Przejdź do głównej zawartości

Piękna przed Świętami — zimowa pielęgnacja włosów

Jak wiecie podjęłam się wyzwania dla blogerek organizowanego przez portal Trusted Cosmetics oraz Paulinę, autorkę bloga Różowa Szminka. Dzisiejszy post będzie już trzecim należącym do tej próby, a skupię się w nim na kosmetykach do pielęgnacji włosów. Jeśli jesteście zainteresowani po jakie produkty sięgam w te chłodne dni aby zabezpieczyć i ochronić moją czuprynę, zapraszam do dalszej części wpisu. 
Jesienią i zimą zmieniają się potrzeby mojej skóry, także i włosy zaczynają domagać się innej pielęgnacji i składników. Latem były narażone na wysokie temperatury i słońce, teraz głównie wysuszają się przez wiatr i zimne powietrze, a także mocniej się puszą przez noszenie czapki i kaptura. W pielęgnacji, podobnie jak w przypadku skóry twarzy czy ciała, stawiam teraz głównie na bogate formuły, nierzadko z zawartością olejków. Wolę mieć nieco bardziej przetłuszczające się włosy niż wysuszone. Zresztą prawdopodobnie moje włosy są bardziej suche niż samej mi się wydaje i stąd m.in. ich plątanie się. Ale przejdźmy do konkretów. 
Mam gęste, kręcone włosy, więc moim problemem jest ich puszenie się. Do mycia włosów używam przeróżnych szamponów, masek, odżywek, ale jeśli chodzi o ich pielęgnację to dość długo jestem "wierna" jednemu produktowi. Jest nim Spray do włosów Nutri 5 z Avonu. Kosmetyk ten świetnie nawilża i odżywia moje włosy. Można go stosować w każdej chwili, nawet codziennie. Nie skleja włosów i nie przetłuszcza ich. Ma ładny zapach. W składzie znajduje się kompleks Nutri 5 składający się z pięciu olejków - makadamii, migdałowego, nasion kamelii, winogronowym oraz marula. Kosmetyk jest dwufazowy, co oznacza, że przed użyciem musimy go dobrze wstrząsnąć, aby wymieszały się jego składniki. Włosy po użyciu sprayu są błyszczące i lepiej się układają. Są też wyczuwalnie odżywione. 
Jeśli chodzi o oczyszczanie włosów to sięgam po treściwe, bogate w składniki szampony. Ostatnim odkryciem jest szampon Glis Kur Hair Repair firmy Schwarzkopf. Szampon ten zawiera proteiny i kompleks keratynowy, które zwiększają odporność włosów i sprawiają, że stają się mocniejsze. Zgodnie z zaleceniem producenta produkt jest dedykowany włosom osłabionym i bez energii. Moje kręcioły bardzo polubiły się z formułą tego szamponu i po umyciu nim ładnie się skręcają i błyszczą. Lubię mlecznobiałą konsystencję tego szamponu i ładny, "fryzjerski" zapach, który pozostaje na włosach dość długo. Razem z tym szamponem stosuję zamiennie szampon BB firmy Avon, o którym pisałam w poście dotyczącym letniej pielęgnacji włosów TUTAJ. Jak widać pewne rzeczy się nie zmieniają ;-)
Wiele dobrego czytałam na blogosferze o wcierce Jantara, dlatego gdy tylko zauważyłam ją w promocji w Hebe nie wahałam się, aby ją kupić. Wcierka jest odżywką w sprayu, którą wcieramy w skórę głowy (w odróżnieniu od odżywek, którymi odżywiamy włosy). Ta z firmy Jantar zawiera wyciąg z bursztynu. Zamknięty w ciemnym opakowaniu ze sprayem produkt ma ciekawy, nieco męski zapach. Samo używanie wcierki jest bardzo proste, ponieważ możemy jej używać zarówno po umyciu na wilgotne włosy, jak i w zależności od potrzeby na włosy suche. Oczywiście najlepiej byłoby robić to regularnie, niestety ja co chwilę zapominam i tak mam okresy gdy używam jej częściej, ale i takie gdy wcale. Mimo to zauważyłam znaczną różnicę w kondycji skóry głowy i jak dla mnie produkt sprawdził się wyśmienicie. Przede wszystkim mam mniej podrażnioną skórę głowy - rzadziej zdarza się, aby swędziała czy piekła. Ponad to zauważyłam więcej tzw. baby hair, czego wcześniej nie miałam (albo nie w takiej ilości). Znacznie zmniejszyła się także ilość wypadających mi średnio włosów, co w połaczeniu z nowymi baby hair cieszy szczególnie <3 Jak dla mnie już te różnice są wystarczające, by sięgnąć po ten kosmetyk ponownie. Zwłaszcza że w promocji kosztował mnie jedynie 8 zł!
Obok bogatych w składniki szamponów lubię zimą sięgać bo bardziej treściwe odżywki. Winter Nourishment z linii Naturals z Avonu zachwyciła mnie swoim zapachem żurawiny i głęboko czerwoną, perłową konsystencją. Oprócz żurawiny znajdziemy tutaj także wyciąg z miodu, który odpowiada za nawilżenie i odżywienie włosów. Odzywkę używam po umyciu włosów szamponem. Nakładam na całej długości i spłukuję po około minucie. Włosy są miękkie w dotyku, dobrze odżywione i lśniące. W dotyku czuć ich nawilżenie i sprężystość. 
Moim niedawnym odkryciem jest całonocna maska do włosów z firmy Sephora. Widoczna na zdjęciu wyżej wersja z kokosem ma działanie odżywcze i regenerujące, ale w sprzedaży jest ich aż cztery. Oprócz kokosa jest też maska wzmacniająca przeciwko łamaniu się włosów z kerite, chroniąca kolor z acai oraz wygładzająca różana. W każdym opakowaniu znajduje się sama maska oraz czepek, aby maska mogła działać, a my byśmy nie brudziły poduszki. Kokosowa maska pachnie obłędnie. Spanie w czepku nie jest takie straszne, choć przyznaję, że trzeba kolejnego dnia mieć czas na umycie, a przynajmniej na porządne spłukanie włosów rano, co może być nieco kłopotliwe gdy spieszymy się do pracy. Dlatego rezerwuję czas dla tego typu masek w weekendy i po aplikacji maski na suche włosy (to ważne), zakładam czepek i czekam aż do rana na działanie kosmetyku. Sam czepek jest miękki i nie przeszkadza w czasie snu. Mimo moich obaw także nie spada z głowy i nie uwiera. Kolejnego dnia włosy są widocznie odżywione, miękkie i zregenerowane. Myślę, że taka kuracja raz na jakiś czas może być ciekawą alternatywą dla włosów. 

Już niedługo świąteczne uroczystości, warto więc zadbać o odpowiednią, odświętną fryzurę. Mam już w głowie kilka alternatyw - od zupełnie prostej, w postaci rozpuszczonych włosów, po niby zwykły koński ogon, ale jednak w nieco bardziej eleganckiej wersji dzięki użyciu gumek ze złotymi oprawkami z Aliexpressu. Lubię ten serwis, własnie z uwagi na ciekawe i niedrogie ozdoby do włosów dzięki którym moje fryzury mogą nabierać zupełnie innego charakteru. O nowościach zakupionych na Aliexpresie przygotuję dla Was niebawem osobny wpis. 

A jak wygląda Wasza pielęgnacja włosów zimą? Macie sprawdzone sposoby na puszące i elektryzujące pod czapką włosy? Koniecznie podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach!

Moje posty biorące udział w wyzwaniu "Piękna przed Świętami":
- Pielęgnacja twarzy i ust - LINK
- Pielęgnacja ciała - LINK 


Komentarze

  1. A ja po użyciu jednego opakowania wcierki z Jantar mam mieszane uczucia. Niby jakieś tam baby hair się pojawiły, ale odżywka przetłuszcza mi głowę :( Spodziewałam się niestety czegoś lepszego, widząc tyle zachwytów w sieci na ich temat. Za to koniecznie muszę wypróbować te maski całonocne z Sephory, kuszą mnie niemiłosiernie! :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisz jak to jest z włosami - albo im coś odpowiada, albo nie no i nie da rady ;-)) Mam nadzieję, że maski Ci się fajnie sprawdzą ;-)

      Usuń
  2. Używam tej wcierki z Jantara i u mnie również świetnie zadziałała. Teraz stosuję również mgiełkę Nivea Hairmilk, która pomaga mi z elektryzującymi się włosami :)
    PS. Zapraszam do mnie na konkurs mikołajkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie używałam Nivea, muszę spróbować ;-) I dziękuję za zaproszenie!

      Usuń
  3. Bardzo ciekawi mnie ta maska z sephory, muszę ja w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też ta wcierka Jantar sprawdziła się świetnie:) Cała seria jest godna uwagi, jeśli już wiesz, że bursztyn na Ciebie działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba własnie działa,a przynajmniej na to by wskazywał stan moich włosów ;-) Czyli muszę poszerzyć wish listę mówisz? :D

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze tej wcierki z Jantara w nowym opakowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy różni się od poprzedniej wersji, bo nie używałam wcześniejszej ;-)

      Usuń
  6. Kokosowa maska do włosów kusi :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…