Przejdź do głównej zawartości

Denko CZERWIEC 2017

W czerwcu udało mi się zużyć kilka kosmetyków, które były ze mną już dłuższy czas. Był to m.in. krem na dzień Winter Day Solutions oraz spray nawilżająco-ochronny Sun oba z firmy Avon. Oprócz tego głównie kosmetyki do pielęgnacji. Zapraszam do dalszej lektury! 


Ponieważ do oczyszczania skóry twarzy używam zazwyczaj dwóch produktów naraz (jeden przy umywalce, drugi pod prysznicem), dlatego też zdarza się, że kończą mi się oba naraz. Tak było tym razem i dlatego w denko znalazły się aż dwa takie produkty:
- żel do oczyszczania twarzy Purritin Rehydrin firmy IWOSTIN - fajna kremowa, niewysuszająca konsystencja. Żel wcale się nie pienił (!) a mimo to skutecznie i łagodnie oczyszczał skórę, która była później dobrze nawilżona. Zapach bardzo neutralny. Ogólnie kosmetyk ok, choć jeśli ktoś lubi mocne uczucie oczyszczenia, to ten produkt tego nie gwarantuje.

- żel oczyszczający do twarzy Neutrogena - super zapach i świetny produkt! Bardzo się polubiliśmy i myślę, że na pewno do niego kiedyś wrócę. Pisałam o nim przy okazji przeglądu kosmetyków do oczyszczania twarzy TUTAJ


Z produktów do pielęgnacji skóry twarzy zużyłam kilka kosmetyków:
- krem na dzień Winter Day Solutions firmy Avon - który, jak wskazuje jego nazwa najlepiej działa zimą ;-) Tłusty, bardzo dobrze nawilżający i odżywczy krem typowo na zimę. Posiada wysoki filtr SPF 20. Ładnie pachnie i dobrze się wchłania. Skóra jest po nim bardzo dobrze ochroniona przed słońcem, wiatrem, mrozem. Używam tego kremu zimą zarówno na co dzień, pod makijaż, jak i przy sportach zimowych. Po wchłonięciu kremu możemy spokojnie nakładać makijaż bez obaw, że coś się zroluje, czy nie połączy z kremem. Był jednak zbyt tłusty na aktualny czas, więc resztki zużyłam do skóry nóg i rąk. 

- krem na dzień IWOSTIN z linii Rurritin Rehydrin - przyznaję, że moje skóra miewa tendencje do trądziku, ale zdecydowanie nie jest typowo trądzikową cerą. Dlatego sporadycznie sięgam po produkty przeznaczone do tego typu cery, jedynie dla "poratowania" się w nagłej sytuacji. Krem Rehydrin dobrze nawilżał skórę, choć nie należał do moich ulubieńców. Przeszkadzał mi jego zapach, mimo, że szybko się ulatniał. Nie posiada także filtrów UV, co dla mnie jest bardzo ważne w kremach na dzień.

- żel-kuracja antybakteryjna Ziaja - mój kosmetyk "numer jeden", a to kolejne zużyte opakowanie ;-) Jest tak pocięte, bo zużywałam do ostatniej kropelki^^ Każdej z nas przytrafia się częściej lub rzadziej jakaś paskudna krostka. Moja skóra ma taką tendencję, że zmiany takie są wyjątkowo bolesne. Próbowałam niezliczonej ilości preparatów na trądzik rożnych firm. Z przeróżnym skutkiem. Produkt firmy Ziaja jest dla mnie jak na razie jedną z lepszych alternatyw, choć nie jest idealny. Ma on postać półprzeźroczystego niebieskawego żelu. Nakładamy go bezpośrednio z tubki na zmianę na wcześniej oczyszczoną skórę. Według producenta: - normalizuję pracę gruczołów łojowych - przyspiesza złuszczanie warstwy rogowej naskórka - ogranicza rozwój bakterii - działa łagodząco na nadmiernie wrażliwą skórę. Ciężko jest mi ocenić kliniczne działanie tego reduktora na gruczoły łojowe czy warstwę rogową skóry. Zauważyłam natomiast, że krosty po potraktowaniu ich tym preparatem goją się szybciej i co bardzo dla mnie ważne PRZESTAJĄ BOLEĆ. Nie wiem, czy wiecie co mam na myśli - taka nabrzmiewająca zmiana, która czujemy cały dzień i która zwyczajnie mocno boli. Ten środek w takich sytuacjach pomaga mi najskuteczniej i dlatego do niego wracam.


W moim czerwcowym denko wśród produktów do ciała znalazły się:
- spray nawilżająco-ochronny Sun z firmy Avon - cudo, które zostało mi jeszcze po poprzednich wakacjach i mogłam je wykończyć na początku tego sezonu. Spray ochronny posiada filtr SPF 15, a przy tym delikatnie brązuje naszą skórę. Uzywamy bezpośrednio na odkryt partie skóry i chwilkę czekamy, aż się wchłonie. Spray nie ma wysokiej ochrony przeciwsłonecznej, raczej określiłabym go jako produkt "na koniec wakacji", jeśli macie tak jak ja jasną karnację. Chętnie sięgnę znów po tego typu produkt jeśli pojawi się w katalogu, a moja skóra nabierze już nieco opalenizny.

- żel pod prysznic Oriental Sanctuary Avon, który bałam się, że będzie pachniał korzennie a pachniał pięknie mandarynkami ;-) Więcej na temat tego produktu przy przeglądzie żeli TUTAJ


- emulsja do higieny intymnej LACTACYD COMFORT - wspomagająca leczenie podrażnień skóry i uczucie dyskomfortu w miejscach intymnych, zawiera kwas mlekowy. To moim zdaniem najlepsza marka produktów do higieny intymnej!

- dezodorant w kremie NEO firmy Garnier - był ok, do czasu gdy zaczynał się kończyć, wtedy wszędzie się kruszył i brudził wszystko dookoła. Jest to dezodorant w kremie, który aplikujemy - dzięki specjalnej nakrętce - bezpośrednio na skórę pod pachami. Dezodorant ma kremową, białą konsystencję, która nie zostawia śladów na ubraniu. Ma przyjemny, pudrowo-kwiatowy zapach. Rzeczywiście, tak jak zapewnia producent, daje uczucie suchej skóry. Jeśli chodzi o jego skuteczność, to jest on dość niezły, choć zapewnienia o dwóch dobach bez potu są mocno przesadzone.


Pora na pielęgnację włosów, tutaj także małe zużycie:
- maska do włosów KALLOS Jasmine - na te maski ciągle panuje szał wśród klintek HEBE. Maska pachnie jaśminem, a włosy są po niej odżywione i nawilżone. To moja druga maska tej firmy, pierwsza - Latte zupełnie nie przypadła mi do gustu. Najbardziej drażnił mnie chyba jej zapach i to stąd od razu odrzucało mnie od tego kosmetyku. Jasmine zapachem jest już lepsza, chociaż też bez szału, miałam po prostu bardziej przyjemne w zapachu maski. Włosy są po tej masce miękkie i błyszczące, choć mam wrażenie, że nieco obciążone. Jednak przy moich "kręciołach" zdecydowanie wolę, gdy są cięższe, niż gdy się puszą. Po skończeniu tej maski mam w planach wersję Banan, o której czytałam wiele pozytywnych opinii. 


- szampon Bouncy Curls Yves Rocher -"Szampon do włosów kręconych Boucles Curls firmy Yves Rocher zawiera wyciąg z liści baobabu, dzięki któremu włosy łatwo się rozczesują i są bardziej odporne na puszenie się" - tyle od producenta. Bo jako posiadaczka kręconych, bardzo plączących się włosów nie zauważyłam kolosalnej różnicy po użyciu tego szamponu. Owszem produkt przyjemnie pachnie. Owszem fajnie, że nie zawiera parabenów. Ale trzeba wspomnieć, że szampon ten słabo się pieni (ja akurat lubię gdy szampon robi dużo piany). Włosy są po nim oczyszczone, ale nic poza tym. Mam nawet wrażenie, że są bardziej suche i wymagają większej ilości maski niż normalnie. Jeśli chodzi o skręt loka to także nie powala. Podsumowując - dla mnie ten szampon to taki średniak. Nie zachwycił mnie niczym szczególnym, ale może komuś innemu bardzo się spodobać.


W czerwcowym denko znalazło się także kilka próbek produktów:

- kremu na noc AUBE - który omyłkowo użyłam na dzień
- odzywki pielęgnującej do włosów suchych i zniszczonych NIVEA - odżywka ok, choć po jednorazowej aplikacji trudno powiedzieć coś więcej
- maseczka Pure Clay firmy Loreal - której piękny, eukaliptusowy zapach bardzo mi się spodobał, a i działanie okazało się całkiem fajne ;-)



W wakacje planuję większe porządki wśród moich zbiorów kosmetycznych, być może kolejne denko będzie zawierało więcej kolorówki, której tym zarazem zupełnie nie miałam. A jak wygląda Wasze zużycie kosmetyków w czerwcu? Znacie lub używałyście coś z mojego przeglądu? Podzielcie się opiniami w komentarzach ;-)

Komentarze

  1. z tej serii z Iwostinu mam aktualnie filtr i fajnie sie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była moja pierwsza styczność z tą serią a nawet z firmą ;-))

      Usuń
    2. moja przyjaciółka używa całą serię z Iwostinu, taką niebieską i bardzo sobie chwali :)

      Usuń
    3. Właśnie wiele osób chwaliło firmę a i ceny ludzkie mają ;-)

      Usuń
  2. kiedyś miałam ten krem na zimę z Avon, ale wtedy rzadko kiedy zdarzało mi się kremów używać (wciąż mam tendencję o zapominaniu o nich), dlatego zanim się obejrzałam, skończyła mu się data ważności :( ja właśnie też dodałam swoje denko na bloga i widzę, że obie zużyłyśmy w tym miesiącu zieloną maseczkę L'Oreal.
    a bananową maskę z Kallosa polecam! uwielbiam ją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce ją wypróbować, ale szukam nadal małego opakowania a jakoś nie chce mi się płacić za przesyłkę tylko za nią^ ;-))

      Usuń
  3. Kiedyś chętnie sięgałam po żele z Avonu, ale już od dawna ich nie stosuję. Z maskami Kallosa mam złe relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie żele Avonu zawsze się gdzieś znajdą w zapasach ;-)

      Usuń
  4. Zaciekawił mnie ten preparat punktowy Ziai ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój faworyt jak dotąd w swojej kategorii ;-)

      Usuń
  5. Ciekawi mnie maska z Kallosa Jasmine :) Ja obecnie mam wersję czekoladową, ładnie pachnie, ale zapach szybko się ulatnia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasmine pachnie całkiem długo i fajnie działa ;-)Ja chce wypróbować bananową ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Regeneracja skóry i włosów po opalaniu

Tegoroczne lato jeszcze nie zmęczyło nas upałami - pogoda jest raczej umiarkowana. Jednak jeśli tak jak ja jesteście posiadaczkami jasnej karnacji, to nawet te umiarkowane słoneczko może wyrządzić skórze niemałe szkody. Dziś przedstawię Wam kosmetyki, które pomagają w ukojeniu skóry po słonecznej kąpieli. Jest to drugi post wyzwania "Wakacyjny Poradnik Urodowy".

Jestem posiadaczką dość jasnej i wrażliwej na słońce cery. Każdy kontakt ze słońcem kończy się u mnie zaczerwienieniem, a często też poparzeniem, gdy przebywam na dworze cały dzień, zwłaszcza nad wodą. Doskonale wiem jak reaguje moja skóra na słońce dlatego już od końca kwietnia nie wychodzę z domu bez kremu z filtrem (czasem także i wcześniej zwłaszcza przy sportach zimowych). Mimo to zdarza się jednak, że dochodzi u mnie do poparzenia skóry. Często po powrocie do domu po takim upalnym dniu mam dziwne uczucie - jest mi zarówno chłodno, z uwagi na niższą temperaturę wieczorem, ale też gorąco, bo pali mnie moja rozgrza…

Ulubione letnie zapachy

Gdyby zapytać jak pachnie lato to część odpowiedzi mogłaby się powtarzać. Zapewne pojawiły by się wśród nich nuty owocowe, kwiatowe, ale i leśne. Jeśli jesteście ciekawi jakie są moje ulubione letnie zapachy to zapraszam na piąty artykuł Wakacyjnego Poradnika Urodowego
Zapachy, których używamy latem oprócz funkcji maskującej pot musza także mieć nieco inne składy niż te, po które sięgamy w innych porach roku. Głównie dlatego, że słońce i gorące temperatury nie lubią się z alkoholem, który jest częstym składnikiem perfum. To dlatego w upalne dni popularnością cieszą się znacznie lżejsze mgiełki zapachowe. Także i ja chętnie po nie sięgam. Avon ma w swojej ofercie tak dużą ilość mgiełek zapachowych, że chyba każdy może już znaleźć swój ulubiony zapach. Ponieważ lubię zapachy kwiatowe i owocowe podoba mi się większość z nich ;-) Mgiełki, które używam w tym roku najczęściej to Passionfruit & Peony oraz Green Tea & Verbena. 
Passionfruit & Peony to mgiełka o zapachu marakui i p…