Przejdź do głównej zawartości

#haul nie tylko kosmetyczny MAJ 2019

Chyba powinnam zmienić majowy tytuł posta na "haul wyłącznie kosmetyczny", bowiem w maju przybyło mi mnóstwo nowych kosmetyków i tylko jedna rzecz nie z tej kategorii. To wszystko wina moich urodzin, a jak wiadomo gdy blogerka beauty obchodzi swoje święto, to można spodziewać się wielu kosmetycznych nowości... Zaparzcie kawę lub herbatkę, bo dzisiaj będzie trochę do oglądania i czytania! ;-) 
Jak co roku maj był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem pod względem wyjazdów. Samą majówkę spędziłam w Tatrach, później w jeden z weekendów odwiedziłam Poznań na Influencer LIVE (relacja TUTAJ), a na koniec wyjechałam na parę dni do przepięknego miasteczka niedaleko Pragi - Kutnej Hory. W sumie poza domem spędziłam 14 dni, tym bardziej aż dziwi mnie ile zdążyłam w tym czasie zakupić i otrzymać nowości :D Ale do rzeczy...
Staram się co raz bardziej, aby moje zamówienia z Avonu były coraz skromniejsze. Jednakże zawsze ulegnę jakiejś nowej pokusie ;-) Tym razem postawiłam na maseczki. W pierwszym zamówieniu nowość bananowa maseczka nawilżająca z serii Avon Care, a do tego znany mi już lawendowy spray do pościeli i pomieszczeń Planet Spa i kolejna nowość dla mnie, czyli złota maseczka peel off z serii Anew. Ta ostatnia była nagrodą w programie konsultanckim. 
Pod koniec maja, w kolejnym katalogu, zdecydowałam się na zakup czterech masek w płachcie (same nowości!). Trzy z nich należą do serii NutraEffect i są to od lewej odmładzająca maska z ekstraktem czerwonego wina, nawilżająca z kwasem hialuronowym i ekstraktem z kaktusa oraz rozświetlająca z ekstraktem z grejpfruta. Ostatnią jest maska z serii Planet Spa - wygładzająca z ekstraktem z alg. O pozostałych maskach w płachcie z tej serii pisałam w TYM poście.
W ubiegłym miesiącu dostałam się w ramach Klubu Recenzentki Wizaż do testowania podkładu Teint Idole Ultra Wear z Lancome. Jest to mój pierwszy kosmetyk tej marki i jestem pod wielkim wrażeniem jego działania. Kolor jaki testuję to 03 Beige Diaphane. Myślę, że niebawem możecie spodziewać się już obszernej recenzji tego produktu.
Moje szalone zakupy na promocji 2+2 w HEBE. Ponieważ uwielbiam kremy Miya nie mogłam przepuścić takiej okazji, gdzie za połowę normalnej ceny mogę mieć ich super kremik. Zwłaszcza ten z mango, Hello Yellow należy do moich ukochanych! Jednak nie martwcie się, dla mnie jest tylko jeden z nich. Dwa pozostałe trafiły już do mojej mamusi oraz bratowej, które także zapragnęły przetestować czy i na ich skórze ten kosmetyk okaże się być tak fenomenalny.  Jako czwarty produkt wzięłam dla siebie serum nawilżające z sokiem z pomarańczy Fresh Juice z nowej linii Bielenda. Już przeszło miesiąc o nim myślałam :-) Kupiłam jeszcze nowe szczoteczki dla mnie i mojego narzeczonego. Ja najbardziej lubię te marki Curaprox, bo mają dużo włosia i dobrze doczyszczają płytkę zębową.
W jednej z paczek urodzinowych dostałam maskę w płachcie z serii Niuqi, wersję rozświetlającą z ekstraktem z białej lilii. Ja dokupiłam jeszcze nawilżającą z hydrolatem z bławatka i kwasem hialuronowym, odmładzającą z wodą różaną i nektarem z agawy oraz oczyszczającą z ekstraktem z orchidei i czarnej herbaty. Muszę przyznać, że opakowania masek są przepiękne i mam nadzieję, że także ich działanie będzie dla mnie przyjemnym doświadczeniem! Te maski były po 3 zł, więc aż żal nie sprawdzić ich działania ;-)
Skusiłam się w końcu na jedną z maseczek Cien Food for Skin. Byłam taka cwana, że poczytałam opinie z internecie i wybrałam tą, która miała więcej pozytywnych :P Jak na razie zużyłam tylko górną część opakowania i muszę przyznać, że działanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Skóra była dobrze doczyszczona i lekko rozjaśniona. Ciekawe, jak sprawdzi się "dolna" część saszetki?
Czerwcowy numer miesięcznika "Zwierciadło" można było kupić z dodatkiem w postaci minirękawiczki Glow. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie to wiecie, że bardzo lubię tą wersję do zmywania makijażu zwłaszcza na siłowni. Swoją minirękwiczkę mam już prawie rok, postanowiłam więc zaopatrzyć się w nową, zwłaszcza że cena była bardzo atrakcyjna. 
Podczas konferencji Influencer LIVE w Poznaniu otrzymałam do wypróbowania dwa peelingi marki Body Boom. Wybrałam dla siebie same owocowe wersje, bo to jednak chyba moja ulubiona grupa zapachów. Wersję z mango przyozdobiłam sobie autorsko naklejkami dostępnymi na stoisku :P
W maju otrzymałam do testowania wodę perfumowaną Rare Flowers od Avon, w ramach programu HOT NOTY. Jej pełną recenzję możecie przeczytać w poście o wiosennych zapachach.
Moja jedyna niekosmetyczna nowość maja to świetna opaska - kokarda Myszki Mickey, którą dostałam w prezencie :D Wiem, że została zakupiona na Pyrkonie. Zresztą na tym zdjęciu są także skarpetki Myszki, które także dostałam w prezencie. Chyba nie muszę Was przekonywać, że bardzo podobają mi się te dodatki? :-) <3 Jeśli chodzi o paczki urodzinowe, to w tym roku dosłownie jestem totalnie rozpieszczana! Naprawdę nie spodziewałam się takich pięknych upominków i od tylu osób! Pozwólcie, że pochwalę się tymi cudownościami, bo przecież pewnie zasypię Was recenzjami w najbliższym hmm.. roku? W każdym razie obawiam się, że trochę może mi to zająć! :P 
Ten wspaniały zestaw to paczka od Kasi, autorki bloga Porady Mamy Kasi. Z Kasią znamy się dzięki portalowi Dress Cloud. Jak widzicie jest tutaj sporo produktów zarówno do pielęgnacji, jak i makijażu. W tych maleńkich pudełeczkach znajduje się mineralny korektor oraz róż. Ja jeszcze nie używałam kosmetyków mineralnych, więc jest to dla mnie zupełna nowość. Zresztą jak wszystkie te produkty! Kosmetyki aktualnie testuję i sprawdzam, poza żelem pod prysznic który schowałam na "zimniejsze" miesiące bo ma taki ciepły otulający waniliowy zapach, jakie lubię używać zimą.
Autorką tej kolorowej paczki urodzinowej jest Sufcia72, którą także poznałam na portalu Dress Cloud. To dzięki Bożence poznałam i pokochałam kosmetyki Balea, a teraz po raz pierwszy mam styczność z produktami marki Dushka. I powiem Wam, że te tęczowe cuda pachną tak pięknie, że aż chce się je zjeść, a w dodatku zawierają naturalne składniki! Bożenka podarowała mi także żółte jajko z Make Up Revolution, które zawiera dwa rozświetlacze oraz pięć mocno napigmentowanych cieni. To mydełko, to nic innego jak szampon w kostce Dushka. Same nowości!
Skarpetki z Myszką Miki dostałam w prezencie od Kasi "icecold". Naszą znajomość również umożliwił portal Dress Cloud :D Jak widać na załączonym obrazku Kasia totalnie poszalała i podarowała mi kosmetyki co najmniej na najbliższy rok! Jest tutaj dosłownie WSZYSTKO, do każdej części ciała! Są także produkty "dla ducha", jak przeurocza lama-skarbonka, czy bardzo pojemna i praktyczna kosmetyczka gruum. Jakbym kiedyś mówiła, że czegoś mi brakuje, to przypomnijcie mi proszę to zdjęcie ^^ Tradycyjnie - same nowe kosmetyki, o większości nawet nie wiedziałam, że istnieją. Są maseczki, balsamy, kremy, płyn micelarny z jagodami acai (sprawdzałam i pachnie ślicznie!), nawet róż-tint z The Body Shop i piękna szczotka Angel TT!. Ta paczka to totalne szaleństwo.
A to prezent bardzo angielski od mojej realnej przyjaciółki jeszcze z czasów liceum :-) Jest dużo maseczek, czyli coś co uwielbiam! W dodatku wszystkie znów dla mnie nowe, a myślałam już że "trochę" poznałam tych produktów! Bardzo ciekawi mnie maska Dr. Jart+, jej cena w Sephora była zabójcza! No i coś czuję, że moje serie maseczkowych postów nie skończą się zbyt szybko :D
Jakby mi było mało maseczek, to skusiłam się na maski po opalaniu marki Cien z Lidla. Mają one za zadanie głęboko nawilżyć i ukoić skórę podrażnioną przez promienie słoneczne. Tych, którzy właśnie doznali palpitacji serca uspokajam, że dla mnie jest jedna sztuka^^.
I na sam koniec drobne i same potrzebne zakupy z Drogerii Jasmin :-) Sól do kąpieli stóp SheFoot tak mnie zachwyciła po jednym zastosowaniu, że skusiłam się na dwie kolejne saszetki, zwłaszcza że taką jedną zużywa się na jedną kąpiel. Recenzję tego produktu znajdziecie niebawem na moim blogu. Kupiłam także zachwalaną przez wiele blogerek maskę drożdżową Bania Agafi, a także w ramach odmiany emulsję do higieny intymnej marki Biały Jeleń. Emulsję już używam. Jest ona dość gęsta i niestety dość łatwo spływa z dłoni, czy gąbki. Nie wyczuwam także zupełnie jej zapachu. W działaniu jest bardzo delikatna i całkiem, a jednak tęsknię już do moich ulubionych produktów Lactacyd lub Tess. Pewnie przy kolejnych zakupach wrócę właśnie do któregoś z nich. 

Tym, którzy dobrnęli do końca tego posta serdecznie gratuluję. Maj na szczęście w końcu się zakończył i nic więcej mi nie przybyło / nie zostało zakupione. Całe szczęście, że urodziny ma się tylko raz w roku! Bo mogłoby mi miejsca w domu zabraknąć :D A jak tam Wasze majowe zakupy? Dużo kosmetycznych nowinek pojawiło się w Waszych kosmetyczkach?   

  

Komentarze

  1. Ciekawią mnie maski w płachcie z Avonu, bananowa maska z Avonu, maski Cien :D Czekam na recenzję! Jejku jakie przeurocze skarpetki i opaska z Mickey ! :) Znam jedynie maskę do włosów drożdżową :) Miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie ilość nowości jest tak wielka, że aż nie wiem za co się brać :D

      Usuń
  2. Ulala, dużo wspaniałości tu widzę :) Udanych testów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak będę miała co testować przez naprawdę dłuugi czas ;-)

      Usuń
  3. Sporo tych nowości ;) Ja z tej nowej serii Bielendy kupiłam płyn micelarny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja też! Miniaturkę! Kurczę zapomniałam o niej wspomnieć w haul'u... A może to i dobrze? :D ;-)))

      Usuń
  4. Bogaty haul :) Ja również uwielbiam kremy (w sumie wszystkie produkty!) Miya, a z kremów najbardziej lubię własnie Hello Yellow :) Najbardziej zaciekawiły mnie produkty Dushka, bo póki co tylko je oglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to tak jak ja, zanim Bożenka obdarowała mnie tak pięknie ;-))) Miya ma super produkty! Używałaś już kremów BB? ogromnie mnie kuszą ;-)

      Usuń
  5. O tych maskach Cien jeszcze nie słyszałam :D Z kremami MIYA zaszalałaś, a maseczka bananowa z Avon też ostatnio wpadła mi w oko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się o maskach Cien dowiedziałam dzięki koleżance oraz instagramowi Lidla ;D

      Usuń
  6. Dużo nowości, miłego używania i testowania :) Ostatnio skusiłam się na jedną maseczkę w płachcie z Avon - tą niebieską, nawilżającą.
    Ps. Dołączam do grona Obserwatorów, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię maseczki, więc idą u mnie jak woda ;-) Miło mi Cię powitać!

      Usuń
  7. Ja miałam urodziny w tamtym tyg ale nic kosmetycznego nie dostałam:) Jedynie kartę podarunkową do Rosska :) Tym razem wolałam ciuchy:) A wszystkiego najlepszego:) I widzę fajne tu perełki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karta do Rossmana = dużo kosmetyków hihihih ;-))) Dla Ciebie także urodzinowe sto lat! ;-)

      Usuń
  8. Podwójne maseczki z Lidla mam w zapasach, tak samo jak te Niuqi, bo siostra mi zakupiła w Biedronce. I, wow, tyle tego, że nie wiadomo za co łapać najpierw ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie tak jak mówisz!! Jest tego tak dużo, że wszystko naraz bym brała :D :d ;-)))

      Usuń
  9. Urodziny ma się raz w roku, a dzięki nim można mieć zapasy niemal na cały rok. Nie bez kozery najlepszym prezentem dla każdej kosmetykoholiczki są kosmetyki. Widzę tu sporo ciekawych nowości i z niecierpliwością będę wyczekiwać recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest! :D Teraz jednak muszę skupić się na zużywaniu ^^ (dobrze, że Bielenda chwilowo się powstrzymuje z nowościami xd)

      Usuń
  10. No, no sporo wspaniałości, aż nie wiadomo na czym się skupić ;D Miałam tą maskę Cien - mówię o tej podwójnej i na prawdę mi się sprawdziła. Za tą cenę? Jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś miałam chyba co do niej większe oczekiwania, no i podczas aplikacji szczypała mnie w policzki, chociaż po zmyciu nic się nie działo, więc nie wiem skąd to pieczenie. Ale mimo wszystko cieszę się, że miałam okazję ją poznać ;-)

      Usuń
  11. mnóstwo tego ;) ciekawi mnie szampon w kostce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach przetestować go pod namiotem ;-)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Recenzja: Nawadniająco - liftingujący krem do twarzy SupremeLAB Bielenda Professional

Już od jakiegoś czasu kusiły mnie kosmetyki z linii Bielenda Professional. Marką tą objęte są produkty przeznaczone do użytku w gabinetach kosmetycznych, jednakże od jakiegoś czasu sukcesywnie dołączają do niej także kosmetyki do użytku "domowego", także jako przedłużenie trwałości profesjonalnych zabiegów kosmetycznych. Musicie przyznać, że już w samej nazwie czuje się ten prestiż i profesjonalizm, nic więc dziwnego, że tak bardzo zapragnęłam je przetestować. Mój wybór padł na nawadniająco-liftingujący krem do twarzy z kwasem hialuronowym, który szczęśliwie udało mi się dostać w jednej z drogerii Hebe i to w promocyjnej cenie! Szczęśliwie, ponieważ wcześniej już widziałam informację na Instagramie, że firma wprowadza markę do tych drogerii, a mimo to nigdzie nie mogłam ich znaleźć.  Kremy z linii SupremeLAB zawierają wyższe stężenia składników aktywnych, niż ich drogeryjne odpowiedniki. Nawadniająco-liftingujący krem do twarzy posiada technologię HYDRA-HYAL2 odpowiedzialną za…

Recenzja: maseczki Smoothie Mask Bielenda

Firma Bielenda co rusz zaskakuje nas zupełnie nowymi kosmetykami, które kuszą swoimi formułami i opakowaniami. Całkiem niedawno pojawiły się w Rossmanach dwie serie nowych masek tej firmy - Skin Shot oraz Smoothie Mask. Pomimo ogromnych zapasów maseczek do twarzy postanowiłam kupić i przetestować serię Smoothie i dziś zapraszam Was na ich recenzje.  Owocowe maseczki Smoothie Bielenda zamknięte są w opakowaniu - saszetce, która kształtem przypomina butelkę koktajlu. Każda z nich ma pojemność 10 gram i jest przeznaczona na dwa użycia. Pomimo moich obaw rzeczywiście kosmetyku wystarcza na dwa razy i jest to odpowiednia ilość. Saszetki są w miejscu szyjki butelki nacięte i nie ma problemu z ich otworzeniem. Wszystkie maseczki z linii Smoothie prócz owocowych ekstraktów zawierają prebiotyk, który ma za zadanie wzmacniać barierę ochronną skóry na działanie niekorzystnych czynników oraz wspomagać jej regenerację.  Prebiotyczna maseczka detoksykująca z brzoskwinią i papają Smoothie Mask Jako pie…

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…