Przejdź do głównej zawartości

Denko PAŹDZIERNIK 2017

W październiku bardzo dużo wyjeżdżałam i sama się dziwię, że mimo to aż tyle kosmetyków udało mi się jednak zużyć. Byłam na dwudniowej wycieczce objazdowej po Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie, kilka dni spędziłam w Trójmieście, a na koniec odwiedziłam piękną Pragę i pobliską niej Kutną Horę. Dlatego część ze zużytych kosmetyków to miniaturki, których używałam podczas wyjazdów.

Październikowe denko podzieliłam na kilka kategorii: 
PIELĘGNACJA TWARZY
- mini krem na noc Avon Vitale - jest to zdecydowanie mój ulubieniec i lubię mieć go nie tylko w domu, ale i w podróży. Już włożyłam do kosmetyczki kolejne opakowanie. Pisałam o nim w poście z denkiem marcowym TUTAJ
- mini balsam do ciała Dove Derma Spa - który oczywiście nie służy do pielęgnacji twarzy, ale znalazł się przypadkiem na zdjęciu ;-) Balsam ma prześliczny zapachn, a próbkę otrzymałam kiedyś w sklepie do zakupu. Balsam bardzo szybko się wchłania, a skóra jest po nim miękka i gładka. Ta miniaturka zachęciła mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania. 
- pianka do mycia Himalaya - W lipcu testowałam kosmetyki firmy Himalaya, a wśród nich tą piankę, która okazała się prawdziwie genialna! Dobrze oczyszcza skórę, ale jest przy tym bardzo dla niej delikatna. Ma przyjemny zapach i jest bardzo wydajna. Zdecydowanie się polubiłyśmy, a więcej na jej temat do poczytania TUTAJ . 
- oczyszczający krem na noc Ziaja z liśćmi manuka - to mój kolejny must have, który używam gdy moja skóra nieco szaleje. Nakładam go na noc, a kiedy śpię zwalcza on wszystkie wypryski i zanieczyszczenia mojej skóry. Krem zawiera mikrozłuszczający kwas migdałowy, który jest znany z właściwości oczyszczających cerę. Staje się ona jaśniejsza, bardziej napięta, gładsza i lepiej nawilżona. Ma on także wpływ na zmniejszenie łojotoku i zwężenie porów. Stosuję go sporadycznie, czasami parę dni regularnie, czasami jedynie raz na jakiś czas. Ale przyznaję, że lubię go mieć w swojej łazience "na wszelki wypadek". 
- tonik Clearskin Avon - to kolejny ulubieniec. Ładnie oczyszcza i uspokaja skórę twarzy, a przy tym jej nie wysusza. Tonik zawiera 0,5 % spirytusu salicylowego, co jest na tyle niewielką ilością, że nie podrażnia skóry, a z drugiej strony dobrze oczyszcza pory i wągry oraz wszelkiego rodzaju krosty. Tonik ten także używam sporadycznie w zależności od potrzeby - czyli w niektórych dniach codziennie, a w niektórych wcale. Kosmetyk ma delikatny zapach, barwę zieloną, a zamknięty jest w wygodnym opakowaniu zamykanym na korek z zatyczką. 
PIELĘGNACJA CIAŁA
- kremowy żel pod prysznic Isana z wizerunkiem koali - świetny, delikatny i kremowy żel o dobrych właściwościach myjących i nie wysuszający skóry. Isana bardzo pozytywnie mnie zaskakuje i nie raz sięgnę pewnie jeszcze po tę markę. Ten żel miał zapach gruszkowy i był naprawdę dobrym kosmetykiem w śmiesznie niskiej cenie. Zdecydowanie na PLUS!
- szampon do włosów BB firmy Avon - włączyłam go do mojej letniej pielęgnacji, o czym pisałam w TYM poście. Muszę jednak przyznać, że jest to dobry szampon nie tylko na upalne dni. Przynajmniej moje włosy bardzo się z nim polubiły i z pewnością sięgnę po kolejne jego opakowanie. 
- dezodorant Rexona Biorythm - niedawno na blogu robiłam przegląd antyperspirantów i niestety Rexona znalazła się raczej wśród "średniaków". Główny zarzut jaki mam wobec tego kosmetyku to podrażnienie skóry, a więcej możecie przeczytać TUTAJ .
- dezodorant AXE - to oczywiście kosmetyk mojego narzeczonego, który uwielbia produkty tej firmy i uważa, że są bardzo skuteczne a przy tym nie podrażniają mu skóry. Ja także lubię ich zapachy <3 
PIELĘGNACJA JAMY USTNEJ
- płyn do płukania jamy ustnej Colgate Plax Cool Mint - przyjemny w użyciu bo bez alkoholu, więc nie szczypie w buzi, a działa skutecznie i odświeżająco. W smaku jest to delikatna mięta i z pewnością przypadnie do gustu osobom o wrażliwych dziąsłach. 
- próbki pasty Blend-a-med Expert All in One - jak pamiętacie z postu o wrześniowym denko dalej zużywamy zapasy, którymi uraczył nas nasz dentysta... Mimo, że są to "próbki" to wystarczają nawet na 10 dni, więc wbrew pozorom taka miniaturka jest dość wydajna. Pasta ma dość ostry smak, ale można się przyzwyczaić. 
MASKI i SASZETKI
- maska w płachcie z wizerunkiem pandy Royal Skin - przyniosła mi dużo radości i dobrze nawilżyła skórę twarzy. Po otworzeniu opakowania znajdujemy złożoną, bardzo mocno nasączoną maskę z nadrukiem. Jej używanie to sama przyjemność! Bez trudu dopasujemy ją do kształtu naszej twarzy, a duża ilość esencji wystarczy także na nałożenie jej na skórę twarzy i dekolt. Po zdjęciu maski efekt nawilżenia na mojej skórze utrzymywał się także kolejnego dnia, co przekonuje mnie do tego, aby sięgnąć po nią ponownie. Maskę wygrałam z konkursie instagramowym u Magdy z Takie Moje Oderwanie . 
- głęboko nawilżająca maseczka Cien z Lidla - to tani i bardzo fajny kosmetyk, o sporej wydajności. Ta saszetka wystarczyła mi aż na trzy aplikacje! Obok wersji oczyszczającej jest to druga, którą bardzo polubiłam, a w dodatku miała śmieszną cenę 70 groszy! Warto czasami zajrzeć do Lidla...
- Perły kąpielowe "Głęboki relaks" Balea - cudowna, wspaniała kąpiel. Zamknięte w saszetce małe kuleczki zabarwiły wodę na mocno fioletowy kolor z perłowym połyskiem. Po kąpieli na skórze jest wyczuwalny delikatny film, a skóra nie jest wysuszona. Słodki zapach wprawił mnie w błogi nastrój. Zapach prześliczny - wanilia z orchideą - roznosił się po cały mieszkaniu, nie tylko w łazience. Kuleczek było dość sporo, myślę, że z powodzeniem można by tą saszetkę wykorzystać na dwie kąpiele.   
KOLORÓWKA
- tusz do rzęs MEGA effects Avon - był mega i rzęsy były po nim naprawdę wow, ale dawno już czasy jego świetności przeszły, a teraz zwyczajnie wysechł.
- błyszczyk Rose Tint Avon - rzadko kiedy używam błyszczyków, ten akurat polubiłam. Niestety opakowanie pękło i nie mogłam go zabierać do torebki z uwagi na ryzyko zalania. Ostatecznie stał i stał nieużywany, aż zdecydowałam że po co mi produkt, z którego i tak nie mogę korzystać?
- gąbka konjac charcoal z hebe - moja gąbka konjac z Avonu zaczyna wskazywać na stan zużycia, postanowiłam więc zacząć używać tą z hebe. I wiecie co? Jednak ta Avonowa jest lepsza, przynajmniej jak na razie. Ta węglowa po namoczeniu robi się przy krawędziach tak miękka, że aż zbyt mocno. Poza tym bardzo kiepsko zbiera z twarzy resztki maseczki, a to właśnie w tym celu używam zazwyczaj tego typu gąbeczek. Dam jej jeszcze szansę, ale jak na razie wypada słabo. 

A jak tam Wasze jesienne denka? Rozpoznajecie swoich faworytów wśród moich zużytych kosmetyków? A może znacie lepszych następców? Koniecznie podzielcie się opiniami w komentarzach ;-) Na koniec zamieszczam kilka zdjęć z październikowych podróży. 


Komentarze

  1. Kurczę, na rynku jest tyle produktów, co rusz się o tym przekonuję, gdy czytam denko i muszę napisać, że niczego z tego nie miałam :) Bardzo ciekawią mnie te maseczki Cien z Lidla (ale kupię je, jak się odkopię z zapasów) oraz produkty Himalaya :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że mam tak samo - ciągle mi się wydaje że już TYLEE widziałam i wypróbowałam, a tu co chwilę jednak coś nowego widzę^^ ;-))

      Usuń
  2. Ciekawi mnie Cien, ale do Lidla mi wiecznie nie po drodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam pod domem i wcale nie tak często zaglądam na tą alejkę ;D

      Usuń
  3. U mnie krem z Ziaji niestety się nie sprawdził, okropnie mnie po nim obsypało i zapchało, potem musiałam długo walczyć z kaszą... (a był to ten krem na pewno, bo tylko on wówczas był nowością w mojej pielęgnacji...). Pozdrawiam!
    Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tu znowu potwierdza się reguła, że każdemu pasuje coś innego i trzeba szukać to co dla nas będzie najlepsze.

      Usuń
  4. Ze swojego denka tez jestem całkiem zadowolona :D jestem ciekawa tej pianki do twarzy, a z produktów które zużyłaś miałam tusz z avonu i coś z tej czarnej serii BB i było o, takie se :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianka jest bardzo fajna, myślę że Tobie też by się spodobała ;-)

      Usuń
  5. Ładne denko =) Kusi mnie bardzo pianka z Himalaya Herbals bo firmę znam i bardzo lubię, ale nie miałam jeszcze okazji dobrać się do pianki.

    Pozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami ciężko znaleźć ich produkty stacjonarnie. Masz jakieś miejsce gdzie mają większy wybór produktów tej firmy?

      Usuń
  6. już wieki nie miałam nic z avonu, a to były moje początki kosmetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to mam zapasy niczym ich magazyn ;D:D

      Usuń
  7. Jak ja Ci zazdroszczę tych wszystkich podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mnie męczą, ale ogólnie to je uwielbiam ;-))

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…