mocnego makijażu. Opakowanie szminki jest metalowe i to jedyna cecha, do której mogłabym mieć zastrzeżenia ponieważ jest to mat w wersji "niskobudżetowej" - szorstki i niemiły w dotyku. Nie wpływa to natomiast zupełnie na działanie szminki, która jest świetna nie tylko na lato!
Do kategorii makijażu letniego włączę także Avon Glow bronzing multi stick, czyli bronzer w sztyfcie. Jest to kremowy sztyft o konsystencji szminki i tak go najczęściej używam. Jednak można nim także z powodzeniem podkreślać policzki i powieki. Kolor jaki posiadam to Blushing Coral (jest też wersja brązowa Glowing Nude). Sztyft pięknie rozświetla skórę i sprawia, że wygląda ona jak muśnięta słońcem. Opakowanie jest dość małe - taka "grubsza" szminka. Mimo to produkt jest wydajny i wystarcza na długi czas. To świetny kosmetyk do wakacyjnej kosmetyczki, kiedy staramy się oszczędzać miejsce w walizce. Dzięki jego wielofunkcyjności możemy wykonać nim prawie cały makijaż.
Zamiast ciężkiego podkładu, który i tak spłynąłby z mojej twarzy pod wpływem wysokiej temperatury sięgam latem po krem BB. Mój ulubiony to Anew Vitale firmy Avon. Wyrównuje on koloryt skóry i delikatnie ukrywa niedoskonałości - rozszerzone pory, drobne zmarszczki, cienie, przebarwienia. Jak każdy krem BB nie ma tak mocnego krycia jak podkład, jednak dla mnie jest to wystarczające. Krem dobrze się rozprowadza i dobrze wiąże się z moimi kremami na dzień, nie roluje się i nie zbiera w zagłębieniach. Kosmetyk dopasowuje się do każdej karnacji, dlatego nie ma potrzeby dobierania jego koloru. Krem BB Anew Vitale ma pojemność 30 ml. Wystarcza na kilka miesięcy codziennego używania. Jak widać produkt zmienił opakowanie - na zdjęciu po lewej mój "stary" krem BB, a po prawej nowa wersja, jako "zapas". Zużyłam już trzy opakowania tego produktu i jestem bardzo zadowolona. 
Dzisiejszy post jest ostatnim należącym do wyzwania dla blogerów Wakacyjny Poradnik Urodowy organizowanym przez Urodzianka.pl oraz Trustedcosmetics. Pierwszy raz brałam udział w tego typu przedsięwzięciu i muszę Wam powiedzieć, że nie było to wcale takie proste! Bardzo się cieszę, że udało mi się sprostać terminom i wymaganiom konkursu. Mam też nadzieję, że przygotowane przeze mnie wpisy tematyczne były dla Was ciekawe i wartościowe. Dajcie znać co na ten temat sądzicie w komentarzach! ;-)

Zapraszam Was oczywiście także do podzielenia się opiniami na temat kosmetyków, o których wspominałam w dzisiejszym poście. Znacie lub używałyście któreś z nich? A zainteresowanych innymi postami należącymi do Wakacyjnego Poradnika Urodowego zapraszam do odwiedzenia linków poniżej.


Wyzwanie "Wakacyjny Poradnik Urodowy":
- Ochrona przeciwsłoneczna - LINK
- Regeneracja skóry i włosów po opalaniu - LINK
- Letnia pielęgnacja stóp - LINK
- Letnia pielęgnacja dłoni i paznokci - LINK
- Ulubione letnie zapachy - LINK
- Letnia pielęgnacja włosów - LINK
- Letnia pielęgnacja ciała - LINK
- Letnia pielęgnacja twarzy - LINK 

niedziela, 28 maja 2017

Akcent na USTA

Akcent na USTA
Podobno według niektórych szkół wizażu w makijażu powinniśmy podkreślać albo oczy albo usta. Chodzi o taki akcent, który spowoduje, że wzrok naszego rozmówcy skupi się na tej części którą uważamy za swój atut. Dzisiaj chciałabym ten akcent postawić na usta i przedstawić Wam dwa produkty do ich pielęgnacji ust oraz pomadkę, której kolor mnie zachwycił. 


Baza utrwalająca makijaż ust to produkt, który wygrałam w konkursie Bell na IG. Jest to produkt hypoalergiczny, który ma wyrównać koloryt ust, wygładzić ich powierzchnię, a tym samym przedłużyć trwałość nałożonej później pomadki. Baza ma formułę szminki w sztyfcie. Kolor, który testowałam to numerek 01. Nakładamy ją tak jak szminkę. Po nałożeniu powierzchnia ust stała się równomierna i gładka. Zwróćcie uwagę na zdjęcie z aplikacji i obecne w lewym kąciku skórki. Po nałożeniu kolorowej szminki nie ma ich! Dzięki bazie nieznacznie wyrównuje i rozjaśnia się nam kolor ust. To powoduje, że każda użyta później szminka ładniej wygląda ;-) Baza utrwalająca Bell nawilża i wygładza usta. Jest odpowiednia dla osób o wrażliwej skórze, jest przebadana dermatologicznie. Jej użycie znacznie przedłuża trwałość szminki. Ja sprawdziłam ją na szmince "Moc blasku" kolor Tangerine Glam firmy Avon . Kolor trzymał się ust i nie rozmazywał poza ich obrys, jak to u mnie się często zdarza.


Jakiś czas temu pisałam Wam o poziomkowym peelingu do pielęgnacji ust firmy Evree, który wspaniale pomaga pozbyć się suchych, spierzchniętych skórek poprzez ich usunięcie i starcie (pisałam o tym TUTAJ). Czasami jednak usta są wyjątkowo przesuszone i wrażliwe, a dodatkowe tarcie ich powoduje dyskomfort. Wtedy lepszym rozwiązaniem takiego problemu może stać się maść BLISTEX. Po BLISTEX swego czasu specjalnie jeździłam do UK lub męczyłam moich angielskich przyjaciół o wysyłanie zapasów. Na szczęście cała gama produktów tej firmy jest już dostępna w Polsce w aptekach lub Superpharm. Bo Blistex Intensive Lip Relief to produkt absolutnie wyjątkowy i jak dotąd nie spotkałam się w innym, który działał by tak spektakularnie. Jest to balsam do ust usuwający wszelkiego rodzaju spierzchnięcia, czy pęknięcia na skórze. Balsam ten intensywnie nawilża skórę ust, bardzo szybko ją koi dając wrażenie łagodnego chłodzenia dzięki zawartości mentolu. Zawiera filtr SPF 10. Blistex Intensive Relief używam zazwyczaj na noc, a rano są one zregenerowane i wyglądają na zdrowe. Balsam ten pomaga także w szybszym gojeniu się opryszczki oraz łagodzi ból i swędzenie, dlatego jest to produkt, który zdecydowanie warto mieć w swojej kosmetyczce. 


Na koniec chciałam przedstawić Wam matową szminkę True Color firmy Avon. Jest to odcień Adoring Love, który bardzo mi się podobał. Jest to mocny róż, zbliżony do koloru fuksji. Niestety zdjęcia nie do końca to oddają. Szminka jest bardzo dobrze napigmentowana i mocno kryjąca. Kolor utrzymuje się długo, choć aplikacja wymaga precyzji zwłaszcza na styku z linią ust. Szminka nawilża usta, choć w odczuciu mamy wrażenie, że tak nie jest. Kolor ładnie ożywia całą twarz i kojarzy się z wakacjami i beztroską. 



Usta to bardzo ważny atrybut kobiecości. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam je malować i wypróbowywać nowe kolory i odcienie. Dlatego ważna jest tez dla mnie ich pielęgnacja. Ze szminką na ustach czuję się piękniejsza i pewniejsza siebie. A Wy jakie macie doświadczenia z makijażem i pielęgnacją ust?  

niedziela, 23 kwietnia 2017

Jak dbać o lakier do paznokci?

Jak dbać o lakier do paznokci?
Dzisiaj nieco inny post, a mianowicie chciałam opowiedzieć Wam o tym, w jaki sposób dbać o nasze lakiery do paznokci, aby służyły nam one jak najdłużej i cieszyły nasze oko. Zapraszam do lektury ;-)



Jakiś czas temu miałam przyjemność współorganizować mini-szkolenie dla zainteresowanych osób dotyczące malowania i zdobienia paznokci. Szkolenie prowadziła moja koleżanka, która jest kosmetyczką (przy okazji, Ania jest nie tylko kosmetyczką, ale także bardzo utalentowaną osobą - robi m.in. cudowną biżuterię, którą możecie zobaczyć tutaj ). Podczas warsztatu, który w swej znacznej części dotyczył ćwiczenia umiejętności praktycznych, prowadząca przekazała nam także kilka sposobów i wskazówek, dzięki którym możemy znacznie dłużej cieszyć się "żywotnością" naszego lakieru do paznokci i to niezależnie od firmy.


Chyba każda z nas spotkała się z taką sytuacją - dawno nie używany lakier rozwarstwia się. Najlepszym wyjściem dla tej sytuacji jest energiczne wstrząśnięcie nim, aby warstwy znów się wymieszały. Umożliwi to nam "kulka", która zazwyczaj znajduje się w buteleczce lakieru. Kosmetykiem możemy potrząsać góra-dół, lub obracać go w dłoniach. Jeśli ten zabieg nie pomoże, lub też lakier jest mocno wyschnięty - możemy dodać do niego kilka kropli zmywacza lub rozcieńczalnika przy czym pamiętać trzeba, że ten zabieg wpłynie już na stan naszego lakieru i może on mieć już słabsze krycie oraz szybciej się starzeć. Profesjonaliści oczywiście polecają specjalny rozcieńczalnik, ale jeśli nie mamy go w domu, to zmywacz też pomoże. 




Na szybkość wysychania lakieru do paznokci ma wpływ to w jaki sposób go przechowujemy. Kosmetyki te nie lubią zbyt wysokich i zbyt niskich temperatur, ani ekspozycji na słońce. Dlatego nawet najpiękniejszy lakier lepiej schować, niż trzymać na parapecie okna czy półeczce w ciepłej łazience. Najlepiej przechowywać lakiery w ich kartonowym opakowaniu (jeśli oczywiście ja mają) w pokoju lub szafie. Ja swoje chowam na dno przepastnego kuferka kosmetycznego.


Podczas używania lakieru do paznokci wielokrotnie odciekamy jego nadmiar o brzeg buteleczki. W efekcie szyjka opakowania jest zazwyczaj pokryta wyschnięta warstwą lakieru. Mało kto wie, że wpływa to negatywnie na trwałość naszego kosmetyku i może przyśpieszać jego wysychanie. Warto więc od czasu do czasu zrobić porządek wśród naszych lakierów i wyczyścić brzeg szyjki lakieru za pomocą wacika nasączonego zmywaczem do paznokci. 



Na zakończenie przedstawiam Wam jeden z lakierów z mojej kolekcji. Jest to połyskujący lakier Magic Effects z Avonu, kolor Pearl. Zawiera on połyskujące drobinki, dzięki którym nasze paznokcie pięknie się błyszczą. Ten kolor nadaje się na specjalne okazje lub imprezy. Lakier bardzo dobrze kryje, wystarczy nawet jedna warstwa do dokładnego pokrycia kolorem naszych paznokci. Po pomalowaniu paznokcie w dotyku są szorstkie i chropowate. Trudność może też sprawić ich zmywanie, dlatego zawsze daję pod ten lakier bazę lub odżywkę. Lakier utrzymuje się parę dni i nawet gdy zaczyna odpryskiwać na końcówkach to dzięki błyszczącej kolorystyce nie rzuca się to w oczy ;-) Kolor można określić jako różowe złoto, które mieni się w zależności od oświetlenia od barwy beżowej po różową i fioletową. Ciekawa kombinacja na wyjątkowe okazje i co najważniejsze - łatwo się go nakłada i dość szybko wysycha.

    

Zaprezentowałam Wam kilka wskazówek jak zadbać o trwałość lakierów do paznokci. Być może znacie też inne? Chętnie zapoznam się z nimi w komentarzach, podzielcie się ;-) 

Copyright © Nostami blog , Blogger