Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vichy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vichy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lutego 2022

Recenzja: kosmetyki serii Mineral 89 Vichy

Recenzja: kosmetyki serii Mineral 89 Vichy

Nie będę nawet przyznawać się jak dawno temu otrzymałam do testowania kosmetyki z serii Mineral 89 Vichy w ramach Klubu Recenzentki Wizaż. Zwyczajnie zapomniałam dodać ich recenzję na bloga! Ponieważ jednak kosmetyki są świetne i warte Waszej uwagi pozwolę sobie nadrobić tą zaległość. Zapraszam po moje wrażenia z używania żelu pod oczy, maski w płachcie i oczywiście boostera-serum Mineral 89. 

Głównym składnikiem aktywnym wszystkich kosmetyków marki Vichy jest woda termalna, której źródło znajduje się w wulkanicznym regionie Francji, w Owernii. Woda ta zawiera wiele minerałów niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Jest odpowiednia dla każdego typu skóry, także tej wrażliwej. Wzmacnia ją i regeneruje. Produkty linii Mineral 89 obok wody wulkanicznej mają w swoim składzie kwas hialuronowy, który nawilża i wygładza skórę. W serii znajdują się obecnie cztery kosmetyki: maska wzmacniająco-regenerująca w płachcie, krem i serum pod oczy, booster wzmacniająco-nawilżający oraz serium prebiotyczne (którego nie miałam okazji testować). 

Maska wzmacniająco-regenerująca w płachcie Mineral 89, Vichy

Zgodnie z informacją producenta maska ma wzmacniać barierę ochronną skóry i chronić ją przed szkodliwym działaniem czynników środowiska. Esencja w której składzie znajduje się woda wulkaniczna Vichy i kwas hialuronowy naturalnego pochodzenia nawilża i ujędrnia skórę oraz wygładza drobne zmarszczki. Co ja o niej sądzę? 

Ta maska to był prawdziwy SZTOS i jedynie jej wysoka cena odstrasza mnie od kupowania jej codziennie  W opakowaniu znajdowała się płachta i saszetka z esencją. Przed aplikacją należało przecisnąć esencję do komory z płachtą i ją nasączyć. Spodziewałam się, że będzie to skomplikowane, ale okazało się, że nie. Maska miała bardzo dobrze nasączoną esencją płachtę, która była z cienkiego materiału, łatwo dopasowującego się do kształtu twarzy. Alginianowa płachta była miękka, dobrze przylegała do skóry i przez cały czas aplikacji była mokra. Od razu po nałożeniu czułam na skórze przyjemne nawilżenia i schłodzenie skóry. Znacznie przedłużyłam długość aplikacji ponad zalecane 10 min, bo tak komfortowe było to uczucie. Po zdjęciu maski i wyschnięciu resztek esencji skóra była mocno nawilżona, wyraźnie gładsza w dotyku i miała ładniejszy koloryt. Poziom nawilżenia był znacznie większy niż w przypadku masek tego typu wielu innych marek. Rzadko mi się to zdarza, ale zostawiłam skórę po aplikacji maski bez kremu i to aż do kolejnego poranka (maskę stosowałam pod wieczór)! Skóra przez cały czas była odżywiona, nawodniona i nie czułam jej przesuszenia, nawet w partiach, które zazwyczaj mam suche. NO PO PROSTU CUDO! Wady: problem z dostępnością i wysoka cena 

Skład: Aqua / Water / Eau, Glycerin, Propanediol, Peg/ppg/polybutylene Glycol 8/5/3 Glycerin, Methyl Gluceth 20, Carbomer, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Hydroxyacetophenone, Biosaccharide Gum 1, Maltodextrin

Mineral 89 booster wzmacniający skórę wokół oczu (krem i serum pod oczy), Vichy

Bardzo lekki krem pod oczy o żelowej konsystencji. Ma opakowanie z pompką, która ułatwia dozowanie i zabezpiecza produkt przed dostawaniem się do środka bakterii. Formuła to połączenie wody wulkanicznej Vichy, kwasu hialuronowego oraz kofeiny, która ma właściwości obkurczające naczynia krwionośne. Takie połączenie składników ma zapewnić naszej skórze nawilżenie i wzmocnienie delikatnej skóry wokół oczu oraz wygładzenie drobnych zmarszczek i cieni pod oczami. Jak było u mnie? 

Przede wszystkim booster do skóry wokół oczu Mineral 89 to jeden z naprawdę niewielu kosmetyków pod oczy, który mnie nigdy nie podrażnił, nie spowodował szczypania, ani nawet malutkiego zaczerwienienia. Konsystencja lekkiego lotionu bardzo mi odpowiada, ponieważ bardzo szybko się wchłania - co ma duże znaczenie, zwłaszcza rano gdy każda minuta jest cenna. Do tej pory miałam problem z używaniem kosmetyków na okolice oczu, głównie z powodu licznych podrażnień oraz czasu wchłaniania. Mineral 89 pod tym względem odpowiada mi w 100%! Nie posiada zapachu, a skóra jest po nim dobrze nawilżona i lekko rozjaśniona. Mimo, że nie sypiam ostatnio zbyt dobrze, to moja skóra pod oczami jest w znacznie lepszej kondycji, a drobne zmarszczki wydają się mniejsze. 

Skład: Aqua/Water, Propanediol, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Glycerin, Carbomer, Caffeine, Sodium Hyaluronate, Adenosine, Phenoxyethanol, Chlorella Vulgaris Extract, Citric Acid, Caprylyl Glycol, Biosaccharide Gum-1

Booster wzmacniająco-nawilżający Mineral 89, Vichy

Ponad dwa lata temu miałam przyjemność po raz pierwszy używać booster Mineral 89 Vichy i... moje zdanie odnośnie tego kosmetyku wcale się nie zmieniło! Obszerną recenzję znajdziecie na moim blogu LINK. Ja dodam jedynie, że przetestowałam booster zarówno w temperaturach upalnych, jak i zimowych. Kosmetyk jest ultradelikatny i stosowany nawet na podrażnioną skórę koi ją i uspokaja. Często używam go jako pierwszy etap, pod krem lub olejek. Samodzielnie lepiej sprawdza mi się w cieplejszych miesiącach. 

Skład: Skład: Aqua / Water, PEG/PPG/Polybutylene Glycol-8/5/3 Glycerin, Glycerin, Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Carbomer, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Biosaccharide Gum-1


Produkty Mineral 89 Vichy bardzo dobrze wpłynęły na wzmocnienie mojej skóry. Polubiłam ich lekkie formuły, uczucie orzeźwienia i długotrwałego nawilżenia skóry. Są bardzo delikatne i bezwonne, dlatego nawet osoby z wrażliwą cerą powinny być zadowolone z ich działania. Kusi mnie bardzo prebiotyczne serum z tej linii. Może kiedyś?... ;-) Znacie kosmetyki Mineral 89 marki Vichy?  





sobota, 28 marca 2020

Recenzja: kosmetyki z serii Normaderm Phytosolution Vichy

Recenzja: kosmetyki z serii Normaderm Phytosolution Vichy
Pod koniec grudnia 2019 roku w ramach Klubu Recenzentki Wizaż dostałam do przetestowania zestaw dwóch produktów do cery z niedoskonałościami Vichy Normaderm. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ kosmetyki tej marki jak dotąd świetnie się u mnie sprawdzały, no i moja walka z trądzikiem trwa już naprawdę wiele lat. Jeśli jesteście ciekawi, jak testowane produkty sprawdziły się u mnie po prawie trzech miesiącach używania, to zapraszam do dalszej części wpisu. 
W paczce od portalu wizaz.pl znajdowały się żel oczyszczający Intensive Purifying Gel oraz emulsja Double Correction Daily Care oba z linii Normaderm Phytosolution Vichy. Seria ta składa się z kosmetyków przeznaczonych do walki z sześcioma oznakami niedoskonałości skóry - wypryskami, zaczerwienieniami, rozszerzonymi porami, błyszczeniem, ziemistym kolorem cery i śladami po niedoskonałościach. Oprócz testowanych przeze mnie produktów w gamie Normaderm znajduje się także tonik oczyszczający oraz nawilżający krem do skóry trądzikowej dla dorosłych. Moja cera jest typowo mieszana: tłusta w strefie T i bardziej sucha na policzkach. Ma ona dużą skłonność do powstawania wyprysków i nieco mniejszą do zaskórników. Miejscami pory są większe, a skóra błyszczy się na czole i brodzie. Mam też wiele śladów po dawnych niedoskonałościach. Można więc powiedzieć, że to duet idealny do testowania przeze mnie! :)
Normaderm Phytosolution Intensive Purifying Gel, Vichy
 Żel oczyszczający przeznaczony do cery tłustej i mieszanej ze skłonnością do trądziku zgodnie z informacją producenta w składzie zawiera m.in. minerały i ekstrakt probiotyczny, dzięki którym doskonale usuwa zanieczyszczenia. Żel ma przeźroczysty kolor i jest dość gęsty. Mimo swojego działania antybakteryjnego nie wysusza skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia, czy napięcia naskórka nawet przy codziennym stosowaniu. Kosmetyk dobrze się pieni i z łatwością usuwa kurz, sebum czy makijaż. Żel ma lekko miętowy, świeży zapach. Pozostawia skórę z uczuciem odświeżenia i dobrego oczyszczenia. Opakowanie posiada pompkę co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Niecała jedna dawka wystarcza z powodzeniem do wymycia całej twarzy. Butelka ma pojemność 200 ml i mimo, że używam tego produktu od trzech miesięcy dwa razy dziennie, to myślę, że wystarczy mi jeszcze na co najmniej 2 tygodnie.

Skład: Aqua /Water, Coco, Betaine, Propanediol, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Sodium Chloride, Sodium Cocoyl Glycinate, Dipropylene Glycol, Zinc Gluconate, Salicylic Acid, Bifida Ferment Lysate, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Copper Gluconate, Caprylyl Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum / Fragrance

Normaderm Phytosolution Double Correction Daily Care, Vichy
Emulsja do pielęgnacji skóry na dzień zgodnie z informacją na opakowaniu jest wzbogacona o 2% kwas salicylowy i kwas hialuronowy. Dzięki tym składnikom ma skutecznie redukować niedoskonałości skóry, a przy tym ją nawilżać i regenerować. Bałam się, że mimo deklaracji producenta kosmetyk ten jednak będzie wysuszał moją skórę w miejscach gdzie jest ona mniej tłusta. Nic takiego jednak nie miało miejsca!  Krem jest bardzo lekki i świetnie nadaje się pod makijaż. Ma płynną konsystencję i odświeżający zapach. Na skórze pozostawia uczucie nawilżenia i odświeżenia skóry. Twarz jest zadbana, ale nie świeci się. Emulsja jest bardzo wydajna, a dzięki buteleczce (szklanej!) z pompką możemy dozować odpowiednią ilość kosmetyku. Zdarzyło mi się niejednokrotnie stosować emulsję na skórze dekoltu i tutaj także nie wystąpiły żadnego rodzaju podrażnienia. Mimo obecności kwasu salicylowego wysoko w składzie dla mojej cery ten kosmetyk okazał się być idealnie skomponowany. 

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Salicylic Acid, Isononyl Isononanoate, Butylene Glycol, Kaolin, Zinc sulfate, Bifida Ferment Lysate, Sodium Hydroxide, Sodium Polyacrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ascorbyl Glucoside, Caprylyl Glycol, Hydrolyzed Algin, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Biosaccharide Gum-1,acrylates/c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum (Fragrance)

Podsumowując moją przygodę z testowaniem kosmetyków z serii Normaderm Phytosolutions Vichy jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Obawiałam się stosować produktów do cery trądzikowej na mojej mieszanej skórze, jednak wbrew moim czarnym wizjom ani żel ani emulsja nie przesuszyły mojej skóry mimo długiego i regularnego stosowania. Muszę także przyznać, że stan mojej cery znacznie poprawił się, mam mniejsze pory, wypryski pojawiają się znacznie rzadziej i przede wszystkim zmiany są mniej bolesne i szybciej znikają. Chętnie widziałabym ten duet w swojej codziennej pielęgnacji, zwłaszcza na te dni kiedy z powodu hormonów cera potrafi szaleć. To kolejne kosmetyki marki Vichy, które świetnie się u mnie sprawdziły i z których jestem zadowolona. Jeśli macie ochotę poczytać o innych tej marki, to odsyłam Was do wpisów poniżej. Znacie kosmetyki Normaderm Phytosolutions Vichy? Jak się u Was sprawdziły? A może macie innych faworytów na problemy skóry? Dajcie znać w komentarzach! 



środa, 13 listopada 2019

Recenzja: serum Mineral 89 oraz kremy Neovadiol Vichy

Recenzja: serum Mineral 89 oraz kremy Neovadiol Vichy
Pod koniec września miałam prawdziwy wysyp kosmetyków do testowania marki Vichy. Pisałam Wam o tym już we wrześniowym haul'u LINK, jednak na potrzeby tego posta przypomnę. Dostałam się wtedy do testowania serum Mineral 89 na platformie Streetcom, a chwilę wcześniej do testów w ramach Klubu Recenzentki Wizaż przybyły do mnie dwa kremy z linii Neovadiol. Ponieważ te drugie kosmetyki przeznaczone są raczej do skóry osób po 60 roku życia, to oddałam je mojej mamie i to właśnie ona była ich główną testerką. W dzisiejszym wpisie skupię się więc na zrecenzowaniu Wam boostera Mineral 89. Pojawią się także minirecenzje pozostałych dwóch kosmetyków marki Vichy, zapraszam! 
Kosmetyki Vichy, jakie miałam przyjemność testować w ostatnim czasie to nie jedyne produkty tej marki, które zdążyłam już troszkę poznać. Jak być może pamiętacie w styczniu testowałam hialuronową maskę Liftactiv Hyalu Mask, która do dziś mnie zachwyca swoim działaniem LINK. Dla przypomnienia dodam, że głównym składnikiem aktywnym wszystkich kosmetyków marki Vichy jest woda termalna, której źródło znajduje się w wulkanicznym regionie Francji, w Owernii.  
Booster Mineral 89, Vichy
Nawilżająco - wzmacniający booster Mineral 89 marki Vichy ma minimalistyczną formułę, która składa się z zaledwie jedenastu składników. Wśród tych najważniejszych jest woda termalna ze źródeł Vichy oraz kwas hialuronowy. Woda termalna z Vichy zawiera wiele minerałów niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Jest odpowiednia dla każdego typu skóry, także tej wrażliwej. Wzmacnia ją i regeneruje. W połączeniu z kwasem hialuronowym, który ma działanie wiążące cząsteczki wody, odpowiada za prawidłowy poziom nawilżenia. Takie połączenie składników aktywnych ma zapewnić naszej skórze prawidłowe nawilżenie, wzmocnienie i sprężystość. 
Booster Mineral 89 jest hipoalergiczny i bezwonny. Ma postać lekkiego, przeźroczystego żelu, który po nałożeniu na skórę wchłania się w nią bardzo szybko nie pozostawiając uczucia lepkości. Jest polecany jako pierwszy etap po oczyszczeniu i tonizowaniu skóry, pod krem na dzień lub na noc. Używany regularnie wpływa na zwiększenie jędrności oraz wygładzenie skóry.  Zobaczcie na moją skórę już po kilku dniach regularnego stosowania!
Opakowanie to szklana buteleczka z dozownikiem, który pozwala na odpowiednie porcjowanie kosmetyku. Booster jest bardzo wydajny i niewielka jego ilość z powodzeniem wystarczy na nawilżenie całej twarzy. Mam cerę mieszaną i zdarzają mi się dni, kiedy po serum Mineral 89 mam poczucie wystarczającego nawilżenia. Jednak zazwyczaj stosuję ten kosmetyk pod krem. Booster bardzo szybko wchłania się w skórę, dzięki czemu już po chwili można przystąpić do kolejnego kroku pielęgnacyjnego. Jest świetny jako baza pod makijaż, nie powoduje rolowania się na nim kremu, czy podkładu. Po ponad miesiącu stosowania zauważyłam, że moja skóra stała się bardziej gładka, milsza w dotyku, bardziej sprężysta. Mam wrażenie, że strefa T nieco mniej się przetłuszcza, a policzki są lepiej nawilżone. Skóra na całej twarzy ma lepszy koloryt i wygląda ładniej. Oczywiście wiadomo, że na kondycję naszej cery wpływ ma szereg czynników, jednak muszę przyznać, że pielęgnacja boosterem Vichy jest sama w sobie bardzo przyjemna i chętnie wprowadziłam ten kosmetyk do mojej codziennej rutyny. 

Skład: Aqua / Water, PEG/PPG/Polybutylene Glycol-8/5/3 Glycerin, Glycerin, Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Carbomer, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Biosaccharide Gum-1
Neovadiol Phytosculpt, Vichy
Krem do pielęgnacji szyi i owalu twarzy Neovadiol Phytosculpt marki Vichy zgodnie z informacją na opakowaniu przeznaczony jest do ujędrnienia i poprawy sprężystości skóry. Jego działanie dedykowane jest głównie dla skóry po okresie menopauzy. Wśród składników obok wody termalnej z Vichy znajduje się fitosterol i Pro-Xylane, które mają wpływać na elastyczność skóry i jej ujędrnienie. Krem w opakowaniu ma dość zbitą konsystencję i ciężko wydobywa się go z opakowania-tubki. Po rozgrzaniu w dłoniach i nałożeniu na skórę twarzy jego konsystencja staje się bardziej miękka i umożliwia wmasowanie kosmetyku. Po "wystygnięciu" kremu działa on trochę jak gorset napinając i delikatnie unosząc skórę, taki lekki "lifting". Trzeba nauczyć się pracy z tym kremem, nie jest to trudne, ale zdecydowanie aplikowanie go z minimasażem bardzo korzystnie wpływa na działanie. Instrukcję, jak zrobić taki masaż znajdziemy wewnątrz kartonowego opakowania. Krem ma delikatny zapach, który szybko się ulatnia. Przy pierwszym działaniu nie zauważyłam spektakularnych efektów, ale też początkowo miałam trudność z prawidłową aplikacją. Kolejne dni pokazały działanie kremu - skóra wydaje się być bardziej sprężysta i gładsza. Krem jest bardzo wydajny, jednak jego cena jest dość wysoka. 

Skład: Aqua / Water, Glycerin, Cyclohexasiloxane, Dipropylene Glycol, Dimethicone, Hydroxypropyl Tetrahydropyrantriol, Zea Mays Germ Oil / Corn Germ Oil, Elaeis guineensis oil / palm oil, Alcohol Denat, Butyrospermum Parkii Butter / Shea Butter, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Peg-100 stearate, Cetyl Alcohol, Cera Alba / Beeswax, Myristyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil / Sweet Almond Oil, Hydroxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid, Adenosine, Methyldihydrojasmonate, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Phymatosorus Grossus Leaf Extract, Sodium Hyaluronate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Cetyl Palmitate, Citric Acid, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Caprylyl Glycol, Isohexadecane, Myristic Acid, Palmitic Acid, Polysorbate 80, Propanediol, Sorbitan Oleate, Sorbitan Tristearate, Stearic Acid, Polysilicone-11, CI 15985 / Yellow 6, Phenoxyethanol, Parfum / Fragrance
Neovadiol Rose Platinum, Vichy
Zgodnie z informacją producenta krem wzmacniająco-rewitalizujący do twarzy Neovadiol Rose Platinum zawiera w składzie wapń i wosk pszczeli, które mają odżywić i wspomóc regenerację skóry. Perłowa, różowa konsystencja kremu w połączeniu z różanym zapachem zdecydowanie umila jego aplikację. Kolor kremu powoduje, że skóra nabiera naturalnego blasku i ma ładny, zdrowy koloryt. 
Krem znajduje się w szklanym słoiczku z plastikową nakrętką. Jest dośc wydajny i niewielka jego ilość wystarcza do aplikacji na całej twarzy. Ten kolor i zapach powodują, że kosmetyk sprawia wrażenia bardzo luksusowego i szczerze mówiąc sama bardzo chętnie bym go poużywała nie tylko "jednorazowo" :-) Na mojej mieszanej skórze sprawdził się całkiem dobrze, choć w partiach tłustych był nieco zbyt "bogaty" i tam nakładałam go bardzo cieniutko. Wiem, że mojej mamie także się spodobał, dlatego jeśli szukacie kosmetyku na prezent dla rodzicielki, myślę że to może być ciekawa propozycja. O ile cena jest dla Was oczywiście do zaakceptowania :) 

Skład: Aqua, Glycerin, Alcohol Denat, Dimethicone, Paraffinum Liquidium, Butyrospermum Parkii Butter, Bis-Behenyl/Isostearyl/Phytosteryl Dimer Dilinoleyl Dimer Dilinoleate, C30-45 Alkyl Dimethicone, Peg-20 Stearate, Silica, Oryza, Sativa Bran Oil, Tin Oxide, Peg-100 Stearate, Peg-30 Dipolyhydroxystearate, CI 77491, CI 77891, Cera Microcristallina, Stearyl Alcohol, Paraffin, Cera Alba, Potassium Hydroxide, Carbomer, Glyceryl Stearate, Calcium Pca, Trideceth-6, Sodium Phytate, Sodium Hyaluronate, 2-Oleamido-1, 3-Octadecanediol, Phenoxyethanol, Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Tocopherol, Hydrogenated Polyisobutene, Capryloyl Salicylic Acid, Citric Acid, Synthetic Fluorphlogopite, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Faex Extract, Octyldodecanol, Cetyl Palmitate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Parfum
Nie za często mam możliwość używania kosmetyków Vichy, ale zdecydowanie spowodowane jest to ich wysoką (jak dla mnie!) ceną. Jak dotąd bowiem ich jakość i działanie we wszystkich przypadkach sprawdziły się u mnie na plus, a nawet mogę powiedzieć, że plus+plus :D W zapasie mam jeszcze krem na dzień w linii Liftaktiv. Ciekawa jestem jak się sprawdzi. Używaliście kosmetyków pielęgnacyjnych marki Vichy? Który szczególnie Was zachwycił?  Dajcie znać w komentarzach ;) 

wtorek, 22 października 2019

#haul nie tylko kosmetyczny WRZESIEŃ 2019

#haul nie tylko kosmetyczny WRZESIEŃ 2019
We wrześniu skupiłam się na przygotowywaniu paczek urodzinowych dla kilku wspaniałych dziewczyn, które poznałam na portalu Dress Cloud. Dlatego mam wrażenie, że przybyło mi nieco mniej nowości. A jak było naprawdę? Przekonajcie się sami, zapraszam do lektury! 
Mój tradycyjny haul zakupowy rozpocznę tym razem od ślicznych, marmurkowych kubeczków ARBRE z Hoomla, które tak mnie oczarowały, że zaraz złapałam za telefon i wysłałam zdjęcia do ukochanego. I mimo, że nie narzekamy na brak naczyń, to jak widać trafiły do naszego domu :) Kubki mają kanciaste krawędzie, pojemność 0,4 l i oprócz wersji w różowym i czarnym kolorze była jeszcze biała. Ich cena była dodatkowo atrakcyjna, bo trafiłam na dzień gdzie drugi produkt z działu kuchnia był -50%. Lubię takie promocje! :D
Marzyłam, marzyłam i w końcu kupiłam dyfuzor zapachowy, który nawilża powietrze, a przy okazji sprawia że w domu przepięknie pachnie. Przy pomocy ultradźwięków wytwarzana jest delikatna, wodna mgiełka. Są trzy tryby działania - na pierwszym mamy zmienne kolory podświetlenia LED (zajrzyjcie na filmik!), na drugim trybie zatrzymujemy ten jeden ulubiony kolor i on się ciągle świeci, a na trzecim mamy parę bez światełka. Zmian oświetlenia LED jest kilka, m.in. jest to światło białe, czerwone, niebieskie, różowe, fioletowe. 
                                       DYFUZOR ZAPACHOWY - JAK DZIAŁA?
W zestawie z dyfuzorem były dwa olejki eteryczne - lawendowy oraz z drzewa sandałowego. I jak nie przepadam za zapachem lawendy, tak ten bardzo mi się spodobał  Dyfuzor działa tyle czasu, ile wody wlaliśmy do urządzenia (max. 4h). Ja swój kupiłam na stronie lidl.pl za niecałe 60 zł (trafiłam na dodatkową promocję).
Mówiłam Wam już, że sklep Action to zło wcielone! Wiedziałam o tym, gdy po raz pierwszy zrobiłam tam zakupy, że będzie mnie kusiło zaglądanie tam częściej. Tym razem kupiłam kilka drobiazgów do dekoracji pod kątem zdjęć - mniejszą wersję lusterkowej tacki, naturalne łupiny oraz drewnianą tacę (za 12 złoty!). Do tego pudełeczko, które przeznaczyłam jako opakowanie na próbki, małą świeczkę zapachową z zebrami (jak ona ładnie pachnie!) oraz dwie maseczki glinkowe w płachcie, które mnie zaciekawiły. Generalnie wszystkie kosmetyki z Actiona, które do tej pory kupiłam zostały już przez mnie przetestowane i myślę, że przygotuję jakiś zbiorczy post na ich temat. Dzięki temu dział ten już nieco mniej mnie kusi. Jednak alejki z produktami dekoracyjnymi i do kwiatów, to wciąż miejsce moich pielgrzymek :)
Zaczęłam na zakupy ciuchowe chodzić z aparatem i fotografować się w każdym ubraniu, które potencjalnie mi się podoba. Pewnie to żadne odkrycie Ameryki, choć akurat ja nigdy wcześniej tak nie robiłam. Dzięki temu najpierw robię ogólne rozeznanie co jest w różnych sklepach, a później już ewentualnie przymierzam drugi raz tylko to co mnie zachwyciło i w czym wyglądam "dobrze". Oczywiście robię sobie też zdjęcia metki z rozmiarem, bo nie raz już przekonałam się, że rozpiętość rozmiarowa bywa naprawdę przeróżna! We wrześniu potrzebowałam trochę ubrań o bardziej eleganckim charakterze. Przede wszystkim kupiłam sobie oversizową marynarkę z kratę, która ma podwinięte rękawy. Strasznie jestem w niej rozkochana i lubię ja nosić nie tylko na "specjalne okazje". Kupiłam też bardziej elegancką koszulę w kolorze złota oraz czarne, materiałowe spodnie. Wszystkie ubrania pochodzą ze sklepu C&A i o ile rzadko tam coś kupuję, to jak widać trafił mi się całkiem niezły komplet ;-) 
Z mojego ulubionego sklepu na eBay zamówiłam sobie kilka masek w płachcie A'Pieu. Oczywiście nie tylko dla mnie, ale też do podzielenia się z koleżankami. Przesyłka przyszła bardzo szybko i dostałam sporo próbek! 
Przyszło też do mnie zamówienie z AliExpressu z myślą o pewnej młodej damie :) Szczerze mówiąc to jest własnie ta chwila kiedy bardzo żałuję, że nie jestem już uczennicą :D Zobaczcie, jak to wszystko się mieni!
Wróćmy jednak do kosmetyków. Skusiłam się na nową pomadkę w płynie Power Stay, która ma utrzymywać się na ustach nawet do 16 godzin podobno. Wybrałam kolor Relentless Rose, który miał być przyjemnym różowym nudziakiem, a na ustach wpadał mi nieznacznie w koral (chociaż i tak tego nie widać na zdjęciach). Pomadka ma formułę w płynie i nakładamy ją za pomocą gąbeczki-aplikatora. Jest matowa i mocno wgryza się kolorem w usta. Rzeczywiście jest trwała i nie poddaje się łatwo jedzeniu, piciu, czy pocałunkom. Niestety są dni, kiedy nawet Power Stay się ściera  Zazwyczaj od środka, ku krawędziom, co jest o tyle spoko, że jeśli w miarę szybko zorientuję się, co się dzieje, to mogę ją łatwo uzupełnić. W najgorszym razie wygląda się jak z obrysowaną konturówką ustami. Jak każda matowa szminka także i ta może lekko wysuszać usta, choć formułę ma kremową i nie jest to taki efekt maski jak przy GR. Raczej podobny do tych poprzednich wersji avonowych matowych pomadek w płynie.




Hejka! Niedawno odkryłam, że zapachy mają duże znaczenie na mój nastrój. Poprawiają mi humor, a czasami wyciszają. Mgiełkę Energise z linii Aromatherapy Planet Spa od @avon_polska kupiłam sobie tak trochę na próbę. Mam sporo "pachnideł" a ich zużywanie idzie mi dość opornie. Dałam więc sobie samej wyzwanie, że jeśli nie sięgnę po nią za często, to szybko ją komuś podaruję. Niestety rozczaruję wszystkich potencjalnie zainteresowanych tym prezentem, bo od prawie dwóch tygodni sięgam po nią nawet kilka razy w ciągu dnia, co mi się dotąd absolutnie nie zdarzało! 😍 Tak mnie zachwyciła kompozycja zapachowa włoskiej bergamotki z cytryną 😍 Zapach jest odświeżający, bardzo energetyczny, znacznie intensywniejszy niż "zwykłe" mgiełki. Mam wrażenie, że rzeczywiście budzi mnie do działania, a na pewno poprawia mi humor 💚💚 Zapach nie utrzymuje się na skórze jakoś bardzo długo, ale zawsze możemy go odnowić kolejnym psiknięciem 😊 Mgiełka Energise tak mi się spodobała, że zamówiłam sobie wersję Calm - eukaliptus i mięta. Znacie już te nowości? #aromatherapy #aromaterapia #energise #avon #planetspa #zapach #mgielkadociala #bodymist #bergamotka #cytryna #bergamot #lemon #beautyblogerka #blogerkakosmetyczna #bblogerka #blogerkabeauty #fragrance #fresh #cosmeticslover
Post udostępniony przez Urbanbeautician (@_nostami)
Zamówiłam też dla siebie nową, energizująca mgiełkę do ciała z linii Planet Spa, Avon.  Tych mgiełek marka wprowadziła trzy i tak się składa, że w październiku dokupiłam koleją, a w domu mam starszą wersję tej ostatniej. Szykujcie się więc na post porównanie!  
W ramach programu Hot Noty od września testuję dwa przepiękne zapachy marki Avon. Jest to woda perfumowana Maxima dla niej oraz woda toaletowa Maxime dla niego. Oba zapachy mają pomóc nam w "uwolnieniu swojego potencjału i pokazaniu maksimum siebie". Oczywiście to w sensie metaforycznym. Opakowania są równie piękne, co nuty zapachowe. MAXIMA to przepiękna kompozycja kwiatu Immortelle, soczystej nektarynki i jaśminu. Zapach jest szykowny, elegancki, aksamitny i ciepły. MAXIME to połączenie nut żywicy olibanowej z akordami liści mandarynki i drzewa żywicznego. Całość kompozycji jest energetyczna i odświeżająca. Oba zapachy to świetna propozycja na jesienne i zimowe wieczory! Myślę, że pojawi się o nich nieco więcej na moim blogu :)
Tak dawno nie testowałam nic z portalu Streetcom, że już nieomal traciłam nadzieję, a tu taka niespodzianka! Dostałam się do kampanii serum Mineral 89 Vichy! Pamiętam, że marzyłam o przetestowaniu tego kosmetyku od czasu, gdy widziałam go u dziewczyn na instagramie. Chyba nie muszę ukrywać, jak wysoko skakałam z radości? 
I tak dla dopełnienia w ramach Klubu Recenzentki Wizaż testuję kolejne produkty marki Vichy - Neovadiol Phytosculpt, czyli krem do pielęgnacji skóry szyi i twarzy oraz Neovadiol Rose Platinum - różany krem wzmacniający z odżywczym woskiem pszczelim i wzmacniającym wapniem. Oba kosmetyki są przeznaczone dla osób nieco starszych, dlatego właściwym testującym będzie... moja MAMA! Powiem Wam w sekrecie, że trochę jej zazdroszczę, bo oba kosmetyki Vichy wyglądają pięknie i bardzo ładnie pachną. Oczywiście po testowaniu będzie nasza wspólna recenzja (mama opinuje, ja opisuję), ciekawe jak to wyjdzie? :)
Na początku października już przyszło moje pierwsze zamówienie z firmy Faberlic. Większość produktów zamówiłam do prezentów do testowania dla dziewczyn, a ponieważ już prawie wszystkie paczki ode mnie wyszły, to mogę pokazać wam co to było :D Zamówiłam set masek w płachcie o różnym działaniu, tonik i żel do mycia twarzy z werbeną, pastę do zębów z aloesem (właśnie jest w użyciu i to miła odmiana po tych wszystkich miętowych!), peeeling owocowy, spray do ust malinowy, odkamieniacz do czajników (super się sprawdza i jest w jednorazowych ampułkach - mega wygodne!) oraz trochę mydełek. 
Również na przełomie września i października zmieniłam paznokcie z wakacyjnych na "jesienne". Oczywiście w salonie Beauty Boutique! Tym razem bardzo skróciłam paznokcie, bo już mi ich długość przeszkadzała, a kolor jaki wybrałam to khaki numer 851 marki MakeAR. Poprosiłam tez o zdobienie ze złotej folii, które zdecydowanie ożywiło tą stylizację. No i tak mi teraz do tych paznokci pasują militarne ubrania. I przypomniałam sobie, dlaczego kiedyś tak lubiłam je nosić! 
Jak widzicie mimo, że ten miesiąc niby był "mniej zakupowy", to i tak trochę się tych nowości nazbierało. Dajcie znać w komentarzach, co szczególnie Was zaciekawiło :) We wrześniu miałam jeszcze przyjemność być na kilkudniowej wycieczce po Holandii, gdzie mimo deszczowej pogody bardzo mi się podobało. Zwłaszcza za serce ujęły mnie te mniejsze miejscowości, jak Delph czy Haga. 



czwartek, 24 stycznia 2019

Recenzja: maska hialuronowa do twarzy Liftactiv Hyalu Mask Vichy

Recenzja: maska hialuronowa do twarzy Liftactiv Hyalu Mask Vichy
Pod koniec grudnia w ramach Klubu Recenzentki na wizaz.pl otrzymałam do testowania nowość z gamy kosmetyków Vichy - maskę hialuronową Liftactiv. W dzisiejszym poście dowiecie się o moich odczuciach po prawie miesiącu używania tego kosmetyku. Zapraszam! 
Czy wiecie, że za każdym razem kiedy piszę dla Was recenzję to kosmetyk o którym powstaje tekst towarzyszy mi na biurku? Czasami też kiedy brakuje mi inspiracji biorę go sobie w dłonie i zaraz jakoś wena powraca! Nie wiem, czy to naprawdę pomaga, czy to takie blogerskie "zboczenie", ale jak kiedyś rozmawiałam z paroma blogerkami beauty, to ich biurka także były zawalone kosmetykami. Może więc coś w tym jest, że czerpiemy te słowa dla Was z tych pudełek i tubek? ;-) Wracając do tematu recenzji...  
Maska Liftactive Hyalu zamknięta jest w słoiczku z grubego szkła w kolorze czerwonym z białą, wytłaczaną nakrętką z logo marki. Opakowanie jest bardzo eleganckie i pięknie wygląda na półce z kosmetykami, czy toaletce (i biurku!). Maska ma za zadanie stymulować produkcję naturalnego kwasu hialuronowego i zapewnić efekt regeneracji skóry, a tym samym działać przeciwstarzeniowo. Wśród składników aktywnych mamy tutaj kwas hialuronowy, wyciąg z agawy, wyciąg z lukrecji oraz słynną wodę termalną ze źródła Vichy, która jest produktem bazowym wszystkich kosmetyków marki o tej samej nazwie. 
Kwas hialuronowy odpowiada za wypełnienie zmarszczek i zwiększenie jędrności skóry. Wyciąg z agawy nawilża i regeneruje naskórek, a także działa przeciwzapalnie. Lukrecja posiada właściwości zatrzymujące wodę w tkankach, ma więc działanie nawilżające i kojące skórę. Zmniejsza przy tym zaczerwienie skóry i wzmacnia naczynka krwionośne. Pełny skład maski możecie poznać na zdjęciu z opakowania:  
Maska Hyalu Mask Vichy ma postać półprzeźroczystego żelu o neutralnym zapachu. Należy nałożyć ją cienką warstwą bezpośrednio na oczyszczoną i osuszoną skórę twarzy. Aplikacja jest prosta i komfortowa. Po około 5 minutach pozostałości maski można wytrzeć płatkiem kosmetycznym. Przyznaję, że nigdy nie miałam takiej potrzeby - kosmetyk idealnie wchłaniał się w moją skórę w całości! Maska hialuronowa Vichy zalecana jest do używania na noc, zamiast kremu. Dlatego po wchłonięciu się jej w skórę nie robimy nic więcej, tylko kładziemy się spać. Część efektów zobaczymy od razu na skórze, a niektóre zauważymy po paru dniach stosowania, z rana, po przebudzeniu. 
Już po kilku aplikacjach moja skóra stała się zauważalnie lepiej nawilżona i sprężysta. Być może zabrzmi to jak tania reklama, ale efekt po użyciu tego kosmetyku jest WOW - skóra wygląda na zregenerowaną, jest jędrniejsza, gładsza i ma ładniejszy koloryt. Nie powiem, że wygląda na 10 lat mniej, ale zauważalnie jest ładniejsza i milsza w dotyku. Tak mi się ten efekt spodobał, że najchętniej używałabym tej maski codziennie! Niestety producent zaleca do trzech razy w tygodniu. Wyliczam więc te "szczęśliwe" dni w kalendarzu, bo maska podbiła moje serce bardzo. 
Hyalu Mask Vichy jest fajna w aplikacji i moja skóra wygląda po niej na zdrowszą i jędrniejszą, tak jakbym właśnie wróciła z urlopu lub co najmniej day spa. Ważna informacja - po miesiącu regularnego stosowania zużyłam około połowy słoiczka 50 ml. Można więc powiedzieć, że maska jest całkiem wydajna. Jej mankamentem jest jednak cena - internet podaje że wynosi ona 130-150 zł. I o ile mogę zgodzić się, że działanie i efekt są tego warte, to zwyczajnie raczej nie mam w planach zakupu, przynajmniej na razie ;-) Jednakże tym bardziej ogromnie się cieszę, że miałam przyjemność testować ten kosmetyk! Znacie maskę Liftactive Hyalu Mask Vichy? A może inny kosmetyk tej marki zaskoczył Was ostatnio? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! 




Copyright © Nostami blog , Blogger