Przejdź do głównej zawartości

Letnia pielęgnacja twarzy - Wakacyjny Poradnik Urodowy

Lato nieubłaganie dobiega końca, a w moim Wakacyjnym Poradniku Urodowym opisałam już pielęgnację prawie każdej części ciała. Została mi najważniejsza - twarz. Jeśli jesteście ciekawi w jaki sposób dbam o skórę na mojej buzi w najgorętszej porze roku, to zapraszam Was do dalszej części wpisu.
Różany tonik do twarzy firmy Evree to kosmetyk znany już chyba każdej maniaczce kosmetyków, przynajmniej ze słyszenia. Produkt ten obok wody różanej zawiera kwas hialuronowy, który poprawia kondycję skóry. Tonik wycisza skórę i łagodzi zaczerwienienia. Działa także tonująco i odświeżająco, dlatego świetnie nadaje się do nawilżania skóry twarzy w upalny dzień. Ładny, różany zapach umila aplikację i nie jest to zapach "babciny", czego się obawiałam. Aplikacja za pomocą sprayu bezpośrednio na twarz jest bardzo wygodna, a dzięki temu produkt dość wolno się zużywa. Ja mam duża wersję, ale wiem że na lato firma Evree wypuściła swoje toniki w mniejszym opakowaniu, które jest wręcz idealne do zabrania ze sobą do wakacyjnej torby. W ten oto sposób skusiłam się także na przetestowanie innego kosmetyku - odświeżającego, hamamelisowego toniku do twarzy do skóry z niedoskonałościami. Zawarty w tym produkcie hamamelis przywraca równowagę skóry skłonnej do niedoskonałości, uspokaja ją i zmniejsza widoczność porów. Wygodne aplikacja także za pomocą sprayu oraz świeży zapach znacznie podnoszą komfort stosowania. Te dwa toniki stały się moimi ulubieńcami w letniej pielęgnacji twarzy i zdecydowanie je polecam.
W czasie wakacji mam trochę więcej czasu dla siebie, częściej wtedy sięgam po wszelkiego rodzaju maseczki. Słońce i wysokie temperatury powodują, że moja skóra wymaga o wiele większego nawilżenia niż w czasie innych pór roku, dlatego obok zazwyczaj przez mnie używanych maseczek oczyszczających pojawiają się też te o właściwościach nawilżających i pielęgnacyjnych. Jednym z moich tegorocznych odkryć są znane wśród blogerek maski w płachcie z firmy Garnier. Testowałam już wersję w kolorze niebieskim, czyli Aqua Bomb o czym pisałam w poście na temat produktów z lipcowgo denka TUTAJ. Druga maską tej serii którą miałam przyjemność używać była wersja Moisture Comfort w różowym opakowaniu. Tym razem nieco sprawniej poradziłam sobie z warstwą oddzielającą maseczkę i udało mi się nałożyć ją na twarz bez większych przeszkód. Maska tak samo jak wersja niebieska była bardzo mocno nasączona i trzymałam ją na twarzy znacznie dłużej niż zaleca producent. Resztki preparatu wklepałam w szyję. Maska dała efekt dobrego nawilżenia, ale mam wrażenie że nieco słabszego niż Aqua Boost. Zapach jest delikatny i nienachalny. Dzięki tej maseczce nieco ukoiłam też swoją skórę, niestety efekt nie był zbyt długotrwały i na drugi dzień nie było już widać różnicy.
Jednym z najważniejszych etapów pielęgnacji skóry twarzy jest dla mnie nakładanie kremu na noc. Tego typu kremy są zazwyczaj znacznie bogatsze w składniki odżywcze, a w połączeniu ze snem bardzo korzystnie wpływają na stan mojej skóry. Przez całe tegoroczne lato używałam kremu Revitalising Harmony Planet Spa z firmy Avon. Jak wszystkie produkty tej serii krem posiada przepiękny, relaksujący zapach zawierający nuty moringi, ale też chyba mięty. Krem ma konsystencję żelową. W kolorze jest zielonkawy z piękną, opalizującą poświatą. Krem bardzo dobrze się nakłada, nie zapycha on porów i szybko się wchłania. Przy tym nie podrażnia wrażliwej skóry, ale też nie powoduje uczucia kleistości czy lepkości. Skóra jest po nim bardzo dobrze nawilżona i sprawia wrażenie rozjaśnionej. Dzięki zapachowi czujemy przyjemne uczucie chłodzenia, dlatego krem stał się moim faworytem na upalne wieczory i noce ;-) Opakowanie w formie "słoika" było bardzo wygodne w użyciu i pozwoliło na zużycie kremu do ostatniej kropelki.
Postanowiłam twardo przypilnować samej siebie w pielęgnacji skóry wokół oczu. Ponieważ krem na noc sprawdził mi się bardzo dobrze sięgnęłam po produkt dedykowany skórze wokół oczy także z serii Planet Spa z firmy Avon. Wybór padł na żel na okolice oczu Luxury Spa z czarnym kawiorem. Czarna tubka ze złotymi napisami zawiera przeźroczysty żel o perłowym połysku. Muszę przyznać, że zarówno opakowanie, jak i wygląd kosmetyku robią wrażenie! Produkt aplikuję w skórę wokół oczu na oczyszczoną twarz. Żel bardzo szybko się wchłania, jednak jeśli chodzi o jego działanie to nie zauważyłam spektakularnych rezultatów. Owszem skóra jest zdecydowanie mocniej nawilżona, ale nie jest to efekt "WOW". Być może przy dłuższym stosowaniu krem ten pokaże swoje możliwości? Bo jak dotąd to mimo swojego niezwykłego wyglądu jest to raczej dość zwyczajny krem pod oczy.
Ponieważ latem częściej borykam się z problemem pojawiających się na mojej skórze niedoskonałości postanowiłam wypróbować olejek z drzewa herbacianego Love Nature firmy Oriflame. Kupiłam go szukając godnego następcy mojego ukochanego, choć mocno drogiego olejku Tee Tree z The Body Shop i ponieważ bardzo go do produktu z TBS porównywałam, to być może moja ocena jest nadmiernie surowa. Buteleczka olejku Love Nature tak samo jak tgo z TBS zawiera 10 ml produktu. Oba olejki pachną drzewem herbacianym, ale ten zapach jest w obu wersjach inny i bardziej mi się podoba ten z TBS. Olejek z Oriflame był mniej wydajny, mimo, że oba mają w butelce nakrętkę umożliwiająca nabranie kropli. Przede wszystkim jednak Olejek Love Nature pozostawia na skórze tłustą warstwę, czego nie robił produkt z The Body Shop. Wiem, że to OLEJEK, a jednak trochę mi to przeszkadzało. Działanie obu olejków jest bardzo podobne, choć miałam wrażenie że ten z TBS miał mocniejszy ekstrakt. Jednak cena olejku z Oriflame jest niebotycznie niższa. No i teraz mam dylemat, co dalej w tym temacie zrobić. Nadal szukam faworyta w tej kategorii, być może możecie polecić mi swoich ulubieńców?
Moja pielęgnacja skóry twarzy latem skupia się głównie na nawilżaniu w dzień, a odżywianiu nocą. Postanowiłam także włączyć do regularnego stosowania kremy pod oczy. Pojawiające się niedoskonałości na skórze zaatakowałam olejkiem herbacianym. 


A jak wygląda Wasza pielęgnacja skóry twarzy? Używałyście produktów o których dzisiaj piszę? Jak się u Was sprawdziły? Koniecznie podzielcie się opiniami w komentarzach ;-)  


Wyzwanie "Wakacyjny Poradnik Urodowy":
- Ochrona przeciwsłoneczna - LINK
- Regeneracja skóry i włosów po opalaniu - LINK
- Letnia pielęgnacja stóp - LINK
- Letnia pielęgnacja dłoni i paznokci - LINK
- Ulubione letnie zapachy - LINK 
- Letnia pielęgnacja włosów - LINK
- Letnia pielęgnacja ciała - LINK

Komentarze

  1. ja używam właśnie tego olejku z Oriflame i jestem średnio zadowolona. najlepsze, że gdy przy końcówce opakowania byłam przekonana, by nowego nie kupować, on zaczął dobrze działać... no i kupiłam kolejną buteleczkę. nie umiem więc Ci nic innego polecić :/
    a co do różanych kosmetyków, sama je uwielbiam, choć akurat mam produkt z Bielendy, którym jestem zachwycona! <3 kupiłam natomiast olejek różany do demakijażu oczu od Evree, ale czekam aż mi się mój poprzedni produkt do demakijażu skończy, by zacząć go używać (a to już niedługo!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z różanych kosmetyków używam jak na razie tylko toniku, ewentualnie hydrolat ;-)) Popróbuję też inne olejki i dam znać gdyby coś mnie oczarowało!

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Mania maseczkowania 4

Ostatnio pokochałam maski w płachcie, a że mam ich dość spore zapasy to decyduję się na pielęgnację z ich użyciem znacznie częściej. Można by mieć wątpliwość, czym może różnić się jedna maska tego typu od drugiej? Jednak okazuje się, że każda z nich jest inna, a działanie nie każdej mnie zachwyca. Zapraszam Was dziś na czwarty przegląd maseczek, tym razem same wersje na tkaninie.  Maski na tkaninie, inaczej nazywane maskami w płachcie przywędrowały do nas wraz z modą na koreańską pielęgnację skóry. Dotychczas były one dostępne jedynie poprzez strony typu ebay, czy też w sklepach internetowych specjalizujących się w sprzedaży kosmetyków z tej części świata. Pamiętam jak bardzo ucieszyłam się, kiedy w moim rodzimym mieście otworzył się sklep JJ Korean Beauty, a jakiś czas później firmowy sklep It's Skin.  W między czasie wiele innych firm rozpoczęło produkcję tego typu kosmetyków - Garnier, Bielenda, czy Selfie Project, a marki znane dotąd jedynie z internetu zaczęły pojawiać się na t…