Przejdź do głównej zawartości

Himalaya Herbals wielkie testowanie

Czy kiedykolwiek dostałyście w przesyłce od firmy KWIATY??? Mi się to jeszcze nie zdarzyło. Właściwie zupełnie nigdy bym się tego nie spodziewała! Dlatego musicie wyobrazić sobie moje zdziwienie, gdy otwierałam wielkie pudło dostarczone mi przez kuriera... Znajdowały się w nim dwa sekulenty! Prawdziwe! I to w całkiem niezłym stanie, jak na podróż paczką. W taki oto sposób firma Himalaya Herbals postanowiła zapoznać mnie ze swoimi kosmetykami ;-)


W paczce oprócz wspomnianych wyżej kwiatków znajdowały się także kosmetyki Himalaya: oczyszczająca pianka do mycia twarzy, peeling oraz maseczka wszystkie z linii antybakteryjnej, a do tego intensywnie nawilżający krem do twarzy i ciała oraz wybielająca pasta do zębów. Wszystkie te produkty zostały już przeze mnie przetestowane i chętnie podzielę się tutaj z Wami recenzjami z ich używania.


Jako pierwszą przetestowałam oczyszczającą piankę do mycia twarzy z serii Himalaya Neem. Neem to inaczej Miodla Indyjska - znane od tysięcy lat zioło o właściwościach antybakteryjnych. Pianka do mycia zawierająca Neem ma działanie oczyszczając i bakteriobójcze pomocne zwłaszcza przy tłustej cerze z tendencją do trądziku. Kosmetyk ma postać płynu, który po wyciśnięciu z atomizera tworzy delikatną piankę. Tą pianką zmywamy skórę twarzy. Pianka ma kolor lekko zielonkawy i przepięknie pachnie ziołami i eukaliptusem. Oprócz wspomnianego już Neem mamy tu także kurkumę. Pianka bardzo skutecznie oczyszcza skórę twarzy i ją matowi. Ja jestem posiadaczką cery normalnej-miejscowo wrażliwej z tendencją do trądziku. Stąd jak dla mnie pianka jest idealna, ale nie do stosowania na co dzień, gdyż jej działanie jest dość silne i czuję jak moja skóra jest po niej ściągnięta. Za to rewelacyjnie pomogła mi w pozbyciu się wszelkich zanieczyszczeń i wyprysków - po prostu zniknęły!

 
Peeling oczyszczający z Neem, to kolejny produkt z linii dedykowanej do skóry trądzikowej. Peeling posiada dość ostre drobinki dlatego posiadaczki wrażliwszej cery (jak ja) muszą bardzo uważać przy używaniu tego produktu. Produkt świetnie sprawdzi się za to u tych osób, które mają tłustą skórę i lubią uczucie mocnego, dokładnego oczyszczania. Sam peeling ma kremową konsystencję i bardzo przyjemny, ziołowy zapach. Dobrze usuwa wszelkie zanieczyszczenia ze skóry i przygotowuje ją od dalszych zabiegów. Zawiera granulki z pestek moreli. W połączeniu z pianką oczyszczającą jest dobrym wstępem do maseczki z tej samej linii.

 
Maseczka oczyszczająca z Neem czyli Miodlą Indyjską pomaga w leczeniu i zapobiega powstawaniu wyprysków. Maseczka w swoim składzie zawiera także krzem, tlenki żelaza, glin, magnez i wapń oraz glinkę Multani Mitti. Kosmetyk ma za zadanie oczyścić naszą skórę ze wszelkich zanieczyszczeń, ale także delikatnie ją wygładzić i ukoić. Nakładamy ją na oczyszczoną wcześniej skórę twarzy. Ja wcześniej użyłam pianki oczyszczającej i peelingu z tej samej serii. Maseczka wyglądem przypomina błoto ;-) Ma ziołowy zapach, który jest dość przyjemny i nie drażni. Po nałożeniu na twarz maska ma kolor brunatno-brązowy, a po zastygnięciu zmienia się na zielony. Pokazałam to Wam na zdjęciach ;-) Jako, że moja skóra jest czasami bardzo wrażliwa, to nie wytrzymałam zalecanych przez producenta 10-15 min i zaraz po zastygnięciu maseczki zmyłam ją ciepłą wodą z gąbeczką konjac. Nie wiem, czy udało by mi się to bez tej gąbeczki, bo maseczka ciężko zmywała się z twarzy. Skóra po zmyciu maseczki była bardzo mocno oczyszczona i zmatowiona. Producent zaleca stosowanie tej maseczki 1-2 razy w tygodniu, jednak myślę, że dla mojej skóry raz na tydzień to będzie zdecydowanie wystarczająco. Bardzo polecam ta maskę osobom, które borykają się z tłustą, zanieczyszczoną cerą!



Na kolejny testowy "ogień" poszedł intensywnie nawilżający krem do twarzy i ciała Himalaya Herbals. Przyznaję, że nie przepadam za tego typu kosmetykami "do wszystkiego", głównie dlatego, że ich konsystencja jest dla skóry mojej twarzy zazwyczaj zbyt bogata. Jednak tutaj wręcz zachwyciłam się składem i obecnością naturalnych składników: krem zawiera kiełki pszenicy bogate w witaminę E oraz słodkie migdały! Konsystencja kremu jest gęsta, dzięki czemu już niewielka ilość wystarczy na porządne nawilżenie skóry. Bo właściwości nawilżające ten krem ma SUPER. Nie wiem czy widać to na zdjęciu z moją ręką, ale skóra jest wyraźnie odżywiona i zauważalnie bardziej nawilżona zaraz po użyciu. Krem ma przyjemny zapach i duże, 150 ml opakowanie. Świetnie nadaje się także do pielęgnacji skóry całego ciała. Do mojej twarzy okazał się troszeczkę zbyt bogaty i powoduje nieco świecenie. Używam go więc na noc, aby skorzystać z dobroczynnych składników nawilżających, ale nie błyszczeć się jak choinka.



Wśród kosmetyków jakie dostałam do testowania znalazła się także pasta do zębów Sparkly White. Okazało się, że kosmetyk ten jest bardzo dobrze znany mojej mamie, która często sięga po pasty tej firmy, głównie z uwagi na to, że nie zawierają one fluoru. Dla mnie ten produkt był zupełną nowością, dlatego tym bardziej ochoczo zabrałam się za jego testowanie. Pasta Sparkly White zawiera naturalne składniki - enzymy roślinne z papai i ananasa, które w naturalny sposób usuwają przebarwienia i wybielają zęby. Na ten efekt będę musiała jednak nieco poczekać - w końcu żadna pasta wybielająca nie działa z dnia na dzień. Kosmetyk zawiera także wyciąg z drzewa arakowego, który ma za zadanie pielęgnować dziąsła i zapobiegać ich stanom zapalnym i krwawieniu. Jako, że jest to mój główny problem jeśli chodzi o higienę jamy ustnej to mam bardzo wielkie nadzieje względem działania tej pasty. Jednak myślę, że na ocenę tych właściwości jest jeszcze zbyt wcześnie. 
Co mogę ocenić już teraz? Konsystencja pasty jest jednolita, zapach ziołowy, delikatnie miętowy, ale nie nachalnie jak w niektórych pastach. Smak także nie ostry, co stanowi prawdziwą ulgę dla podrażnionych dziąseł. Mimo to w ustach pozostaje uczucie świeżości na długi czas. Sama pasta dobrze się pieni i oczyszcza zęby. Warto dodać, że nadmiar fluoru nie do końca jest dla naszego organizmu obojętny, dlatego pasta Himalaya, któa go nie zawiera może być świetną alternatywą.



To było moje pierwsze testowanie pochodzących z Indii kosmetyków firmy Himalaya Herbals. Przyznaję, że pozytywnie zaskoczyła mnie w nich obecność naturalnych składników, ale też skuteczne działanie. Kosmetyki z linii oczyszczającej z Neem okazały się bardzo dokładnie oczyszczać skórę i mocno ją matowić. To prawdziwe wybawienie w gorące, letnie dni ;-) Z kolei gęsty, odżywczy krem bardzo szybko i zauważalnie nawilża skórę i myślę, że przyda się także np. po opalaniu. Co do działania wybielającej pasty to wiąże z nią duże nadzieje, a czas oceni czy je spełniła (i mój dentysta!). A wy znacie kosmetyki Himalaya Herbals? Jak się u Was sprawdziły? 

Jeśli chciałybyście zapoznać się też z innymi produktami tej firmy to zapraszam na ich stronę TUTAJ

Komentarze

  1. Co za genialny pomysł z roślinkami! Słyszałam już o tej firmie i nawet miałam kupić ich krem , ale zrezygnowałam. Teraz bardzo zainteresowała mnie maseczka, więc pewnie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także kiedyś słyszałam o tej firmie, ale jak dotąd nie miałam okazji nic używać - a tu tyle produktów do testowania ;-) No i te roślinki <3

      Usuń
  2. Pomysł z dołożeniem sukulentów do przesyłki - mega :D Uwielbiam te roślinki i w swoim pokoju tylko takie kwiaty mam :D Ciekawi mnie ta pianka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałam się, że pianka będzie wysuszała skórę z uwagi na to, że dość mocno ją oczyszcza. Ostatnio używam jej codziennie i moje obawy okazały się niesłuszne! Dodatkowy punkt dla tego produktu ;-)

      Usuń
  3. Już Ci na DC pisałam, że paczka bardzo ciekawa, a teraz po tym poście chyba sama w niedługim czasie po coś z tej firmy sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za te kwiaty to już ich lubię :) Szkoda, że ich produkty są ciężko dostępne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A równocześnie czasami spotykam je w zupełnie niespodziewanych miejscach, np. w hipermarketach!

      Usuń
  5. Super przesyłka, a pomysł z kwiatami genialny :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Regeneracja skóry i włosów po opalaniu

Tegoroczne lato jeszcze nie zmęczyło nas upałami - pogoda jest raczej umiarkowana. Jednak jeśli tak jak ja jesteście posiadaczkami jasnej karnacji, to nawet te umiarkowane słoneczko może wyrządzić skórze niemałe szkody. Dziś przedstawię Wam kosmetyki, które pomagają w ukojeniu skóry po słonecznej kąpieli. Jest to drugi post wyzwania "Wakacyjny Poradnik Urodowy".

Jestem posiadaczką dość jasnej i wrażliwej na słońce cery. Każdy kontakt ze słońcem kończy się u mnie zaczerwienieniem, a często też poparzeniem, gdy przebywam na dworze cały dzień, zwłaszcza nad wodą. Doskonale wiem jak reaguje moja skóra na słońce dlatego już od końca kwietnia nie wychodzę z domu bez kremu z filtrem (czasem także i wcześniej zwłaszcza przy sportach zimowych). Mimo to zdarza się jednak, że dochodzi u mnie do poparzenia skóry. Często po powrocie do domu po takim upalnym dniu mam dziwne uczucie - jest mi zarówno chłodno, z uwagi na niższą temperaturę wieczorem, ale też gorąco, bo pali mnie moja rozgrza…

Nivea Urban Skin - tarcza antysmogowa

Mam przyjemność testować krem na dzień z linii Urban Skin Nivea jako Ambasadorka Kosmetyczna. Przyznaję, że odkąd słyszałam że ta linia pojawi się w sprzedaży bardzo byłam nią zainteresowana, dlatego ogromnie ucieszyłam się z tego wyróżnienia i możliwości wypróbowania kremu. Jestem już po dwóch tygodniach testów, myślę więc że mogę podzielić się z Wami opinią na temat tego kosmetyku. Linia Urban Skin przeznaczona jest dla cery zmęczonej i pozbawionej blasku. Docelowo dla mieszkanek dużych miast, gdzie zanieczyszczenia środowiska jest większe, co bardzo niekorzystanie wpływa na skórę twarzy. W skład linii wchodzą obok kremu na dzień, także krem na noc oraz oczyszczająca maseczka do twarzy. Ja używałam jedynie kremu na dzień, choć nie ukrywam, że kuszą mnie też inne produkty tej serii.  Na co dzień mieszkam w dużym mieście, dlatego doceniam w kremie Nivea Urban Skin, że pomaga mi on chronić skórę przed zanieczyszczeniami środowiska i smogiem dzięki obecności antyoksydantów i ekstraktu z z…