Przejdź do głównej zawartości

#haul nie tylko kosmetyczny luty 2018

W poprzednim miesiącu rozpoczęłam nowy cykl wpisów na moim blogu poświęconych nowościom głównie kosmetycznym, które pojawiły się w danym miesiącu w moim domu. Dziś, kontynuując tę serię, zapraszam Was na nowinki z lutego. Ponieważ jednak pojawiają się tutaj nie tylko same kosmetyki, postanowiłam zmienić nieco nazwę cyklu na "nie tylko kosmetyczny". Zapraszam dalej! 

Jak być może pamiętacie w tym roku zrobiłam postanowienie o większym zużywaniu niż nabywaniu, zwłaszcza kosmetyków. Styczeń udało mi się zakończyć nieco poniżej przeciętnej, niestety luty, mimo, że krótszy, kusił ogromną ilością ofert którym częściowo uległam. Kiedy zebrałam zdjęcia wszystkich tych zakupów razem do tego posta, to trochę się zasmuciłam, że ledwie drugi miesiąc, a ja już nie trzymam się postanowień... Jednakże uważam, że najważniejsze to próbować i że zawsze mogło być gorzej, więc nie ma co płakać, tylko trzeba próbować dalej! 
Walentynkowa promocja 2+2 dotyczyła tym razem kosmetyków dla mężczyzn - z czystym sumieniem więc mogę przedstawić Wam zakupy mojego narzeczonego ;-) Oczywiście czasami zdarza mi się sięgnąć po jego szampony do włosów, ale generalnie pokazane na zdjęciu cztery produkty w centrum należą do niego. Moja jest emulsja do higieny intymnej łagodząca podrażnienia Lactacyd oraz maseczka z Bielendy. Produkty marki Lactacyd od długiego już czasu należą do moich ulubionych. Nigdy mnie nie zawiodły, nei podrażniły, zawsze mogę na nich polegać. Ten tutaj to klasyczny, mlecznobiały płyn myjący o delikatnym kwiatowym zapachu. Jeśli szukacie czegoś nietypowego tej firmy, to zajrzyjcie do posta na temat higieny intymnej, w którym opisywałam olejek oraz bąbelkowy żel o przeźroczystej barwie. Maseczki z Bielendy jeszcze nie wypróbowałam. Mogę jedynie zdradzić, że zawiera ona zieloną glinkę, glinkę ghassoul oraz cynk i wit. B3. Widoczne na zdjęciu prześliczne mydełko glicerynowe było prezentem dodatkiem od Centrum Handlowego Borek, w którym robiliśmy zakupy. 
W Auchanie wykorzystałam bony zakupowe, jeszcze z Bożego Narodzenia, więc mogłam "poszaleć". Chociaż oczywiście cenowo to żadne tam luksusy ;-) Kupiłam zwykłe, długie, bawełniane, czarne legginsy których zużywam na kilogramy. W Auchanie kosztują one 15 zł i uważam, że są lepsze jakościowo niż te z KIK-u. Kupiłam też dwie pary skarpetek - jedne w paseczki i jedne różowe. Obie marki inextenso, czyli marki własnej Auchana. Kolejne rzeczy kupiłam do zdjęć ;-) Wzięłam kartonowe pudełko, które uwielbiam, bo zawsze mam pomysł co do nich włożyć i przyznaję, że pół mojego domu już znajduje się w pudełkach. To oczywiście miało ten główny atut, że ma okleinę w kolorze białych desek, tak modną i lubianą przez blogerki i instagramowiczki. Wykorzystuję więc to pudełko podwójnie - do przechowywania w nim rzeczy oraz jako tło. Pudełko kosztowało zawrotną kwotę 2,99 więc myślę, że było warto. Kupiłam też dwie podkładki plastikowe pod talerz i oczywiście tutaj także zostały one przez mnie wybrane z uwagi na deseń. Podkładki mają wielkość A4, są wykonane z plastiku dzięki czemu łatwo je utrzymać w czystości. Jedna z nich mogliście zobaczyć jako tło do zdjęć spray'u Voiger do czyszczenia łazienek. Za te wszystkie zakupy zapłaciłam w sumie niecałe 30 zł więc uważam, że nieźle.
Święto zakochanych, które przypada w lutym, zdecydowanie zdominowało wszystkie moje zakupy w tym miesiącu. Wielki balonowy napis "love" zamówiłam na AliExprssie, niestety dotarł do mnie parę dni po Walentynkach. Widoczne pod nim produkty to moje zamówienie z katalogu 3/2018 Avon. Znajduje się tutaj nawilżająco-rozświetlający balsam w ogromnej butli 400 ml, który był prezentem od firmy. Obok niego żel-balsam do ciała z nowej linii Planet Spa z greckimi algami, trzy żele pod prysznic o pięknym, kwiatowym zapachu Senses Happiness oraz kilka próbek nowego serum Anew na noc. Można by się przerazić ilością żeli, zwłaszcza znając moją kolekcję tych właśnie produktów, ale na pocieszenie dodam, że kupiłam je raczej z myślą o prezentach kosmetycznych i w chwili gdy to piszę mam już ich tylko dwa.
W lutym przygotowywałam paczuszkę urodzinową dla koleżanki z DressCloud - Beaty Sherifka89. To jedna z najfajniejszych rzeczy na tym portalu, że poznajemy super babeczki, które także kochają kosmetyki i że w ramach urodzinowych świąt wysyłamy sobie prezenty. Część moich zakupów dotyczyła rzeczy, które chciałam dodać do paczki. I tak miało być z widoczną na zdjęciu matową szminką do ust Cien z Lidla. Jednak tak mnie kusiła, że postanowiłam ją wypróbować i totalnie przepadłam! Szminka tworzy na ustach delikatny kolorek o matowym wykończeniu. Jest prześliczna i z pewnością zostanie tutaj rzetelnie zrecenzowana. Niestety okazała się być produktem limitowanym i dla Beaty już nie zdołałam kupić drugiej sztuki. To pokazuje, że czasami nie warto zbyt długo się zastanawiać... Podobnie było z serduszkiem-pomponem, które urzekło mnie, gdy tylko wzięłam je do reki - jest bardzo miłe w dotyku i puszyste! Tutaj już byłam nieco mądrzejsza i od razu kupiłam ich dwa! Kosztowały jedynie 6 zł w sklepie Flying Tiger Copenhagen. Tam też, w cenie 4 zł, kupiłam serduszkowe konfetti, które uroczo prezentuje się na zdjęciach. Pozostałe widoczne na zdjęciu produkty - wielkanocny talerz w jajka i klamerki motylki kupiłam w KIK-u. Przydadzą mi się do bardziej wiosennych stylizacji w przyszłości. 
Przyznaję, że serduszkowe rozświetlacze i róże Make Up Revolution kusiły mnie już od bardzo dawna. Było więc kwestią czasu kiedy ulegnę ich "wołaniu"^^. Lutowa promocja w SuperPharm osiągnęła swój cel i kupiłam widoczne na zdjęciu piękności. To po lewej to rozświetlacz Goddess of Love, który także podarowałam Beatce. Po prawej jest róż Blushing Hearts, który został ze mną. Za oba zapłaciłam 25 zł. Ja ze swojego różu jestem bardzo zadowolona, bo ładnie ożywia on twarz, ale nie powoduje nadmiernego koloru czy sztucznego rozświetlenia. Serduszka są podobno bardzo wydajne, mogę więc przyzwyczaić się że będę je miała baaardzoo długo. Oczywiście podobało mi się wiele z nich i naprawdę długo wybierałam swoją dwójkę. Jednak kierowałam się głównie względami praktycznymi, aby produkt który kupię używać, a nie jedynie fotografować. Chociaż... musicie przyznać, że są bardzo fotogeniczne!
Poszalałam ostatnio nieco z zakupem maseczek w płachcie, dlatego obiecuję przygotować niebawem post na ich temat (który zmobilizuje mnie może do ich używania). Widoczne na zdjęciu maski firmy A'Pieu kupiłam w Douglasie, gdzie w promocji kosztowały niecałe 8 zł za sztukę. Poza wersją z ekstraktem z Hanrabonga, z arbuzem i z ekstraktem z ananasa kupiłam też maskę z ekstraktem z melona (zieloną). Żałuję tylko, że nigdzie nie znalazłam wersji z cytryną, która interesowała mnie najbardziej. 
Manii maseczek w płachcie ciąg dalszy - kiedy zobaczyłam nową serię Selfie Project po prostu musiałam kupić przynajmniej tą z koalą. Szczęśliwa Foka trafiła do koszyka do pary, a obie kupiłam oczywiście w Rossmanie. Kolejna cztery maseczki z serii Seoul Girl's firmy Skin79 kupiłam podczas dużej promocji na stronie firmy, a której dowiedziałam się od Magdy, autorki bloga Takie Moje Oderwanie. Dodatkowo trafiłam na darmową wysyłkę, trudno byłoby więc nie skorzystać ;-) 
Ponieważ luty to miesiąc zakochanych nie obeszło się bez wymarzonego prezentu od ukochanego w postaci uroczej bransoletki Lilou. Na granatowej wstążeczce z różową kokardką znajduje się srebrne serduszko z wygrawerowanym "I <3 YOU". Wstążeczka jest rozciągliwa, nie ma więc obawy, ze się zerwie. Oczywiście jest ona prezentem, a nie zakupem. Jak podoba się Wam mój lutowy haul prezentowo-zakupowy? Znalazło się tutaj coś, co Was zaciekawiło? A jak tam Wasze zakupy? Pochwalcie się koniecznie! ;-) 

  

    

Komentarze

  1. Dlaczego ja nic nie wiedziałam na temat promocji MUR? Sama by skorzystała, ich rozświetlacze śnią mi się po nocy, muszę je przetestować, muszę! <3 A wracjąc do meritum - co Ty mówisz, że się nie trzymasz postanowień? Przecież większość z tego, co pokazałaś, idzie w świat, więc jakbyś okroiła post do produktów dla siebie, to nie wyszłoby tego wcale tak dużo, więc (jeszcze) trzymasz się postanowień [pisząc "jeszcze" mam na myśli marzec, który może okazać się kluczowy w niedotrzymywaniu postanowień XD].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję solennie od tej pory informować Cię o każdej promocji na jaką natrafię! :D Zwłaszcza o tych "powalających na kolana" ;-) Dziękuję za trzymanie na duchu! Marca to już sama się boję... ^^

      Usuń
  2. Zaciekawiły mnie ta maseczki. No i bransoletka Lilou - naprawdę piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! Mam nadzieję, że maseczki się sprawdzą!

      Usuń
  3. Super zakupy! Bransoletka z Lilou przepiekna! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo świetnych nowości, miłych testów 🤗

    OdpowiedzUsuń
  5. te roze serduszkowe to skusily i mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobają mi się motylki z KiK - fajny rekwizyt do zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  7. No no zakupy takie, że klękajcie narody. Jestem już ciekawa jak będą się sprawdzały produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie wszystko sprawdza się świetnie, a szczegóły pewnie wkrótce ;-)

      Usuń
  8. O widzę piękne serduszka od MUR które mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Te żele z Avon swojego czasu uwielbialam , zwłaszcza o zapachu tropikalnym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet mam taki w swoich zapasach ale czekam na upały... ;-))

      Usuń
  10. Śliczna ta bransoletka :) Ja bardzo lubię żele od Avon :) ~RINROE

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezłe zdobycze! Bransoletka piękna

    OdpowiedzUsuń
  12. Lodowe maseczki w płachcie mnie zaintrygowały :D Tym bardziej, że uwielbiam bananową maseczkę A'Pieu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że one będą w Rossmanie! Od 19 kwietnia i to w fajnej cenie, bo 8 zł za sztukę ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…