środa, 27 lipca 2022

Denko maj i czerwiec 2022

Jak patrzę na to denko, to wydaje mi się jakoś takie malutkie. A przecież jest tutaj aż 26 pełnowymiarowych opakowań kosmetyków! Są sprawdzone perełki i fajne nowości, zapraszam Was na porcję minirecenzji produktów, które zużyłam w ostatnim czasie do samego dna. 

W ramach przypomnienie wspomnę, że kosmetyki których nazwy zapisuję kolorem zielonym to totalne sztosy i HIT-y, które polecam bardzo bardzo. Czerwonym kolorem oznaczam produkty, które u mnie się nie sprawdziły. Czarny kolor jest zarezerwowany dla kosmetyków, które były poprawne w działaniu, ale bez ogromnego zachwytu, takie "OK" po prostu. Wspomnę jeszcze, że nic nie motywuje mnie tak mocno do opisywania denko jak zwiększająca się sterta "nowo zużytych" kosmetyków :)

DO CIAŁA I HIGIENA

- żel do higieny intymnej Nagietek, Tess - żele tej marki to moi faworyci i ulubieńcy od lat! Pisałam Wam o nich post LINK. Ciężko je dostać, ale są warte każdego wysiłku aby je zdobyć <3

- suchy szampon Dry Shampoo Instant Refresh, Schwarzkopf - miał piękny zapach i nie bielił włosów. Mam jednak wrażenie, że był o wiele mniej wydajny od stosowanych przeze mnie szamponów Batiste. Dostałam w prezencie od koleżanki. Raczej zostaje przy Batiste.

- dezodorant w sprayu Golden Summers, Balea - zużywałam go baaardzo długo, ale głównie dlatego że nie używam sprayów na co dzień, więc większość czasu stał i kurzył się na półce. Producent zapewnia, że pachnie on jak "orzeźwiający letni dzień pod palmami" ;) To produkt z mojego pierwszego SWOP-a na DressCloud! Był poprawny, ale dalej pozostaję głównie przy deo z kulce.

- antyperspirant Bloker, Ziaja - to moje kolejne podejście do tematu i zazwyczaj kończy się tak samo. Rozpoczynam kurację, trwam w niej około tygodnia i zapominam ;) Mimo wszystko, jak za niewielkie pieniądze Ziaja daje fajny produkt i jeśli nie macie problemów z nadmiernym poceniem się, to może być dla Was idealna opcja. Zapach i działanie są spoko!

- żel pod prysznic Love In Bloom Senses, Avon - lubię tę avonowskie żele i zazwyczaj mam jakiś w swoich zapasach. Tym razem zużyłam totalnie ostatni, więc TADAAM pierwszy raz od kilku lat mogę sobie w końcu jakiś nowy zamówić :D Żel miał piękny, jaśminowy zapach i fioletowy kolorek <3

- żel pod prysznic Stern Frucht & Melone, Balea - bardzo słodki, owocowy kosmetyk, którym wprowadzałam się w wakacyjny nastrój ;) Żel nie wysuszał skóry, ładnie pachniał i miał energetyczny, różowy kolor. Żele Balea to także moi faworyci, co widać po ilości ich zużyć w denko :D

- ujędrniające serum do dekoltu Haevenly Hydration Planet Spa, Avon - świetne, szybko wchłaniające się serum do okolic biustu i dekoltu o oliwkowym zapachu. To moje kolejne opakowanie i lubię do niego wracać. 

- mydło Vegan Soap, Aromacology - tym razem wersja z białą glinką i lawendą. Uwielbiam te kostki! Pisałam o nim w pierwszym denko tegorocznym LINK. Niedawno kupiłam też nowe wersje. Zdecydowanie to moje tegoroczne odkrycie!

- kostka Sprudel Badetab oraz sól do kąpieli Erhol Dich, Balea - nie mam wanny, więc kąpiel to dla mnie zawsze coś nowego ;) Produkty do kąpieli Balea bardzo lubię, bo mają ładne zapachy i nie wysuszają mojej skóry. Kostka miała nieco dziecięcą woń, za to sól to taki zdecydowanie kobiecy umilacz - słodki, owocowy zapach granatu i lekko różowa woda ;)

- żel aloesowy Bikini, Bielenda - wszelkiego rodzaju żele do ciała to produkty, które u mnie zawsze się zużyją. I choć zdecydowanym faworytem jest od lat Holika Holika, to żel Bielendy jako zdecydowanie tańszy również mogę polecić. Żel ma morską barwę, przyjemny, delikatny zapach i bardzo dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry, także tej podrażnionej przez słońce. Potrzebuje nieco więcej czasu na wchłonięcie (zwłaszcza, gdy nałożymy go grubszą warstwą). Skóra jest po nim od razu wygładzona i miękka. Żel dostałam od koleżanki z DressCloud w prezencie.

- body lotion Cocktail Collection Naturals, Avon - miałam w tym roku postanowienie noworoczne, żeby zużyć swoją kolekcję balsamów do ciała. Idzie średnio szybko, ale każde zużycie cieszy :D Lotiony serii Naturals z Avonu lubię za lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję i ładne zapachy. Dla mojej normalnej skóry nawilżenie jakie dają jest w porządku, myślę jednak że posiadaczkom suchej skóry może być ono jednak niewystarczające. 

- body lotion Cosmo Cat, Balea - kosmetyk Balea w porównaniu z Avonowym zdecydowanie więcej potrzebował czasu na wchłonięcie się (choć dalej było to dość krótko, bo to w końcu lotiony!). Zapach był słodki, ciasteczkowy. Porównując oba kosmetyki ze sobą (bo akurat używałam ich jeden po drugim), to Avon bardziej mi się spodobał. Mam jednak wrażenie, że Balea dawał większe otulenie skóry. Lotion Cosmo Cat dostałam w prezencie od koleżanki z DressCloud. 

DO TWARZY

- plasterki na wypryski Czysta Skóra, Isana - mimo, że w mojej recenzji plasterków tego typu LINK  nie dostały najwyższej noty, to jak widać używam ich najczęściej. Ich główną zaletą jest niska cena i dobra dostępność. Polecam każdemu, kto boryka się z problemem pojawiających się, nieplanowanych skórnych przyjaciół.

- żel delikatnie oczyszczający przeciw niedoskonałościom, Mixa - produkty tej marki uwielbiam! Mam takie trio, po które sięgam od czasu do czasu i wśród nich jest właśnie ten żel. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że nie opisałam go porządniej na blogu. Obiecuję poprawę! Na zachętę dodam tylko, że mimo że kosmetyk jest przeznaczony do cery z niedoskonałościami, to jego działanie jest bardzo delikatne i nie ma obaw o wysuszenie skóry! 

- woda micelarna Flower Essence Jaśmin, AA - oh co to był za cudny kosmetyk! W środku pływały złociste płatki kwiatków i aż żałuję, że nie zrobiłam mu zdjęcia jak jeszcze był pełny ;-) Podczas używania jednak płatki przyklejały się do skóry, co było trochę wkurzające. Z czasem wzięłam się na sposób i nabierając wodę na płatek kosmetyczny przecierałam skórę drugą stroną, czyli tam gdzie nie było płatków :D Woda była bardzo przyjemna, delikatna dla skóry. Pozostawiała skórę ładnie oczyszczoną, lekko błyszczącą o zdrowym, pięknym kolorycie. Ja używałam jej bardziej jako tonik, do demakijażu oczu okazała się jak dla mnie zbyt pachnąca. Sam w sobie kosmetyk bardzo przyjemny, a dostałam go w prezencie od koleżanki z DressCloud.

- nawilżająco-koloryzujący krem na dzień Nutraeffect, Avon - kiedyś mój ulubieniec, ale albo mu się zmieniła formuła, albo zmieniła się moja skóra, albo jedno i drugie. W każdym razie obecnie uważam go za ok, ale bez szału. No i też najbardziej lubiłam go używać wiosną, bo dość szybko nadawał mojej twarzy piękną opaleniznę. Obecnie znam więcej tego typu kosmetyków, które mają działanie opalające na skórę, ale kiedyś to była dla mnie totalna nowość i to właśnie ten krem był pierwszym z tego rodzaju, który używałam.  

- nawiżająca maska Juicy Jelly Mask, Bielenda - miałam fazę na te maski kiedyś, kupiłam wszystkie i nawet nie zrobiłam zbiorczego posta xD Nawilżająca maska Juicy Jelly Mask z arbuzem i aloesem miała piękny, czerwony kolor i drobinki, którymi wykonywało się delikatny peeling. Pachniała słodko, owocowo. Skóra po jej użyciu miała ładniejszy koloryt i była rozświetlona. W sumie szkoda, że nie zrobiłam wpisu porównującego zanim nie zużyłam tej maski ;) Ale i tak nie ma już ich chyba w sprzedaży :D

- krem pod oczy myEYEhero, Miya - o tym kosmetyku możecie przeczytać obszerną recenzję na moim blogu LINK. Jak widać okazał się też prawdziwym tytanem wydajności ;-) Ostatnio bardziej wolę produkty pod oczy w opakowaniu-tubce, ale kto wie może w przyszłości spotkamy się ponownie?

- matujący krem nawilżająco-ochronny do twarzy Care Sun+, Avon - od wieelu lat mój ulubieniec jeśli chodzi o filtry. Nigdy mnie nie podrażnił, twarz nie wygląda po nim jakby świeciła się jak latarnia i przede wszystkim nigdy nie zawiódł mnie też przy ochronie przeciwsłonecznej. Mam fototyp skóry I więc wiem co mówię ;-) Kolejną ważna cechą, która go wyróżnia to fakt, że mimo że jest produktem dedykowanym do twarzy, to można go z powodzeniem używać na całe ciało. Idealnie na wakacje żeby zabrać tylko jedną, niedużą choć wydajną tubkę ;-) W tym roku mam nieco większe porównanie wysokich filtrów także innych marek. Jednak jestem przekonana, że wrócę do tego kosmetyku w przyszłości. 

MASECZKI, PRÓBKI

- maska w płachcie Cherry, Orange Creatches - kupiona w Actionie za niecałe 3 zł miała za zadanie głównie uprzyjemnić mi wieczór i zadanie to spełniła :D Nie spodziewałabym się większych efektów po tego typu maskach, no chyba że używanych regularnie. PS. Oprócz tej maski zużyłam jeszcze cały zestaw innych, ale o nich to będzie niebawem wpis osobny ;-)

- próbka mleczny olejek Algi Morskie, Bielenda - miałam ją już któryś raz i któryś raz nie powaliła mnie na kolana. 

- próbka Multi Modeling, Ziaja - zapach tego serum nie przypadł mi do gustu i niestety jedyne co o nim pamiętam, to tą woń ;/

- peeling z brązowym cukrem i nasinami chia, Balea - za to ten kosmetyk to jest total miłość od pierwszego użycia!! Kupiłam w DM w Pradze, ale widziałam że w Polsce też jest. Drobiny cukru pod wpływem wody rozpuszczają się, a na skórze pozostaje delikatne warstwa okluzyjna. Peeling dobrze oczyszcza i złuszcza martwy naskórek, przyjemnie pachnie i jest naprawdę świetny. Żałuję, że nie ma go w wielkiej tubie, kupiłabym chętnie większe opakowanie <3 

- próbka krem BB, Missha - próbka kremu BB, który lubię i do którego wracam. Na lato wydaje się ten kolor nieco zbyt ziemisty, ale na skórze zawsze ładnie sie wtapia więc nie ma ryzyka.

- próbka maska na noc ALGOMASK, Sensum Mare - maska, której używałam jako krem na noc. Dostałam na targach kosmetyków naturalnych. Bardzo piękny zapach, kolor, działanie otulające, mocne nawilżenie, no cudo! 

- próbka kremu i serum Multivitamin Everyday, Missha - nie znałam pielęgnacyjnych produktów tej marki, a widzę że warto bliżej się im przyjrzeć. Takie duopakiety są idealne na wyjazdy!

- Energising Citrus Booster, Ingrid Cosmetics - lejąca konsystencja serum wylała mi się zaraz po otwarciu na wszystko dokoła... Jedyne więc co mogę powiedzieć, to że miało ładny, cytrusowy zapach.

próbka serum normalizujące I love serum, Soraya - mimo że opakowanie totalnie jest nie w moim guście, to sam kosmetyk okazał się bardzo fajny dla mojej skóry i chętnie poużywałabym go dłużej. 

- próbki kremu na dzień Seboom Face Boom, Bielenda - pomijając, że Bielenda robi najmniejsze objętościowo próbki i często po jednej dalej nic się nie wie, to sam krem całkiem w porządku. Przeszkadza mi jakoś zapach tej serii, mimo że mam krem na noc. Niby jest ładny, ale jakoś tak mi nie pasuje. 

MAKIJAŻ I ZAPACHY

- MATTE lipglos, Cien (Wibo) - kupiony zupełnie przypadkiem w Lidlu okazał się ukochaną pomadką matową, którą miałam baaardzooo długo. Zupełnie zmienił moje podejście do kosmetyków z marketów ;)

- matowa podmadka Adoring Love, Avon - jedna z moich ukochanych szminek, niestety mam podejrzenie, że zaraziłam ją wirusem opryszczki więc się żegnamy. Miałam ją też z pewnością dłużej niż 2 lata, więc to już jej czas. 

- woda zapachowa Hello Kitty, Avon - jako fanka Hello Kitty kupiłam sobie kiedyś te zapachowe wody dla dziewczynek, ale szczerze mówiąc są to kosmetyki dla dzieci więc właściwie to przeleżały tylko w szufladzie ;) Zapachy słodkie, cukierkowe jak to w wodach dla dzieci. 

- pomadka do ust malinowa, LaLe - miała ładny malinowy zapach i lekko barwiła usta na różowo. Jednak grzebanie w słoiczkach to coś czego z czasem coraz bardziej nie lubię ;/ 


Tym sposobem dobrnęliśmy do końca majowego i czerwcowego denko. Znacie kosmetyki, które Wam dzisiaj przedstawiłam? Jak się u Was sprawdziły? Jak Wam idzie zużywanie w połowie roku? 

11 komentarzy:

  1. Ten żel balea to mój hit, kiedyś używałam masowo właśnie ten zapach :D Aż mi się znudził xd
    Miałam też maski galaretki bielenda - ananasa i kiwi, arbuza chyba nie, ale w sumie na lato były ideolo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te pozostałe galaretki też zużyję więc latem :D Bo tak mi się kojarzy że też je mam ;)))

      Usuń
  2. Gratuluję takiego zużycia, chyba żadnego z tych produktów jeszcze nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Takie słowa motywują mnie do dalszego zużywania ;-))

      Usuń
  3. O mamo ile zużytych produktów. Mega super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a ja miałam myśl że "tak mało, nie ma o czym pisać" ^^ :D

      Usuń
  4. Ja w ciągu miesiąca to czasem nawet nie zużywam jednego kosmetyku, a co dopiero aż tyle co ty! :D Z tych tutaj nie kojarzę większość, ale chętnie u siebie przetestowałabym produkty od Balea :)

    zofia-adam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieram opakowania do denko od kilku lat i może to też jest dobry motywator, żeby nie dać kosmetykom zakurzyć się na półce? Polecam wypróbować! ;-)

      Usuń
  5. Znam krem pod oczy Miya i dla mnie jest fajny na dzień, na noc jest za lekki. Miałam też maseczkę arbuzową i obeszło się bez zachwytów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czasami super sprawdzają się kosmetyki, które u wielu osób nie robią totalnie nic ;)

      Usuń
  6. Wow, ile produktów :D Ale piękne zdjęcia, super przedstawione! :)
    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Copyright © Nostami blog , Blogger