Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2020

#haul nie tylko kosmetyczny LISTOPAD, GRUDZIEŃ 2019 oraz STYCZEŃ 2020

#haul nie tylko kosmetyczny LISTOPAD, GRUDZIEŃ 2019 oraz STYCZEŃ 2020
Szykuję tu dziś dla Was turbo wpis, w którym chcę pokazać moje nowości zakupowe i to z aż trzech miesięcy! Uspokajam jednak lojalnie, że nie trzeba gromadzić zapasów żywnościowych do czytania tego posta. Ostatnio udaje mi się bowiem kupować co raz mniej kosmetyków, co zresztą sami zaraz zobaczycie. Dlatego na długość dzisiejszy tekst powinien być "standardowy"... No dobrze, to co nowego pojawiło się nie tylko w mojej kosmetyczce w ostatnich trzech miesiącach? Ho ho ho... 
Na początek cofnijmy się wspomnieniami do mrocznego, deszczowego listopada... Chociaż o ile mnie pamięć nie myli to pogoda była wtedy znacznie lepsza, niż np. teraz w lutym. W tym miesiącu jednym z ważniejszych wydarzeń była kolejna edycja wyzwania "7 dni 7 szminek" na moim instagramie. Nie, nie kupiłam żadnej nowej pomadki (uff!), a jedynie korzystałam z tych, które już obecnie posiadam :) W skrócie wyzwanie to polega na używaniu codziennie innej pomadki (lub jej próbki) i wrzucaniu selfie na instastories. Niebawem odbędzie się kolejna edycja (23.02!) więc jeśli macie ochotę serdecznie Was zapraszam!
LISTOPAD
Drugi ważny zakup to stojący blender, który zdecydowanie usprawnia przygotowywanie odżywczych shejków! Kolejny raz zdecydowałam się na markę Russel Hobbs do której mam bardzo duże zaufanie, a sam blender kupiłam w sklepie internetowym Lidla. Najbardziej podoba mi się w nim jego wielki, szklany kielich. I choć jest dość ciężki i niewygodnie się go przez to myje, to i tak zdecydowanie wolę szkło niż plastyk. 
Jeśli chodzi o kosmetyki, to poszalałam na wyprzedaży marki FIT.friends by Oceanic, choć może "poszalałam" to delikatne określenie przy cenach kosmetyków rzędu 4-6 złoty to i tak się hamowałam :D Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że żel pod prysznic już zużyłam i niebawem poczytacie o nim w denko :D
Moje ostatnie jak na razie zamówienie z Faberlic wyglądało jak na zdjęciu powyżej, przy czym maseczki dostałam w prezencie, mydełko porzeczkowe już zużyłam, krem do twarzy jest w użyciu a masujące, kolczaste kulki także używam na co dzień. 
W Action oraz KIK dokupiłam trochę pierdółek do zdjęć i dekoracji, bo w końcu zima zbliżała się wielki krokami :) Strasznie mi się spodobały zwłaszcza te futrzaste kartki, które mają warstwę przylepną po drugiej stronie. Marzy mi się notes z taką okładką (cena około 3-4 zł za dwa arkusze). W Action kupiłam też woreczki z mięciutkiego materiału przypominającego atłas. Z kolei z KIK zabrałam brokatową choinkę, ośnieżone kulki oraz styropianowe kulki o połyskującej poświacie.
Podczas Beauty Fair Influencer w Katowicach kupiłam kilka kosmetyków do makijażu, m.in. tusz do rzęs i klej do pigmentów i brokatów MIYO, czy cienie Mexmo. Dostałam też do testowania krem nawadniający z Uzdrovisco. Pełną relację z tego wydarzenia znajdziecie na moim blogu LINK. Krem do twarzy, tusz, cienie są w użyciu ;)  
Ostatnie listopadowe drobiazgi to zestaw świątecznych wosków Yankee Candle, który kupiłam na prezent. A że jeden z nich bardzo mi się spodobał (Evergreen Mist), to dokupiłam też go dla siebie. I słuchajcie ŚWIĘTO LASU! Ja go właśnie wczoraj zdenkowałam! Szok, to mój pierwszy wypalony do końca wosk w życiu! ;)
GRUDZIEŃ
W grudniu w Lidlu pojawiły się nowe maseczki marki Marion i jako totalna maseczkomaniaczka nie mogłam przejść obok nich obojętnie :D Po zakupie pojawił się pomysł, aby podarować je którejś z dziewczyn z DressCloud. Ostatecznie koleżanka, dla której przygotowywałam prezent dostała już je od kogoś innego, więc nic z tego podarunku nie wyszło. Ale co się odwlecze to nie uciecze, ja w każdym razie mam jeszcze sporo własnych maseczek... 
W ramach programu Hot Noty Avon otrzymałam do przetestowania nową szminkę Prism w kolorze Blast Off, lakier z drobinkami Black Magic i maskę Platinum Glow. O wszystkim pisałam Was w recenzji karnawałowych kosmetyków LINK.
Zamarzyły mi się w grudniu takie czerwone, świąteczne paznokcie. Zrobiłam je w moim ulubionym salonie Beauty Boutique. Na prawej ręce miałam świąteczną gwiazdkę, a na lewej delikatne kryształki (sylwestrowe?). Jednym słowem byłam gotowa na każdy rodzaj imprezy!  
Postanowiłam też odświeżyć nieco moje włosy, które były już bardzo długie i prawie proste. Odwiedziłam salon NENA, do którego chodziłam na początku studiów. Moją "metamorfozę" możecie zobaczyć na zdjęciach :)
Jak wiadomo jedną z bardzo ważnych aktywności w grudniu jest otwieranie kalendarza adwentowego :D U mnie w tym roku gościł kalendarz Balea, w związku z tym mam "trochę" miniaturkowych kosmetyków pielęgnacyjnych... Czy chcecie recenzję wszystkich miniaturek w jednym poście? 
Pod choinką znalazłam w tym roku naprawdę wspaniałe prezenty! Po pierwsze był to zestaw nowych pomadek myLIPstick mojej ukochanej marki MIYA we wszystkich kolorach! Nawet nie wiecie jak skakałam z radości :D To co przede wszystkim wyróżnia te pomadki spośród innych to ich skład, który jest w ponad 90% pochodzenia naturalnego! Pomadki mają działanie nawilżające i pielęgnacyjne dzięki obecności olejków ze skórki pomarańczy i rycynowego, wosków kandelila i karbauba oraz wit. E. Ten pierwszy składnik jest też odpowiedzialny za przepiękny, cytruskowy zapach, który czujemy podczas aplikacji. Wszystkie pomadki są komfortowe w noszeniu. Każda też może na ustach wyglądać bardziej delikatnie, gdy pokryjemy usta jedną warstwą lub mieć mocniejszy efekt, gdy nałożymy tych warstw więcej. W pudełku znajduje się aż sześć kolorów szminek - nude, rose, dusty rose, coral, red i fuchsia.
Kolejne prezenty to aparat Nikon D5000, który dostałam w spadku po tacie i mam nadzieję, że w końcu nauczę się robić porządne zdjęcia :) Dostałam też statyw Ubeesize, który może być używany zarówno do aparatu, jak i telefonu oraz jako selfie stick. A wiecie, co jest w tym statywie najgenialniejsze? Że posiada on pilota i teraz mogę robić zdjęcia zarówno w trudnej pozycji, jak i samej sobie! Juhu!!!
Od kochanej Beatki z DressCloud dostałam świąteczną kartkę z kilkoma maseczkami. Ona wie, co króliczki lubią najbardziej ;-)
A od mojej kochanej Kasi (która w końcu przyjechała chociaż na chwilę z UK!) dostałam piękny kosmetyczny prezent pełen zupełnie nieznanych mi produktów! Znalazły się tutaj produkty Blistex, które uwielbiam, a także maseczki, mydełko The Body Shop o moim ulubionym zapachu różowego grejpfruta, herbatka, słodycze i trochę produktów do makijażu - m.in. piękny eyeliner stylizowany na atrament z Harrego Pottera :D 
Pod koniec miesiąca z Klubu Recenzentki Wizaż dostałam do testowania duet kosmetyków z serii Normaderm Phytosolution marki Vichy. Powiem Wam tak trochę ubiegając recenzję, że oba produkty sprawdziły się u mnie świetnie i używam ich regularnie na co dzień! 
STYCZEŃ
Nie martwcie się moi drodzy czytelnicy, w styczniu udało mi się jeszcze bardziej zredukować kosmetyczne zakupy i pojawiły się jedynie TRZY odstępstwa. Kupiłam (na spółkę z mamą, bo obie jesteśmy w paznokciowej potrzebie) zestaw do japońskiego manicure marki P. Shine. I mam ogromną nadzieję, że pomoże on w regeneracji, bo zdjęłam hybrydy i oczywiście moje paznokcie natychmiast zaczęły się łamać i kruszyć... O japońskim manicure oraz tym zestawie z pewnością przygotuję dla Was osobny wpis. 
Skusiłam się na zestaw maseczek Disneya, które pojawiły się w moim Action. A już myślałam, że je przegapiłam, bo widziałam je dwa miesiące wcześniej u dziewczyn na DressCloud! Kosmetyki z podobiznami księżniczek tak się spodobały, że kilka osób poprosiło mnie o ich zakup i wysłanie. Czułam się jak "maseczkowy diler" :D W tym samym sklepie kupiłam jeszcze różowy tusz do rzęs za 4 złote, jednak na oczach wygląda on nieco na fiolet. 
Pod koniec miesiąca udało mi się wygrać już drugi raz (!) w konkursie instagramowym marki Nutka Fitokosmetyki. Tym razem w zestawie znalazłam emulsję do higieny intymnej z gruszką i bergamotką, żel pod prysznic i do kąpieli konopie polskie, szampon do włosów piwonia i słodki migdał, krem do stóp czarna porzeczka i białe kwiaty, kremowy żel do mycia twarzy len i echinacea oraz trochę próbek. Żel pod prysznic jest aktualnie w użyciu, bo w transporcie nieco uszkodziła się jego butelka. Emulsję do higieny intymnej oraz żel do mycia twarzy oddałam koleżankom. Tam samo planuję zrobić z kremem do stóp, a dla siebie zostawię jedynie szampon. Kosmetyki marki Nutka są bardzo delikatne dla skóry. Recenzję tych, które do tej pory przetestowałam znajdziecie na moim blogu LINK

I na tym zakończyły się moje kosmetyczne zakupy stycznia! Co prawda gwoli ścisłości kupiłam w tym miesiącu trochę ciuchów, pozwolicie jednak, że o nich wspomnę Wam już przy kolejnym haul'u. Znacie produkty z mojej listy nowości? Coś szczególnie Was zaciekawiło? A jak tam Wasze zakupowe szaleństwa ostatnimi czasy? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!  



niedziela, 22 września 2019

#haul nie tylko kosmetyczny SIERPIEŃ 2019

#haul nie tylko kosmetyczny SIERPIEŃ 2019
Mamy już prawie końcówkę września, a ja zalegam z sierpniowymi szaleństwami zakupowymi! I choć było ich zdecydowanie mniej niż w poprzednich miesiącach (a przynajmniej tak mi się wydaje), to nie chciałabym ich łączyć w niekończący się tasiemiec z tymi z września.. Dlatego dziś w ramach wspominania lata zapraszam Was na sierpniowy haul nie tylko kosmetyczny! :-)
Rozpocznę od skromnego tym razem zamówienia z Avonu, w którym znalazły się dwie nowości - żelowa maska na noc oraz kapsułki do twarzy z wit. C. Maska na noc zawiera mikrokapsułki antyoksydantów, które w kontakcie ze skórą uwalniają witaminę E i olejek marula. Dzięki kapsułkom do twarzy ze skoncentrowaną Wit. C każdy krem możemy wzbogacić o dawkę silnie skoncentrowanej witaminy, która doda naszej skórze blasku i rozświetlenia. W niewielkim słoiczku znajduje się 12 kapsułek do bezpośredniego użycia. Jest to odpowiednia ilość do przeprowadzenia miesięcznej kuracji. Po aplikacji skoncentrowanej wit. C powinniśmy chronić naszą skórę przed nadmierną ekspozycją na słońce. Dlatego ja ze swoją kuracją czekam jeszcze do bardziej pochmurnych miesięcy. Żel na noc używam regularnie od kilku tygodni i podoba mi się moja rozświetlona skóra po nim! Zwłaszcza, że wakacyjna opalenizna niestety tak szybko znika... :/ Pozostałe produkty dołożyłam do zdjęcia, bo mi kolorystycznie pasowały, ale nie są to nowości^^.
Początek sierpnia spędziłam w Ustce nad naszym polskim morzem. Tak mi się spodobało w zeszłym roku, że jak widać wybrałam się ponownie :D Pogodę mieliśmy wspaniałą, morze jak zawsze cudowne, wypoczynek pełną gębą! Do tego jeszcze trafiłam na premierę nowej palety rozświetlaczy Insta Glam marki MIYO, która to marka swoją siedzibę ma własnie w Ustce. I tak oto przywiozłam sobie fajną pamiątkę z wakacji! Paleta powstała we współpracy marki z influencerką Beautyvtricks, czyli Vanessą. 
Wewnątrz kartonowego opakowania z dużym lusterkiem znajduje się pięć brokatowych topperów oraz trzy rozświetlacze. Nazwy wszystkich produktów nawiązują do znaków zodiaku. Toppery mają różnokolorowe, bardzo błyszczące i brokatowe wykończenie. Świetnie wyglądają też nałożone na powiekę samodzielnie. Ostatnio dużo u mnie makijażowych nowości, myślę więc że czas na post o kosmetykach tej kategorii niebawem! 
Ujędrniająco - wygładzający aqua żel z linii Body Positive marki Bielenda zawiera kofeinę, rozświetlającą perłę oraz kwas hialuronowy. Takie zestawienie nawilża skórę i poprawia jej elastyczność. Balsam ma lekką, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Na skórze pozostawia delikatną poświatę, która optycznie koryguje kształty. Fajnie mieć czasami skórę jak syrenka! Ten balsam także przyjechał ze mną znad morza. 
Sierpniowe nadmorskie słoneczko przypiekło mnie nieco zbyt mocno, dlatego bez wahania wrzuciłam do koszyka w Lidlu bambusowy żel. Zwłaszcza przy jego śmiesznie niskiej cenie - 5,49 zł! Kosmetyk ten ma działanie uniwersalne, bardzo podobne do żeli aloesowych. Bardzo szybko koił moją spaloną słońcem skórę, nawilżał i chłodził. Aktualnie używam go po depilacji skóry i tu także sprawdza mi się wyśmienicie. Mogłabym się trochę przyczepić do wydajności, ale..może po prostu go nadużywam?
Nie raz już zachwalałam Wam ubrania z Tchibo. Lubię tę markę, za wysoką jakość - ich ubrania można nosić latami i nie widać śladów użytkowania! Tym razem kupiłam sobie nowe sportowe legginsy, które w promocyjnej cenie wyniosły mnie 35 zł. Co bardzo miłe jeśli jest się członkiem klubu Tchibo to przesyłkę mamy zawsze za darmo! Polecam Waszej uwadze ;)
W ramach programu Hot Noty Avon otrzymałam tym razem produkty do pielęgnacji - mgiełkę hydrate & protect oraz krem koloryzujący NutraEffects. Nawilżająco - koloryzujący krem na dzień Nutra Effects posiada formułę z mikrodrobinkami, które podczas aplikacji uwalniają kolor i sprawiają, że skóra wygląda na lekko opaloną. Mam wrażenie, że w starszej wersji, którą swego czasu używałam bardzo często efekt opalenizny był bardziej subtelny. Krem ma lekką formułę i nadaje się świetnie pod makijaż. Dobrze nawilża skórę mieszaną i działa rozświetlająco. Posiada także filtr SPF 20 co czyni go idealnym kremem a dzień, zwłaszcza wczesną wiosną gdy chcemy już wyglądać na opalone, jak i jesienią aby podtrzymać kolory lata. Recenzję mgiełki znajdziecie w moim poście dotyczącym pielęgnacji skóry (LINK). 
W sierpniu poszczęściło mi się w konkursach, co pokazuje tylko, że ABY WYGRAĆ TRZEBA GRAĆ! I zawsze będę to wszystkim powtarzać, że warto spróbować, bo może się uda i będzie nam miło? Tak jak miło mi się zrobiło, gdy okazało się, że wygrałam w konkursie ogłoszonym przez portal Dress Cloud. Nagrodą był zestaw kosmetyków nieznanej mi marki MAUDI, specjalizującej się w pielęgnacji naturalnej. W zestawie znalazł się peeling, masło do ciała oraz hydrolat. Peeling truskawkowy zawiera masło shea oraz cukier, który delikatnie złuszcza martwy naskórek. Pomarańczowe masło shea można używać nie tylko na ciało, ale i na twarz oraz włosy. Z kolei hydrolat z róży damasceńskiej odświeża i nawilża skórę i mam nadzieję, że ukoi mój ból po różanej wodzie z Evree, która przestała być produkowana (choć wiadomo, że moc hydrolatu jest tysiąckrotnie lepsza!). 
Szczęście uśmiechnęło się także do mnie w instagramowym konkursie marki Yves Rocher, zwłaszcza że nagrodą był m.in. skoncentrowany żel pod prysznic, który bardzo sobię cenię! Miałam już kiedyś wersję z mango, tym razem będę testowała malinę z miętą. Cudownie! Tym bardziej, że nawet chciałam sobie kupić taki żel i nie mogłam się zdecydować o jakim zapachu, bo jest ich już kilka rodzajów :) W zestawie nagrodowym otrzymałam też skoncentrowany szampon do włosów i miniaturki trzech "flagowych" kosmetyków YR: krem do rąk z arniką, mleczko do ciała z rumiankiem oraz płyn do demakijażu oczu z bławatkiem. Wszystkie kosmetyki są dla mnie nowościami, tym większa więc radość na ich testowanie!
Dostałam troszkę spóźniony, ale za to oszałamiający prezent urodzinowy od Lidki, autorki bloga Talarkowa Pisze. Jest nim zestaw pędzli marki Jessup, w którym znajduje się aż 25 pędzli do wykonania kompletnego makijażu! Lidka wiedziała, że zapasów kosmetycznych mam sporo, ale że nie mam narzędzi do nauki make up'u i wpadła na taki piękny pomysł. Pędzle są przecudne, jestem w nich totalnie zakochana i choć nauka idzie mi opornie (coraz bardziej widzę, jak nic nie umiem!), to jestem przekonana że z takim sprzętem pójdzie mi z pewnością bardzo dobrze! 
Pędzlom kupiłam stosowne "mieszkanko" w kolorze rose gold :) Jest to pojemnik ze sklepu MRP Home, który znajduje się we wrocławskiej Magnolii. Uwielbiam ten sklep, bo mają śliczne przedmioty i bardzo fajne promocje (które lubię jeszcze bardziej :D).
Zostałam ambasadorką marki Biovene Barcelona - włoskiego producenta kosmetyków z naturalnymi składami! Pierwszym produktem, jaki otrzymałam jest szampon w kostce Pink Heaven. Od jakiegoś już czasu interesowała mnie formuła takich szamponów, jednak nie wiedzieć czemu ciągle byłam przekonana, że plączą one niemiłosiernie włosy. Nic bardziej mylnego! I choć po umyciu włosy są po nim nieco bardziej sztywniejsze, to użyta później odżywka czy maska z powodzeniem załatwiają ten problem. Ponieważ okazało się, że mam w domu już TRZY zupełnie różne szampony w kostce, różnych marek (a używałam dopiero tego z Biovene), to szykuję niebawem post porównawczy. Także "stay tunned"!
Wakacyjne, różowe paznokcie zamieniłam z końcem sierpnia na delikatne baby boomer. Oczywiście w moim ulubionym salonie kosmetycznym Beauty Boutique we Wrocławiu! Zdobienie baby boomer zostało zrobione produktami marki Makear oraz Słowianka. Bardzo mi się podoba takie delikatne mani!
Nie jestem jakąś wielką "fashionistką", ale lubię czasami zaadaptować dla siebie pomysły projektantów czy stylistów. Tak było z tą wielką gumką XXL z organzy, którą podpatrzyłam u Karoliny Domaradzkiej. Na jej wzór moja koleżanka Gosia uszyła mi podobną :D Gumka jest sporych rozmiarów, przez co stanowi nie tylko podtrzymanie włosów, ale i stylową ozdobę. Ja jestem nią zachwycona, a co wy o tym sądzicie? :-)
Z aliexpressu przyszła mi bransoletka - kotwica, która idealnie uzupełniła mój marynistyczny look :D Od powrotu znad morza bardzo, bardzo tęsknię za szumem fal i skrzekiem mew i w ten sposób chociaż drobne elementy przypominają mi te miłe, wakacyjne chwile. Bransoletka idealnie też wpisała się w design mojego zegarka i choć nie umiem robić zdjęć typu "fashion", to myślę że domyślacie się jak to wygląda? 
We Wrocławiu otworzyli sklep Action i już mogę stwierdzić, że jest to ZŁO totalne! Dużo produktów do dekoracji wnętrz, kosmetyków, wszystko w tak niskiej cenie, że ciężko się oprzeć! Staram się nie zaglądac tam za często, ale ten sklep to uzależnienie! ^^ :D Na zdjęciu moje pierwsze zakupy - lusterko/podkładka do zdjęć oraz dwie maseczki do ust i maseczka do skórek wokół paznokci. Maseczki przetestowane, może zrobię jakiś zbiorczy post o produktach z tego sklepu :D I choć jak zawsze wydawało mi się, że w sierpniu przecież wcale mi tak dużo nie przybyło, to pisząc tego posta okazywało się, że jeszcze to i jeszcze tamto... No i efekt jak widać... Muszę jednak przyznać, że wszystkie nowości, które już udało mi się przetestować okazały się świetne i jestem z nich bardzo zadowolona. Znacie produkty z mojego sierpniowego haula? Coś Was szczególnie zaciekawiło? Dajcie znać w komentarzach! 

  


niedziela, 22 października 2017

Mój pierwszy SWOP

Mój pierwszy SWOP
W dzisiejszym poście przedstawiam Wam mój pierwszy wygrany SWOP, który udało mi się wylicytować po pół roku od założenia konta na Dress Cloud. Jeśli jesteście ciekawi o czym mowa, albo interesuje Was co znalazło się w wygranej i jak u mnie sprawdziły się te produkty to zapraszam do dalszej części wpisu.
Zanim założyłam bloga trafiłam przypadkiem na stronę Dress Cloud. Znalazłam odnośnik u kogoś na Instagramie i z ciekawości zajrzałam. Okazało się, że jest to portal społecznościowy skupiający osoby, które interesują się kosmetykami, ciuchami i różnymi ładnymi rzeczami. Na portalu jego użytkowniczki (bo takich jest to zdecydowanie większość, o ile nie 100%) dodają własne recenzje oraz zdjęcia produktów, które używały i dzielą się opiniami na ich temat. Takie recenzje nazywają się "chmurkami". Jest tutaj także forum, na którym królują prawdziwie babskie tematy, a Clouders, czyli użytkowniczki portalu, nierzadko dzielą się informacjami o ciekawych promocjach, konkursach, czy darmowych próbkach które można zdobyć w internecie. Społeczność Dress Cloud jest bardzo sympatyczna i nie spotkamy się tutaj z brakiem akceptacji, czy hejtem, mimo że każda z nas może mieć inny gust i pasje. Po dodaniu chmurki inne użytkowniczki mogą ją "polubić", a my otrzymamy za to tzn. kryształki. Diamenty te są nam potrzebne do udziału w licytacji ciekawych zestawów kosmetyków, które otrzymujemy zupełnie za darmo! Te zestawy nazywane są SWOP-ami od skrótu "słodki wyjątkowy okazały pachnący". To określenie najlepiej opisuje chyba jakie są te SWOP-y ;-)
Mój swop ma numer #1035 i to była prawdziwa radość i przyjemność go otrzymać i otwierać. W płaskim, białym pudełeczku, które niesamowicie pachniało (ciekawe jak zareagował na nie pan listonosz? ^^) znajdowały się trzy wylicytowane przez mnie produkty oraz drobne "gratisy". Znalazł się tutaj dezodorant do ciała Golden Summer firmy Balea, cień w kredce firmy Manhattan oraz maseczka Moc Rozświetlenia z firmy Pefecta.
Dezodorant Golden Summer Balea ma przepiękna szatę graficzną i pachnie wprost cudownie! Producent zapewnia, że pachnie on jak "orzeźwiający letni dzień pod palmami". Dezodorant nie zawiera aluminium i ma działanie minimalizujące pocenie się. Ponieważ niedawno przeprowadzałam małe testy antyperspirantów będę mogła porównać też jego działanie z innymi produktami. Dezodorant nie podrażnia skóry pod pachami i nie pozostawia białych ani żółtych plam na ubraniach. Nie wyczułam w nim mięty jak wskazywał opis producenta, za to nuty owocowe i tropikalne. Opakowanie jest bardzo barwne i wpada w oko. Jest tak ładne, że z pewnością będzie ozdobą niejednej półki w łazience. Utrzymane jest w wakacyjnych barwach i z grafikami kojarzącymi się z latem. Nie umiem potwierdzić 24h działania antyperspiracyjnego, ale po użyciu rano, aż do wieczora jest wyczuwalny delikatny zapach. Produkty Balea można jak dotąd zakupić jedynie w sieci drogerii DM, które nie są dostępne w Polsce. Ceny nie są zbyt wysokie bo 4-10 zł, ale ta trudna dostępność robi z nich trochę produkty "kultowe".
W swopie znalazł się także cień w kredce firmy Manhattan odcień numer 50 Misty Mauve. Bardzo byłam ciekawa tego produktu i ciągle jeszcze uczę się go używać i poznaję jego właściwości. Cień jest w kredce, więc jego aplikacja na powiekę jest nieco łatwiejsza od tradycyjnej, chociaż to kwestia pewnie przyzwyczajenia. Nie bez znaczenia jest jednak to, że dzięki zaostrzonej końcówce można tym cieniem robić kreski. Cień ma bogatą, lekko tłustawą konsystencję która bardzo trwale wiąże się z powieką. Jest wodoodporny, dość miękki i gładko się rozprowadza. Kolor jest specyficzny - myślałam, że to brąz, jednak jest to raczej odcień szarości, z nutką brązu i fioletu. Ja nazwałam sobie ten kolor "mgłą" i teraz mogę powiedzieć, że mam mgliste spojrzenie, albo zamglone oczy ;D Z wodoodpornością cienia wiąże się też fakt, że nieco trudniej się go zmywa i trzeba użyć do niego płynu do demakijażu wodoodpornego, zwłaszcza gdy nałożyłyśmy go grubszą warstwą. Kolor cienia możecie podejrzeć na zdjęciu.

Trzecim produktem w moim swopie jest maseczka Moc Rozświetlenia z Pefecty. Jest to świetna alternatywa przed wielkim wyjściem na szybkie odświeżenie cery. Dzięki obecności kwasu hialuronowego ładnie wygładza i zmiękcza skórę. Maska ma złote drobinki, które zapewniają rozświetlenie cery. Co ciekawe nie było ich widać od razu, a dopiero po nałożeniu produktu. Drobinki są bardzo błyszczące i niektóre ciężej było mi zmyć, dlatego jeśli przeszkadza Wam świecenie, to nie będziecie zadowolone z tej maski ;-) Skóra po zastosowaniu maski była fajnie odżywiona, napięta i nawilżona. Mam także wrażenie, że poprawił się jej koloryt i była rozjaśniona, zwłaszcza było to zauważalne po nałożeniu podkładu. Efekt utrzymał się jednak tylko na ten wieczór, a przynajmniej rano nie widziałam już większej różnicy. Opakowanie zawiera dwie saszetki, które można z powodzeniem rozdzielić. Każda z saszetek tak naprawdę wystarczy nawet na dwie aplikacje, lub jedną porządniejszą. Ja użyłam jej na jeden raz i po zmyciu miałam wrażenie, że mam na skórze delikatną warstewkę. Dlatego przed wykonaniem makijażu oczyściłam strategiczne miejsca, aby podkład się nie rolował (chodzi mi o wszelkie zgięcia i zakamarki). Najładniej rozświetlenie było widoczne na policzkach, cała twarz wyglądała na wypoczętą. Maska nie jest droga, dlatego myślę, że warto mieć ją w zapasie dla szybkiego odświeżenia cery przed większym wyjściem. 
W swopie w ramach dodatków otrzymałam peeling w kostce PumiceSPA, a także kupon zniżkowy do sklepu Golden Rose, naklejkę i ulotkę ze sklepu Inspiro. Bardzo dawno nie używałam peelingu w kostce będzie to więc miły powrót to dawniej używanej pielęgnacji. Cały swop bardzo mi się spodobał i jestem z niego zadowolona. Nie ukrywam też że byłam mocno zaskoczona, gdy udało mi się go wygrać. Początkowo kryształki zbierały się u mnie dość wolno. Poza tym wygrane licytacje wskazywały, że trzeba włożyć znacznie więcej kryształków niż miałam. Dlatego też nie za często brałam w nich udział, mimo, że w sumie nic nie tracę na tym jeśli nie wygram. Oprócz zbierania kryształków za "lajki" od innych Clouders możemy je kolekcjonowac także wykonując dzienne zadania. Jest także tzw. "Program Partnerski" zgodnie z którym otrzymuje się kryształki za aktywność każdej Clouders, która zapisała się z naszego polecenia. Ja jak narazie nie mam aktywnych użytkowniczek tego portalu, ale gdyby ktoś z Was chciał spróbować, to zostawiam link polecający: http://dresscloud.pl/ref/F2n48/
Serdecznie polecam Wam portal Dress Cloud jeśli lubicie pisać i czytać recenzje produktów, kosmetyków, ubrań, butów, biżuterii, torebek i wszystkiego, co tylko kochają kobiety ;-)

Jak spodobały się Wam moje wygrane kosmetyki ze SWOP-a? Znacie lub używałyście któregoś z nich? Co sądzicie o pomyśle autorów DressCloud? 


Copyright © Nostami blog , Blogger