Przejdź do głównej zawartości

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon.
Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-)
Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się własnym "widzimisię" i potencjalnym zastosowaniem ich później w makijażu. Większość wytypowałam wcześniej na podstawie zdjęć w katalogu, choć jedna tak mnie urzekła "na żywo", że zdecydowałam się na nią pomimo, że nie planowałam wcześniej jej zakupu. Niektóre kolory okazały się nieco inne w opakowaniu niż na zdjęciach w katalogu, ale generalnie raczej fotografie są zgodne. Jednak okazało się, że kolory na ustach mogą być inne, głównie na skutek naturalnej barwy naszych ust. I głównie z tego powodu mam mieszane uczucie co do niektórych z nich. Ale przejdźmy do sedna. Kolory przeze mnie testowane to: Pinking About You oraz Head Turner w wersji matowej, oraz Blushing, Nudeitude, Pouty, Love Bite i Work It w wersji błyszczącej. Na początek zaprezentuję wersje matowe.
 
Head Turner to dość ostry kolor czerwony. Na zdjęciu prezentuję go absolutnie bez make up'u. Szminka ma bardzo gęstą, wręcz kremową konsystencję. Gładko rozprowadza się po ustach i daje im satynowe wykończenie. Ma bardzo mocne krycie. Porównując jej konsystencję z matująca szminką Golden Rose, to ta z Avonu jest bardziej gęsta. Szminkę nakładamy za pomocą aplikatora-gąbeczki o kształcie diamencika. Dzięki temu aplikacja jest bardzo precyzyjna. Szminka wżera się nieco w usta, ale wydaje mi się, że znacznie mniej niż inne tego typu. Opakowanie wyglądem przypomina lakier do paznokci. Jest to prostokątna, niewielkich rozmiarów buteleczka w której mieści się 7 ml kosmetyku. Szminka ma delikatny zapach. Jeśli chodzi o trwałość szminki to może ona rzeczywiście przetrwać parę godzin pod warunkiem, że w tym czasie nic nie jemy, nie pijemy i nikogo nie całujemy ;-) Wbrew "wżeraniu" się koloru dość łatwo można go usunąć z ust wacikiem nasączonym płynem micelarnym lub wodą z mydłem. Jednak jeśli oczekujemy idealnych ust, to musimy nastawić się na poprawki w ciągu dnia. I tak jest niestety z wszystkimi kolorami i wersjami Avon Mark Liquid Lacquer. Jedynie jasne, beżowe odcienie wykazują jakby większą trwałość, ale może to być też złudzenie, ponieważ ich ścieranie się jest mniej widoczne. 
1. Head Turner

Pinking About You to szminka w kolorze pudrowego różu. Kolor wpada czasami w fioletową tonację, dlatego niestety nie jest do końca dla mnie, a przynajmniej osobiście lepiej czuję się w czerwieniach i czerwonopodobnych. Szminka ma gęstą, kremową konsystencję. Używanie jej jest prawdziwą przyjemnością - gładko sunie po wargach i dokładnie pokrywa je kolorem. Jej nadmiar możemy odcisnąć na chusteczce, ja jednak tego nie zrobiłam i mimo to kosmetyk dobrze wchłonął się w skórę ust. Pinking Abut You jest kolorem na co dzień. Myślę, że najpiękniej będą się w nim prezentowały tzw. "chłodne blondynki".
2. Pinking About You

Blushing to pomadka w płynie w wersji błyszczącej. Jej kolor jest dość podobny do Pinking About You, ale mam wrażenie, że ma nieco więcej cieplejszych tonacji. Jest to szminka dobra na co dzień, której różowo-beżowy kolor nie będzie się wyróżniał, stanowi więc dobre uzupełnienie mocniejszego makijażu oka. Konsystencja także jest gęsta, a kolor dobrze pokrywa usta. W ciągu dnia musimy się jednak nastawić na poprawki, zwłaszcza jeśli będziemy coś jadły lub piły. Coś czuję, że to własnie Blushing będzie najczęściej używanym przez mnie kolorem, ze wszystkich testowanych ;-)
3. Blushing

Błyszczący nudziak wpadający w brązy to chyba najlepsze określenie dla koloru Nudeitude. Na moich ustach jednak kolor ten wpadł w zdecydowanie bardziej brązowe nuty co widać na zdjęciach. Szminka dość mocno kryje usta kolorem i chyba najlepiej malować usta od zewnątrz do wewnątrz. Przynajmniej mi było tak wygodniej i łatwiej zachować linię ust. Niestety zdarzają się wyjścia poza linię, gdy na koniec malowania zaciskam wargi ze sobą. Tak jak inne wersje kolorystyczne Avon Mark Liquid Lacquer szminka dobrze się nakłada, oraz ma kremową konsystencję, coś jak gęsty błyszczyk.
4. Nudeitude

Kolor Pouty w opakowaniu wygląda jak nieco fioletowy brąz czy śliwka, natomiast na moich ustach wpada zdecydowanie w ciemniejszy kolor bordo-brązu. Jest to więc propozycja raczej na wieczorowy makijaż. Tak jak pozostałe szminki w płynie Avonu w wersji błyszczącej Pouty dobrze rozprowadza się na ustach dzięki aplikatorowi. Posiada mocne krycie, jednak kolor nie wżera się i dość szybko schodzi. Jeśli zależałoby nam na idealnym wyglądzie szminki przez cały dzień zdecydowanie musimy nastawić się na poprawki. Ten kolor kupiłam pod wpływem impulsu i jako jedyny nie był planowany z mojej mini kolekcji.
5. Pouty

Love Bite określiłabym jako fuksja choć na zdjęciach wpada w odcienie czerwieni. Jest to kolejna szminka w płynie z wersji błyszczących. Pomadka przyjemnie sunie po ustach i dobrze się rozprowadza. Jeśli chodzi o konsystencję to wyraźnie czuć nawilżenie ust i jest to miłe uczucie. Szminka zjada się w miarę równomiernie więc będzie wymagała poprawek w ciągu dnia. Jednak trzeba jej przyznać, że robi efekt WOW ;-)
6. Love Bite

Strażacki czerwony to kolor Work It. Mimo, że w katalogu wyglądał na nieco wpadający w bordo, przy mojej bladej twarzy robi się krwistoczerwony. To zdecydowanie kolor dla osób wprawionych w malowaniu! Mimo wygodnego aplikatora w kształcie diamencika dobrze widać jak drgała mi ręka, zwłaszcza przy górnej wardze. Szminka ma kremową konsystencję i mocno pokrywa usta kolorem. Sam kolor jest mega błyszczący. Jednak mimo to nie wżera się w usta i dość łatwo schodzi.
7. Work It

Na zakończenie jeszcze raz prezentuję Wam wszystkie kolory w formie swatchy na ręce. Od góry mamy tutaj Pinking About You oraz Head Turner (maty), następnie: Blushing, Nudeitude, Pouty, Love Bite oraz Work It (błyszczące). Po tygodniowych testach najbardziej do serca przypadła mi Blushing z wersji na codzień oraz Love Bite, bo jak wiecie uwielbiam kolor fuksji na ustach ;-) 
Love Bite
Muszę jednak przyznać, że także i inne wersje przypadły mi do gustu i mimo, że kolor nie jest zbyt trwały, co można uznać by za dużą wadę, to dla mnie nie jest to żadnym problemem. Szminki w płynie Mark z Avonu będą w sprzedaży regularnej od najbliższej środy w cenie 18 złoty. Jak Wam się podobają? Znalazłyście w tej kolekcji swojego faworyta? Podzielcie się opiniami w komentarzach ;-)  

Komentarze

  1. Ja kocham maty, więc na pewno zdecydowałabym się na te warianty do testowania. Ale Tobie najładniej jest w kolorze Love Bite, moim zdaniem oczywiście, bo wszystkie wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Love Bite jest piękna!! Najbardziej Ci pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Love Bite jest piękna, mimo że nie używam szminek tą chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz, może także Tobie się spodoba ;-)

      Usuń
  4. Nie wiedziałam, że Avon wypuścił takie pomadki, kolory i pigmentacja robią wrażenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełna nowość, więc musiałam je przetestować :D

      Usuń
  5. Kolory ładne, ale kosmetyki z Avon nie do końca mnie przekonują. W dodatku ten brak trwałości mnie zniechęca... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda może to być uciążliwe... Na szczęście jest wiele firm i każdy znajdzie coś co mu odpowiada ;-)

      Usuń
  6. Pierwsza czerwień szalona :D Love Bite piękna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają na zdjęciach jak domalowane w paincie^^ ;-))))

      Usuń
  7. WOW! Oprócz czerwieni wszystkie mi się podobają <3
    Z chęcią dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem Ci, że choć nie pochwalam składów pomadek Avon, to kolorystykę mają świetną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak będzie z używaniem na co dzień, czyli "makijaż w 30 sekund" w biegu do tramwaju ^^ ;-)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Właśnie dlatego nie mogłam zdecydować się na mniejszą ilość^^.. ;-)

      Usuń
  10. ja jestem zakochana w matach! :) zostaję tu z Tobą na dłużej i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, rozgość się ;-)

      Usuń
  11. kusiły mnie te pomadki,ale w końcu żadnej nie zamówiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas są w sprzedaży, więc nie spóźniłaś się ;-) A poza tym może jeszcze nie nadszedł "ich czas" dla Ciebie? ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Genialne są te kolory, właściwie to podobają mi się wszystkie. Koniecznie muszę sobie jakąś zamówić na próbę, bo niestety większość matowych pomadek w płynie mi nie odpowiada... :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to własnie będą TE idealne? ;-)

      Usuń
  13. Widuję ostatnio te pomadki na blogach i Instagramie. Najbardziej podobają mi się te w stonowanych kolorach, bo jestem makijażową "nudziarą" - lubię spokojne, stonowane makijaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W aktualnym katalogu dodali nowe kolory o satynowym wykończeniu w tym jeden bardzo "nude" myślę, że spodobał by Ci się ;-)

      Usuń
  14. Czy znajdę jeszcze gdzieś mat pouty ?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…