Przejdź do głównej zawartości

AliExpress Haul

O AliExpressie dowiedziałam się obserwując chmurki (recenzje) dziewczyn ze społeczności Dress Cloud. Wiele z nich pokazywało fajne i różnorodne gadżety, które kupowały za grosze. Chciałam sama sprawdzić, jak to działa i tak stałam się posiadaczką kilku drobiazgów zakupionych za pośrednictwem tej platformy. Zapraszam na mały przegląd ;-)



Jako pierwszy zamówiłam sobie zegarek, którego cena osiągnęła zawrotną sumę 6 złoty (razem z przesyłką). Zegarek przyszedł do mnie dokładnie po 24 dniach od zamówienia! Przyznaję, że bardzo zdziwiłam się odbierając paczuszkę na poczcie. Zegarek ma biały cyferblat z obramowaniem w kolorze różowego złota (bardzo lubię ten kolor). Bransoletka jest w kolorze białym z delikatnym marmurkiem. Od początku miałam nieco wątpliwość co do jej trwałości, ale jak na razie działa, chociaż wygląda na mocno sfatygowaną. Sam zegarek od razu po rozpakowaniu działa idealnie i nie mam co do niego żadnych zarzutów. Jestem z niego zadowolona i bardzo mi się podoba głównie z uwagi na kolorystykę i brak oznaczeń firmowych.




Ozdoby do włosów przeglądam na AliExpressie regularnie. W Polsce takie rzeczy osiągają dość wysokie ceny. W gumkach-wstążkach urzekło mnie, że z jednej strony to zwykłe gumki, a z drugiej fryzura dzięki ich ozdobności nabiera odświętnego charakteru. Wstążka jest na stałe przyszyta do gumki i po związaniu włosów najlepiej ją ułożyć, tak aby była na górze. Gumki kosztowały mnie 2 zł za sztukę. Są porządnie wykonane i mam nadzieję, że będą służyły mi jak najdłużej. Trzeba jednak zwrócić uwagę, aby były przechowywane w miejscu, gdzie kokarda się nie pogniecie. 



Do włosów zamówiłam też wianek-opaskę. Obawiałam się, że będzie mała, taka jak dla małych dzieci, ale okazało się, że wszystko jest OK i z powodzeniem się w nią mieszczę. Dodatkowo opaska ma w tylnej części gumkę, dzięki czemu łatwo dostosowuje się do każdego rozmiaru głowy. Wianek tworzy pięć różyczek z delikatnego materiału przyozdobionych listkami i fragmentami różowego tiulu. Całość świetnie nadaje się do romantycznych stylizacji przy rozpuszczonych włosach, choć i te związane wyglądają dzięki takiej ozdobie przeuroczo. Opaska jest bardzo wygodna i dobrze podtrzymuje włosy. Kosztowała 2,50 zł i czekałam na nią 6 tygodni od momentu zamówienia.



Mimo, że wiele blogerek przestrzega przed zakupami kosmetyków z AliExpressu, głównie z uwagi na skład niewiadomego pochodzenia, ja postanowiłam zaryzykować i zamówiłam dla siebie dwie rzeczy. Jedną z nich jest paletka rozświetlaczy. Spodziewałam się, że będą one świetliście brokatowe, ale na szczęście są delikatne i matowe, dzięki czemu świetnie nadają się do codziennego makijażu. Jest to paletka Hua Mian Li o numerze 02. Najbardziej polubiłam kolor w lewym górnym rogu - jest on lekko brzoskwiniowy, a po nałożeniu na skórę ma perłowa poświatę i bardziej przypomina brudny róż. Kolor obok niego po prawej tworzy na skórze srebrzystą poświatę, dobrze więc będzie wyglądał na skórze brunetek. Dolny lewy róg zajmuj typowy bronzer, którego planuję używać częściej jak już moja skóra nabierze opalenizny. Ostatni w paletce to bardzo neutralny beż, który daje delikatną poświatę odpowiednią do codziennego makijażu. Wszystkie rozświetlacze nie są zbyt mocno napigmentowane, a rozprowadzone na skórze dają wrażenie blasku i rozjaśnienia miejsca gdzie je aplikujemy. Ja używam ich na kości policzkowe, nasadę nosa, pod łuk brwiowy, na łuk kupidyna. Czasami także na powieki zamiast cieni. Zapłaciłam za nie 13,42, a na przesyłkę czekałam dokładnie miesiąc od zamówienia, więc dość krótko.


Kolejnym kosmetykiem jest szminka, którą zakupiłam ze względu na urocze opakowanie ;-) Nie mogłam przejść obojętnie obok tego słodkiego koteczka! Koszt tego kosmetyku to niecałe 9 złoty, a na przesyłkę czekałam dokładnie półtorej miesiąca. Szminka ma delikatna konsystencję, dość dobrze nawilża i barwi usta. Kolor jest zbliżony od fuksji. Według nazewnictwa producenta jest to kolor 04. Niestety nie mam żadnych danych odnośnie składu szminki, czy też jej odporności UV. Na ostatnim zdjęciu mam nią pomalowane usta. Żaden z kosmetyków zamówionych na AliExpressie mnie nie uczulił, ani nie spowodował żadnych skutków ubocznych. Owszem nie pokładałabym w nich nadziei na duże właściwości pielęgnacyjne, ale jako drobiazg umilający dzień, czemu nie? 

 

To była pierwsza partia moich AliExpressowych zakupów. A czy wy kupowałyście coś na tym portalu? Pochwalcie się zdobyczami w komentarzach ;-) 







Komentarze

  1. Gumki do włosów są cudne, ale za chiny ludowe nie kupiłabym ani nie użyłabym kosmetyków z aliexpress.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "chiny" ;D Dobrze powiedziane! hihi ^^

      Usuń
  2. Ja to głównie kupuję zegarki, bo są tanie a dobre, a na allegro aż roi się od takich samych tylko w wyższej cenie. Mam już chyba ich z 8 i na razie nie narzekam. Ponadto często zdarza mi się kupować jakieś pierdoły, nie zawsze potrzebne, ale wpadają w oko i są tanie, więc kupuję :P U Ciebie bardzo spodobały mi się gumki do włosów, aż się zastanowię, czy sama sobie takich nie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam trochę już więcej tych pierdułek ;-)) Może jakiś cykl powstanie zakupowy^^

      Usuń
  3. Na ali można znaleźć super gadżety!!! Zegarek piękny <3 Co do kosmetyków, nie zaryzykowałabym, ale podziwiam za odwagę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - AliExpress wytwórnia gadżetów ;-))

      Usuń
  4. Opaska jest urocza i bardzo dziewczęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taak i wygodna! Można nią podtrzymać włosy, a nie tylko ozdobić ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Ulubione zimowe zapachy

Kiedy dni stają się coraz zimniejsze i krótsze częściej sięgam po zapachy, na które nawet nie spoglądam wiosną czy latem. Instynktownie poszukuję kompozycji zapachowych, które osłodzą chłodne wieczory i brzydką aurę. Perfumy na bazie wanilii, piżma i drzewa sandałowego rozgrzewają mnie swoją wonią i wprawiają w dobry nastrój. Jesteście ciekawi moich faworytów? Zapraszam do zmysłowej podróży!   

Jak powszechnie wiadomo w perfumach nuty bazowe mimo, że nie są zbyt mocno wyczuwalne, mają decydujące znaczenie dla charakteru całej kompozycji zapachowej. Tak zwane nuty głowy mają najbardziej intensywny zapach i to je czujemy najmocniej zaraz po otwarciu flakonu, ale po skropieniu nimi skóry dość szybko zanikają. Z kolei pośrednie do wymienionych nuty serca często nie są świadomie przez nas wyczuwane, jednak ich obecność świadczy o unikalności kompozycji i dopełnia mieszankę zapachową. Zapachy dzielone są też na kategorie w zależności od użytych do ich produkcji składników. I tak mamy zapachy…

Parafinowa maseczka na paznokcie i palce

Dzisiaj produkt, który zadba o nasze paznokcie i skórki po zimie - parafinowa maseczka na paznokcie i palce firmy Labo Beauty. Maseczka ta ma za zadanie zregenerować i odżywić nasze paznokcie. Zawiera ona olejek aragonowy, witaminę E, olejek z awokado oraz z oliwek.


Maseczka znajduje się w plastikowym, zakręcanym  słoiczku. Z wyglądu przypomina różowy wosk ze świecy, a jej aplikacja przypomina dzieciństwo, kiedy to maczało się na cmentarzu palce w rozgrzanym wosku świec i zniczy ;-) 



Jak używać maski? Rozgrzaną do około 80 stopni wodę wlewamy do słoiczka i chwilkę czekamy. Gdy maska nieco przestygnie (do zmiany "czujnika temperatury" - naklejki na pudełku), zanurzamy w niej kilkukrotnie palce, aby pokryły się woskiem.


Po około 10-15 min ściągamy wosk. Zaschnięte resztki można dodać z powrotem do słoiczka i użyć ponownie kolejnym razem. Po aplikacji maski powinniśmy nie myć rąk przez 2 godziny, aby składniki miały czas dobrze się wchłonąć. Efektem działania są mocniejsze, błyszc…