Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stopy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stopy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 czerwca 2021

Recenzja: owocowe kosmetyki do twarzy i ciała #foodie Soraya

Recenzja: owocowe kosmetyki do twarzy i ciała #foodie Soraya

 Bardzo lubię pachnące kosmetyki, a najbardziej te o owocowych nutach. Łatwo skusić mnie na kosmetyk, jeśli ma on zapach malinki, jagody czy innego smakowitego owocu. Nic zatem dziwnego, że zainteresowała mnie linia kosmetyków #foodie marki Soraya. Przetestowałam trzy maseczki do twarzy, mus do ciała i peeling do stóp. Ten ostatni akurat o zapachu miodu.  

Należę do osób, dla których kosmetyk to nie tylko "obowiązkowa pielęgnacja", ale przede wszystkim przyjemność i relaks. Ważne są dla mnie takie cechy jak jego konsystencja, zapach, a nawet opakowanie. Kosmetyczna linia #foodie marki Soraya zainteresowała mnie kolorowymi opakowaniami, a gdy poznałam jej zapachy to dosłownie przepadłam! Czy te owocowe umilacze okazały się równie zachwycające w działaniu? Poczytajcie dalej. 

Supernawilżająca maseczka MELON

Miała delikatnie żelową konsystencję i zielonkawy kolorek. Zgodnie z informacją producenta zawierała naturalny ekstrakt z melona. Zapach maski był ładny, choć dość intensywny. To taki słodki, soczysty melon. Na szczęście nie utrzymywał się zbyt długo na skórze. Po aplikacji miałam wrażenie obklejenia skóry i głównie dlatego zmyłam maskę wodą po 10 minutach, mimo że w sposobie użycia sugerowano aby pozostawić ją do całkowitego wchłonięcia się. Liczyłam na mocne działanie chłodzące, ale nic takiego nie miał miejsca niestety. Mimo, że zmyłam maskę po aplikacji to i tak moja skóra była BARDZO MOCNO nawilżona, a uczucie to utrzymywało się także na drugi dzień! Przyznaję, że pozytywnie mnie to zaskoczyło! Opakowanie zawierało dwie "porcje" maseczki, ale mimo że rzeczywiście działanie było świetne to przy kolejnym razie też nie mogłam tego uczucia na skórze wytrzymać ^.^ Skóra po maseczce była elastyczna, sprężysta i wyglądała na gładszą. Efekt maseczki zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. 

Skład: Aqua, Propanediol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Coco-Caprylate/Caprate, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Sodium Polyacrylate, Canola Oil, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Panthenol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Sodium Hyaluronate, Caesalpinia Spinosa Gum, Inositol, Lactic Acid, Niacinamide, Cucumis Melo Fruit Extract, Sodium Lactate, Sodium PCA, Fructose, Glycine, Urea, Cetearyl Alcohol, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Carbomer, Dimethicone, Disodium EDTA, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 19140, CI 42090

Odżywcza maseczka JAGODA

Miała różowy kolorek i bardzo słodki, owocowy zapach. Kremowa konsystencja łatwo rozprowadzała się na skórze. Tą maseczkę także powinno się pozostawić na skórze do wchłonięcia, ja jednak zmyłam ją po około 15 min wodą. Generalnie bardzo rzadko zdarza mi się pozostawić maski na skórze dłużej niż czas aplikacji, jakoś tak już się też przyzwyczaiłam. Skóra po użyciu maseczki była promienna, gładsza i wyglądała bardziej świeżo. Piękny zapach umilił mi aplikację i choć efekt nie powalił mnie tak na kolana, jak wersji z melonem, to było to bardzo przyjemna pielęgnacja. 

Skład: Aqua, Glycerin, Propanediol, Isopropyl Palmitate, Hydrogenated Vegetable Glycerides, Butyrospermum Parkii Butter, Canola Oil, Cetearyl Alcohol, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Allantoin, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Biosaccharide Gum-4, Sodium Hyaluronate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Carbomer, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Disodium EDTA, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Parfum, Citral, CI 17200, CI 42090

Regenerująca maseczka MIÓD MANUKA

Mocno kremowa maseczka, o słodkim miodowym zapachu, który początkowo był dość intensywny. Bardzo przyjemnie rozprowadzała się na skórze. Mimo, że producent zaleca pozostawienie maseczki do całkowitego wchłonięcia, ja wolałam zmyć kosmetyk, bo miałam wrażenie zbytniej "tłustości", zwłaszcza w miejscach gdzie mam skórę tłustą (przypomnę że jestem posiadaczką cery mieszanej). Po maseczce skóra była odżywiona, widocznie uspokojona i zregenerowana. Miodowy zapach bardzo mnie odprężył.  

Skład: Aqua, Glycerin, Propanediol, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Canola Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cetyl Stearate, Crambe Abyssinica Seed Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Mel Extract, Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Cetyl Alcohol, Isostearyl Isostearate, Potassium Cetyl Phosphate, Dimethicone, Cetearyl Glucoside, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Carbomer, Sodium Stearoyl Glutamate, Polyacrylate Crosspolymer-6, Disodium EDTA, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Caprylyl Glycol, Stearic Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool, Citral, CI 19140, CI 16255

Wygładzający mus do ciała JAGODA

Według informacji na odwrocie opakowania zawiera naturalny ekstrakt z jagód. Zapach rzeczywiście jest jagodowy, słodki i owocowy. Pachnie dość intensywnie i czuć go parę chwil po aplikacji. Konsystencja jest gładka, delikatnie żelowa, co ułatwia nakładanie. Bardzo podoba mi się delikatnie fioletowy kolor ;-) Mus szybko się wchłania i pozostawia miękką, bardziej elastyczną skórę. Przy bardziej suchych partiach skóry kosmetyk miał zbyt delikatne działanie, ale do codziennego użytku okazał się bardzo fajny! No i ma lekką formułę, dzięki czemu zwłaszcza teraz latem jest wygodniejszy w użyciu. 

Skład: Aqua, Glycerin, Distarch Phosphate, Propanediol, Dimethicone Vitis, Vinifera Seed Oil, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Tocopheryl Acetate, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Tocopherol, Butylene Glycol, Caprylyl Methicone, Sodium Polyacrylate, PEG-12 Dimethicone/PPG-20 Crosspolymer, Polyacrylate Crosspolymer-6, Disodium EDTA, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Diethylamino Hydroxybenzol Hexyl Benzate, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Parfum, Citral, CI 17200, CI 42090

Zmiękczający peeling do stóp MIÓD MANUKA

Ma oszałamiająco piękny zapach miodu, podobny nieco do kosmetyków Nuxe. A że ja należę do wielkich fanek takich zapachów, to nic dziwnego że ogromnie mi się spodobał ;-) Peeling ma bursztynowy kolor i delikatnie żelową konsystencję. Zawiera całkiem sporo drobin ścierających z łupin orzecha włoskiego, które mocno zdzierają suchy, martwy naskórek stóp. Kosmetyk należy aplikować na wilgotną skórę i masować stopy okrężnymi ruchami, a na koniec spłukać je wodą. Skóra po peelingu jest gładsza i gotowa na aplikację kosmetyków nawilżających lub odżywczych. Pamiętajcie, aby nie trzeć kosmetykiem zbyt mocno o skórę - te drobiny są całkiem ostre! 

Skład: Aqua, Glycerin, Juglans Regia Shell Powder, Propanediol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Panthenol, Mel Extract, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Carbomer, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Parfum, Limonene, Linalool, CI 19140, CI 16255


Linia kosmetyków #foodie marki Soraya to produkty o intensywnych, słodkich zapachach które okazały się nie tylko pięknie pachnące, ale także całkiem fajne w działaniu. Maseczki do twarzy zapewniły fajny relaks, a ta supernawilżająca MELON wręcz zaskoczyła mnie efektem skóry "po"! Wszystkie kosmetyki w wersji zapachowej MIÓD MANUKA znalazły szczególne miejsce w moim sercu, z uwagi na słodki, miodowy zapach. Chętnie będę też do nich wracać w zimowe wieczory. Kosmetyki #foodie Soraya nie są drogie i znajdziecie je w wielu drogeriach oraz marketach. Poznaliście któryś z nich? 

niedziela, 17 grudnia 2017

Dłonie i stopy zimą - pielęgnacja na chłodne dni

Dłonie i stopy zimą - pielęgnacja na chłodne dni
Zimą moja skóra bardzo się wysusza, co najbardziej dotkliwie odczuwam na dłoniach i stopach. Zużywam wtedy całoroczne zapasy produktów do pielęgnacji tych części ciała, bo przyznaję, że w pozostałych porach roku używam ich raczej sporadycznie. Mam to szczęście, że poza zimą nie mam problemów z przesuszającą się skórą dłoni, czy stóp, dlatego produkty po które sięgam to zazwyczaj "zwyklaki". Jeśli jesteście ciekawi moich aktualnych faworytów, to zapraszam do dalszej części posta. 
Dzisiejszy przegląd rozpocznę od jednego z najnowszych kosmetyków. Jest nim nawilżający krem do rąk ze świątecznej serii Yver Rocher. Wybrałam zapach owoców leśnych, który zauroczył mnie swoim słodkim aromatem. W świątecznej serii jest też wersja o nutach waniliowych. Krem Yves Rocher zamknięty jest w poręcznej tubce o pojemności 75 ml z wizerunkiem jelenia. Kolorystyka i szata graficzna opakowania kojarzą się ze świętami Bożego Narodzenia. Sam krem ma białą konsystencję i jest dość lekki. Bardzo szybko wchłania się w skórę i nie pozostawia na niej tłustego filtru. Skóra jest natychmiast nawilżona i wygładzona, a zapach kosmetyku pozostaje na niej dość długi czas. Krem można kupić w sklepach stacjonarnych Yves Rocher, jak i na ich stronie internetowej. I mimo, że nie narzekam na braki w kosmetykach do dłoni, to skusiłam się na ten produkt ;-) 
Regenerująco-odżywczy krem do rąk Treasures of the Desert Planet Spa z firmy Avon miałam podarować komuś w prezencie, ale po przetestowaniu go totalnie się w nim zakochałam i już go nikomu nie oddam! Ten niepozorny kremik zawiera marokański olejek arganowy i ma prześliczny zapach. Niestety kompletnie nie umiem nazwać tego zapachu, choć podobno są w nim między innymi nuty jaśminu. Tubka jest malutka, ma zaledwie 30 ml, ale za to zmieści się do każdej damskiej torebki. Sam krem bardzo dobrze odżywia skórę dłoni. Na długi czas pozostaje ona wygładzona i miękka. Krem bardzo szybko się wchłania, co jest dla mnie ogromną zaletą. Nie pozostawia także na skórze tłustego filmu, chociaż czuć, że dłonie są dobrze nawilżone.  
Krem do rąk Balea kupiłam z myślą o mojej mamie, która lubi mieć zawsze ten kosmetyk przy sobie. Teraz trochę żałuję, że nie wzięłam dwóch, ale myślę że poczekam cierpliwie na moją kolejkę ;-) Krem ma prześliczne opakowanie w kolorze fuksji z barwnymi kwiatami i różowym flamingiem. Pachnie egzotycznymi owocami z nutką kokosa - no po prostu żar tropików! Krem dobrze nawilża dłonie, które po jego użyciu pięknie pachną i są wygładzone i miękkie. Zapach nie utrzymuje się zbyt długo, ale jest miły i dzięki niemu przyjemnie używa się ten krem. Opakowanie ma 100 ml, a sam produkt kupiłam w drogerii DM podczas wycieczki do Pragi.
Drugi z kremów Balea otrzymałam w świątecznej przesyłce od koleżanki z Dress Cloud, Bożenki. Pochodzi on z najnowszej linii tej firmy z wizerunkiem wróżki - Fairy Dust. Jak wszystkie produkty Balea krem na prześliczne opakowanie. Pachnie także wspaniale, jak guma balonowa albo landrynki - zapach jest słodki i bardzo dziewczęcy. Dłonie po użyciu tego kremu są wyraźnie zmiękczone i nawilżone. Krem dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki na skórze. Produkt jest testowany dermatologicznie i jest odpowiedni dla wegan. Bardzo żałuję, że kosmetyki tej firmy nie są dostępne w Polsce, bo pewnie kupiłabym całą serię Fairy Dust (i mnóstwo innych serii tej firmy... ^^).
Jeśli chodzi o pielęgnację stóp to moim faworytem jest nawilżający płyn do kąpieli stóp z linii foot works firmy Avon, który PACHNIE CIASTECZKAMI!  Wyobraźcie sobie, że po długim, ciężkim dniu moczycie swoje stópki w gorącej wodzie o zapachu petit beurre... Zapewniam, że doznania i wrażenia są mega pyszne! ;-) Płyn do kąpieli sprawia, że skóra staje się dobrze nawilżona, zmiękcza też drobne zrogowacenia. Ma kremową konsystencję i dobrze rozpuszcza się w wodzie, której nadaje lekko mleczny kolor. Zazwyczaj używam go wieczorem, a po nałożeniu kremu rano mam mięciutkie stópki. Niestety ta linia produktów do stóp nie pojawia się ostatnio w katalogach Avon, dlatego zużywam resztki zapasów i będę musiała poszukać nowego faworyta.
Drugim ulubieńcem jest krem na pękające pięty także z Avonu (Heel Softening Cream), tutaj akurat w wersji z kwiatkiem. Mimo nazwy używam go na całą skórę stóp i muszę przyznać, że krem bardzo szybko i dobrze nawilża stopy i sprawia, że skóra na nich staje się miękka i gładka. Krem ma białą konsystencję i nie posiada zapachu. Opakowanie zawiera 75 ml produktu, a sam kosmetyk można nabyć u konsultantki Avon lub na stronie firmy za symboliczną cenę 7-9 złoty. Krem jest dość wydajny i niewielka ilość wystarcza na nałożenie na stopy dość grubej warstwy. 
Mimo, że ogólnie nie przepadam za zapachem lawendy, to nie unikam kosmetyków o takim aromacie, bo uspakaja mnie on i wycisza. Krem Beaute des Pieds z firmy Yves Rocher to jeden z nielicznych przedstawicieli produktów o tej woni, po jakie sięgam. Poza intensywnym, ale ładnym zapachem lawendy, krem doskonale nawilża skórę stóp i łagodzi zrogowacenia naskórka. Ma białą, treściwą konsystencję. Dobrze się wchłania, chociaż pozostawia na skórze delikatny filtr. Tubka jest niewielka, ale dzięki dużej wydajności wystarcza na dość długi czas. Z uwagi na zapach zazwyczaj stosuję go na noc. 


Przestawiłam Wam dzisiaj kosmetyki, które pomagają mi w walce z przesuszająca się zimą skórą dłoni i stóp. To własnie w tym okresie czasu nie wyobrażam sobie, abym nie używała na co dzień tych produktów, mimo że w pozostałych miesiącach nie odczuwam problemów z suchą skórą. Znacie lub używaliście produktów z mojej listy? A może macie innych faworytów godnych polecenia? Podzielcie się koniecznie opiniami w komentarzach ;-)   


Moje posty biorące udział w wyzwaniu "Piękna przed Świętami":
- Pielęgnacja twarzy i ust - LINK
- Pielęgnacja ciała - LINK 
- Zimowa pielęgnacja włosów - LINK

niedziela, 23 lipca 2017

Letnia pielęgnacja stóp

Letnia pielęgnacja stóp
Trzeci wpis wyzwania "Wakacyjny Poradnik Urodowy" poświęcony jest letniej pielęgnacji stóp. O tej porze roku częściej zwracamy uwagę na tą część naszego ciała - odkryte sandałki i kolorowe paznokcie nie lubią się z zaniedbaną skórą. Przyznaję, że nie przepadam za żmudną pielęgnacją stóp, jeśli więc lubisz szybkie i proste rozwiązania to zapraszam Cię do dalszej części tego posta.


Upały dają się nam ostatnio mocno we znaki. Coraz częściej też czuję, że moje stopy są ociężałe i zmęczone nawet rano! Na szczęście mam w domu kosmetyk, który świetnie radzi sobie z tym problemem - chłodząca pianka Foot Work z firmy Avon. Produkt ten po naciśnięciu sprayu pokrywa naszą skórę pianką, która ma silne działanie chłodzące. Trochę przypomina mi to zawsze używanie pianki Pantenol. Tutaj jednak natychmiast wyczuwamy przyjemny chłodek, który utrzymuje się na skórze dość długo, skutecznie odprężając i dodając energii. Nasze naczynie krwionośne dzięki temu obkurczają się, a my nie czujemy już tego niemiłego opuchnięcia spowodowanego wysokimi temperaturami. Proste i genialne! Oczywiście piankę, możemy także używać na nogi, zwłaszcza w okolicy kostek i łydek - nie tylko stopom należy się ulga w upalne dni.



Jeśli czytasz mojego bloga od jakiegoś czasu, to wiesz że w maju zafundowałam moim stopom po raz pierwszy kurację z maską złuszczającą. Byłam zaskoczona jej działaniem, które ujawnia się dopiero po jakimś czasie. Jednak zdecydowanie wygląd złuszczającej się płatami skóry nie należy do najprzyjemniejszych, poza tym niektóre zrogowacenia nadal pozostały. Używałam wtedy zastępczo płatków peelingujących z kwasami AHA z firmy Avon. O obu tych produktach pisałam w TYM poście.


Jednak, gdy skóra na moich stopach zaczyna być w złym stanie, a pięty robią się szorstkie sięgam po... masażer! Tak, nie przesłyszeliście się ;-) SCULPTOR to urządzenie masujące, które posiada wśród różnych rodzajów końcówek także ścierającą, a ze względu na dużą moc urządzenia okazało się, że jest to najlepszy sposób na pozbycie się zrogowaceń i starego naskórka ze stóp! Urządzenie dostałam w prezencie, ale było prawdopodobnie zakupione w Mango. Jednak jestem przekonana, że tego typu masażerów jest na rynku obecnych wiele. Jeśli chcecie używać ich do peelingu stóp polecam zwrócić uwagę na to, czy jest możliwość dokupienia końcówek ścierających (wbrew pozorom zużywają się!). Polecam także wybrać model zasilany kablem elektrycznym - dzięki temu urządzenie będzie miało zdecydowanie większą moc, a co za tym idzie - skuteczniejsze działanie. Dzięki Sculptorowi zapomniałam już jak używa się klasycznego pumeksu czy tarki do stóp, a skóra na moich stopach jest miękka przez całe lato ;-)


Oczywiście obok mechanicznego złuszczania wspomagam się kosmetykami i latem są to zazwyczaj specjalne, lżejsze wersje zapachowe popularnych produktów. W tym roku postawiłam na trio z firmy Avon - peeling i lotion o zapachu Mojito oraz spray odświeżający o zapachu zielonej herbaty i mięty. Peeling zawiera delikatne drobinki ścierające, dlatego używam go raczej do codziennej pielęgnacji, a większe zrogowacenia usuwam mechanicznie. Nawilżający balsam ma konsystencję lekkiego lotionu, który bardzo szybko wchłania się w skórę i nie pozostawia lepkiej warstwy. Oba produkty mają przepiękny i orzeźwiający limonkowy zapach, który dodatkowo chłodzi stópki. Spray także ma działanie chłodzące i można go używać zarówno do odświeżenia stóp w ciągu dnia, jak i do wnętrza butów. Pozostawia przyjemny zapach zielonej herbaty i mięty. 



Odkryte stopy latem są zazwyczaj bardziej wrażliwe na bodźce zewnętrzne. Zdarza się, że po całym intensywnym dniu mimo zachowanej pielęgnacji potrafią mnie piec i szczypać. Sięgam wtedy po kojąca kąpiel do stóp - gotowy produkt, który wystarczy wlać do miski z wodą i wymoczyć w niej stopy. Ostatnio zużywam jeszcze "zimowe" zapasy i jest to relaksująca kąpiel do stóp z orzechami makadamia firmy Avon, która przepięknie pachnie niczym ciasteczka petit beurre!!! Taką odświeżającą kąpiel można też przygotować dodając do wody soli kuchennej i dowolnego olejku zapachowego.

Być może sądząc po długości tego wpisu można odnieść wrażenie, że moja pielęgnacja stóp latem nie jest wcale taka prosta, jak zaznaczałam we wstępie. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre etapy są włączane tylko w zależności od potrzeby, a nie na co dzień. Znacie przedstawione tu produkty? A może macie własne sposoby na letnią pielęgnację stóp? Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze ;-)

Dzisiejszy post to moja odpowiedź na wyzwanie "Wakacyjny Poradnik Urodowy", o którym pisałam w TYM poście. Przypominam, że nadal możecie dołączyć do tej zabawy, do czego Was bardzo zachęcam.      

Poprzednie moje wpisy biorące udział w "Wakacyjnym Poradniku Urodowym":
- Ochrona przeciwsłoneczna - LINK
- Regenereacja skóry i włosów po opalaniu - LINK

sobota, 6 maja 2017

Tak daleko jak nogi poniosą

Tak daleko jak nogi poniosą
Przyznaję, że nigdy nie poświęcałam zbyt dużej uwagi pielęgnacji moich stóp, a przecież to one noszą mnie na co dzień i muszą znosić niewygody drogi, dziwnych butów, czy ciężkie torby. Ostatnio, gdy miałam przyjemność być w górach dobitnie odczułam, jak ważne są stopy. Wędrowaliśmy całymi dniami, a one znosiły wszystko bardzo dzielnie i bez problemów. Dlatego postanowiłam, że odwdzięczę się im i nie będę już traktować tak po "macoszemu".



Jeszcze przed wyjazdem postanowiłam wypróbować złuszczającą maskę do stóp firmy Botanical Choice. Maska ta ma postać skarpet z folii, wewnątrz których znajduje się płyn zawierający m.in. papaję, cytrynę, jabłko, pomarańcz i inne naturalne ekstrakty roślinne, które mają za zadanie usunąć ze stóp wszelkie zrogowacenia i odciski. Oczywiście to skład zgodnie z zapewnieniem producenta. Po wyjęciu skarpet z opakowania należy rozciąć je na jednym z końców i włożyć stopy. Przyznaję, że trochę bałam się jak moja skóra zareaguje na tą maskę, ponieważ jest ona dość wrażliwa i często silnie reaguje przy kosmetykach, które na innych nie robią wrażenia. Dlatego trochę z duszą na ramieniu odczekałam 60 min zanim zdjęłam maskę (producent sugeruje od 60-90 min użytkowania, ja wolałam nie ryzykować). Po zdjęciu skarpet moja skóra od razu była wyraźnie gładsza, a szorstki naskórek znacznie mniejszy. Jednak prawdziwe działanie tego produktu ujawniło się dopiero po kilku dniach, kiedy to mój naskórek złuszczał się i samoistnie "wymieniał" na nowy, ładniejszy. Wyglądało to okropnie, ale okazało się dość skuteczne i wbrew moim obawom całkowicie bezbolesne. Moja skóra jest teraz znacznie delikatniejsza, a zgrubienia naskórka znacznie mniejsze. Nadal jednak w niektórych miejscach trochę się złuszcza, a minęło już ponad półtorej tygodnia od kiedy ją używałam.


Złuszczająca maska do stóp nie do końca dała sobie radę z moimi zrogowaceniami, a sezon sandałkowy już tuż - tuż, przypomniałam więc sobie o zakupionym kiedyś "bajerze", który okazał się całkiem niezłym produktem. Mowa tutaj o płatkach peelingujących do stóp firmy Avon. W opakowaniu-słoiczku znajdziemy 55 płatków nasączonych kwasem alfa-hydroksylowym (AHA). Same płatki mają chropowatą powierzchnię (widać na drugim zdjęciu). Płatki "przyklejamy" w miejscu przesuszonej skóry na piętach. Są one mocno nasączone więc trzymają się za pomocą tego nasączenia, ja zazwyczaj dodatkowo je przydeptywałam na te pare chwil. Po dość krótkim czasie, u mnie około 3-5 min możemy przekleić płatek w inne miejsce lub jeśli jest już zbyt suchy wymienić go na nowy. W miejscu gdzie znajdował się płatek skóra staje się natychmiastowo bardziej miękka i zauważalnie w lepszym stanie. Myślałam, że to bajer, ale okazało się że na moich stopach działa super. Minusem jest to, że jeśli chcemy potraktować produktem całe stopy to trwa to nieco czasu, albo jesteśmy całe poobklejane i ruszyć się nie możemy^^ Trzeba także pamiętać, że kwas AHA zwiększa wrażliwość na słońce i nie nadaje się do podrażnionej, czy skaleczonej skóry. Najbardziej bałam się, że płatki powysychają mi w pudełku zanim zdążę je zużyć. Na szczęście opakowanie jest szczelne i nic takiego się nie dzieje.


Spraye do stóp zawsze uważałam za lekką przesadę, jednak chyba czas zmienić zdanie ;-) Chłodzący spray o zapachu mięty i zielonej herbaty firmy Avon okazał się strzałem w dziesiątkę zwłaszcza w te dni, gdy upały dają się nam ostro we znaki, lub gdy mamy w planach całodniową wędrówkę, lub gdy chcemy odświeżyć się w ciągu dnia itp. Właściwie okazuje się nagle, że ten kosmetyk jest niezbędny w tak wielu sytuacjach, że zaczynam się zastanawiać jak mogłam bez niego funkcjonować? I tak właśnie handlowcy spowodowali moją zmianę potrzeb^^. Ale wróćmy do produktu. Zamknięty w małej buteleczce ze sprayem płyn ma właściwości lekko chłodzące oraz orzeźwiający i dość trwały zapach. Spryskane nim stopy natychmiast stają się odświeżone i wypoczęte. Płyn dość szybko wysycha i po chwili możemy ubrać skarpetkę, czy buty. Zapach utrzymuje się bardzo długo i uwierzcie mi o wiele przyjemniej wyjmuje się z buta stopę, której zapachu nie trzeba się wstydzić. 


Na zakończenie produkt bardziej leczniczy, albo raczej profilaktyczny - puder w sprayu Daktarin zakupicie w aptece. Ma on za zadanie zabezpieczyć skórę naszych stóp przed bakteriami grzybicowymi. Świetnie nadaje się więc dla osób korzystających z publicznych basenów, siłowni, fitness klubów, saun itp. Po rozpyleniu na skórze pojawia się biała, pudrowa warstwa, która może nieco ubrudzić skarpetki, ale łatwo się ściera. Produkt ten ma też działanie lecznicze, gdyby jednak bakterie zdążyły już nas zaatakować. 




Przedstawiłam Wam kilka produktów do stóp, które sama wypróbowałam lub używam na co dzień. Dobrze jest dbać o stopy, aby mogły zanieść nas na koniec świata, np. taki jak na zdjęciach powyżej ;) Czy pamiętacie o tym, żeby dbać o swoje stopy? Jakich kosmetyków do tego używacie? 


Copyright © Nostami blog , Blogger