Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 września 2019

#haul nie tylko kosmetyczny SIERPIEŃ 2019

#haul nie tylko kosmetyczny SIERPIEŃ 2019
Mamy już prawie końcówkę września, a ja zalegam z sierpniowymi szaleństwami zakupowymi! I choć było ich zdecydowanie mniej niż w poprzednich miesiącach (a przynajmniej tak mi się wydaje), to nie chciałabym ich łączyć w niekończący się tasiemiec z tymi z września.. Dlatego dziś w ramach wspominania lata zapraszam Was na sierpniowy haul nie tylko kosmetyczny! :-)
Rozpocznę od skromnego tym razem zamówienia z Avonu, w którym znalazły się dwie nowości - żelowa maska na noc oraz kapsułki do twarzy z wit. C. Maska na noc zawiera mikrokapsułki antyoksydantów, które w kontakcie ze skórą uwalniają witaminę E i olejek marula. Dzięki kapsułkom do twarzy ze skoncentrowaną Wit. C każdy krem możemy wzbogacić o dawkę silnie skoncentrowanej witaminy, która doda naszej skórze blasku i rozświetlenia. W niewielkim słoiczku znajduje się 12 kapsułek do bezpośredniego użycia. Jest to odpowiednia ilość do przeprowadzenia miesięcznej kuracji. Po aplikacji skoncentrowanej wit. C powinniśmy chronić naszą skórę przed nadmierną ekspozycją na słońce. Dlatego ja ze swoją kuracją czekam jeszcze do bardziej pochmurnych miesięcy. Żel na noc używam regularnie od kilku tygodni i podoba mi się moja rozświetlona skóra po nim! Zwłaszcza, że wakacyjna opalenizna niestety tak szybko znika... :/ Pozostałe produkty dołożyłam do zdjęcia, bo mi kolorystycznie pasowały, ale nie są to nowości^^.
Początek sierpnia spędziłam w Ustce nad naszym polskim morzem. Tak mi się spodobało w zeszłym roku, że jak widać wybrałam się ponownie :D Pogodę mieliśmy wspaniałą, morze jak zawsze cudowne, wypoczynek pełną gębą! Do tego jeszcze trafiłam na premierę nowej palety rozświetlaczy Insta Glam marki MIYO, która to marka swoją siedzibę ma własnie w Ustce. I tak oto przywiozłam sobie fajną pamiątkę z wakacji! Paleta powstała we współpracy marki z influencerką Beautyvtricks, czyli Vanessą. 
Wewnątrz kartonowego opakowania z dużym lusterkiem znajduje się pięć brokatowych topperów oraz trzy rozświetlacze. Nazwy wszystkich produktów nawiązują do znaków zodiaku. Toppery mają różnokolorowe, bardzo błyszczące i brokatowe wykończenie. Świetnie wyglądają też nałożone na powiekę samodzielnie. Ostatnio dużo u mnie makijażowych nowości, myślę więc że czas na post o kosmetykach tej kategorii niebawem! 
Ujędrniająco - wygładzający aqua żel z linii Body Positive marki Bielenda zawiera kofeinę, rozświetlającą perłę oraz kwas hialuronowy. Takie zestawienie nawilża skórę i poprawia jej elastyczność. Balsam ma lekką, żelową konsystencję i bardzo szybko się wchłania. Na skórze pozostawia delikatną poświatę, która optycznie koryguje kształty. Fajnie mieć czasami skórę jak syrenka! Ten balsam także przyjechał ze mną znad morza. 
Sierpniowe nadmorskie słoneczko przypiekło mnie nieco zbyt mocno, dlatego bez wahania wrzuciłam do koszyka w Lidlu bambusowy żel. Zwłaszcza przy jego śmiesznie niskiej cenie - 5,49 zł! Kosmetyk ten ma działanie uniwersalne, bardzo podobne do żeli aloesowych. Bardzo szybko koił moją spaloną słońcem skórę, nawilżał i chłodził. Aktualnie używam go po depilacji skóry i tu także sprawdza mi się wyśmienicie. Mogłabym się trochę przyczepić do wydajności, ale..może po prostu go nadużywam?
Nie raz już zachwalałam Wam ubrania z Tchibo. Lubię tę markę, za wysoką jakość - ich ubrania można nosić latami i nie widać śladów użytkowania! Tym razem kupiłam sobie nowe sportowe legginsy, które w promocyjnej cenie wyniosły mnie 35 zł. Co bardzo miłe jeśli jest się członkiem klubu Tchibo to przesyłkę mamy zawsze za darmo! Polecam Waszej uwadze ;)
W ramach programu Hot Noty Avon otrzymałam tym razem produkty do pielęgnacji - mgiełkę hydrate & protect oraz krem koloryzujący NutraEffects. Nawilżająco - koloryzujący krem na dzień Nutra Effects posiada formułę z mikrodrobinkami, które podczas aplikacji uwalniają kolor i sprawiają, że skóra wygląda na lekko opaloną. Mam wrażenie, że w starszej wersji, którą swego czasu używałam bardzo często efekt opalenizny był bardziej subtelny. Krem ma lekką formułę i nadaje się świetnie pod makijaż. Dobrze nawilża skórę mieszaną i działa rozświetlająco. Posiada także filtr SPF 20 co czyni go idealnym kremem a dzień, zwłaszcza wczesną wiosną gdy chcemy już wyglądać na opalone, jak i jesienią aby podtrzymać kolory lata. Recenzję mgiełki znajdziecie w moim poście dotyczącym pielęgnacji skóry (LINK). 
W sierpniu poszczęściło mi się w konkursach, co pokazuje tylko, że ABY WYGRAĆ TRZEBA GRAĆ! I zawsze będę to wszystkim powtarzać, że warto spróbować, bo może się uda i będzie nam miło? Tak jak miło mi się zrobiło, gdy okazało się, że wygrałam w konkursie ogłoszonym przez portal Dress Cloud. Nagrodą był zestaw kosmetyków nieznanej mi marki MAUDI, specjalizującej się w pielęgnacji naturalnej. W zestawie znalazł się peeling, masło do ciała oraz hydrolat. Peeling truskawkowy zawiera masło shea oraz cukier, który delikatnie złuszcza martwy naskórek. Pomarańczowe masło shea można używać nie tylko na ciało, ale i na twarz oraz włosy. Z kolei hydrolat z róży damasceńskiej odświeża i nawilża skórę i mam nadzieję, że ukoi mój ból po różanej wodzie z Evree, która przestała być produkowana (choć wiadomo, że moc hydrolatu jest tysiąckrotnie lepsza!). 
Szczęście uśmiechnęło się także do mnie w instagramowym konkursie marki Yves Rocher, zwłaszcza że nagrodą był m.in. skoncentrowany żel pod prysznic, który bardzo sobię cenię! Miałam już kiedyś wersję z mango, tym razem będę testowała malinę z miętą. Cudownie! Tym bardziej, że nawet chciałam sobie kupić taki żel i nie mogłam się zdecydować o jakim zapachu, bo jest ich już kilka rodzajów :) W zestawie nagrodowym otrzymałam też skoncentrowany szampon do włosów i miniaturki trzech "flagowych" kosmetyków YR: krem do rąk z arniką, mleczko do ciała z rumiankiem oraz płyn do demakijażu oczu z bławatkiem. Wszystkie kosmetyki są dla mnie nowościami, tym większa więc radość na ich testowanie!
Dostałam troszkę spóźniony, ale za to oszałamiający prezent urodzinowy od Lidki, autorki bloga Talarkowa Pisze. Jest nim zestaw pędzli marki Jessup, w którym znajduje się aż 25 pędzli do wykonania kompletnego makijażu! Lidka wiedziała, że zapasów kosmetycznych mam sporo, ale że nie mam narzędzi do nauki make up'u i wpadła na taki piękny pomysł. Pędzle są przecudne, jestem w nich totalnie zakochana i choć nauka idzie mi opornie (coraz bardziej widzę, jak nic nie umiem!), to jestem przekonana że z takim sprzętem pójdzie mi z pewnością bardzo dobrze! 
Pędzlom kupiłam stosowne "mieszkanko" w kolorze rose gold :) Jest to pojemnik ze sklepu MRP Home, który znajduje się we wrocławskiej Magnolii. Uwielbiam ten sklep, bo mają śliczne przedmioty i bardzo fajne promocje (które lubię jeszcze bardziej :D).
Zostałam ambasadorką marki Biovene Barcelona - włoskiego producenta kosmetyków z naturalnymi składami! Pierwszym produktem, jaki otrzymałam jest szampon w kostce Pink Heaven. Od jakiegoś już czasu interesowała mnie formuła takich szamponów, jednak nie wiedzieć czemu ciągle byłam przekonana, że plączą one niemiłosiernie włosy. Nic bardziej mylnego! I choć po umyciu włosy są po nim nieco bardziej sztywniejsze, to użyta później odżywka czy maska z powodzeniem załatwiają ten problem. Ponieważ okazało się, że mam w domu już TRZY zupełnie różne szampony w kostce, różnych marek (a używałam dopiero tego z Biovene), to szykuję niebawem post porównawczy. Także "stay tunned"!
Wakacyjne, różowe paznokcie zamieniłam z końcem sierpnia na delikatne baby boomer. Oczywiście w moim ulubionym salonie kosmetycznym Beauty Boutique we Wrocławiu! Zdobienie baby boomer zostało zrobione produktami marki Makear oraz Słowianka. Bardzo mi się podoba takie delikatne mani!
Nie jestem jakąś wielką "fashionistką", ale lubię czasami zaadaptować dla siebie pomysły projektantów czy stylistów. Tak było z tą wielką gumką XXL z organzy, którą podpatrzyłam u Karoliny Domaradzkiej. Na jej wzór moja koleżanka Gosia uszyła mi podobną :D Gumka jest sporych rozmiarów, przez co stanowi nie tylko podtrzymanie włosów, ale i stylową ozdobę. Ja jestem nią zachwycona, a co wy o tym sądzicie? :-)
Z aliexpressu przyszła mi bransoletka - kotwica, która idealnie uzupełniła mój marynistyczny look :D Od powrotu znad morza bardzo, bardzo tęsknię za szumem fal i skrzekiem mew i w ten sposób chociaż drobne elementy przypominają mi te miłe, wakacyjne chwile. Bransoletka idealnie też wpisała się w design mojego zegarka i choć nie umiem robić zdjęć typu "fashion", to myślę że domyślacie się jak to wygląda? 
We Wrocławiu otworzyli sklep Action i już mogę stwierdzić, że jest to ZŁO totalne! Dużo produktów do dekoracji wnętrz, kosmetyków, wszystko w tak niskiej cenie, że ciężko się oprzeć! Staram się nie zaglądac tam za często, ale ten sklep to uzależnienie! ^^ :D Na zdjęciu moje pierwsze zakupy - lusterko/podkładka do zdjęć oraz dwie maseczki do ust i maseczka do skórek wokół paznokci. Maseczki przetestowane, może zrobię jakiś zbiorczy post o produktach z tego sklepu :D I choć jak zawsze wydawało mi się, że w sierpniu przecież wcale mi tak dużo nie przybyło, to pisząc tego posta okazywało się, że jeszcze to i jeszcze tamto... No i efekt jak widać... Muszę jednak przyznać, że wszystkie nowości, które już udało mi się przetestować okazały się świetne i jestem z nich bardzo zadowolona. Znacie produkty z mojego sierpniowego haula? Coś Was szczególnie zaciekawiło? Dajcie znać w komentarzach! 

  


poniedziałek, 16 lipca 2018

#haul nie tylko kosmetyczny czerwiec 2018

#haul nie tylko kosmetyczny czerwiec 2018
Wiem, jak lubicie posty zakupowe. Dlatego dziś przy tak pięknym i słonecznym poniedziałku zapraszam Was na wpis dotyczący nowości nie tylko kosmetycznych, które pojawiły się u mnie w minionym miesiącu. Czy po ogromnych urodzinowych pakach z maja znalazłam coś jeszcze, czego mi brakowało? Przekonajcie się sami! 
Tym razem mój zakupowy wpis rozpocznę od promocji w Rossmanie na produkty do nóg, do której podeszłam bardzo praktycznie kupując same produkty szybko zużywalne czyli maszynki do golenia. Zawsze cierpię na brak ostrej maszynki, gdy jestem w potrzebie. Myślę, że teraz już ten problem zostanie pożegnany na dłuższy czas :D Wszystkie kupione przez mnie maszynki są dla mnie kompletną nowością. Większość z nich posiada potrójne ostrza. Oczywiście kupując je zwracałam uwagę, aby były zbliżone do siebie cenowo - tylko w tej sytuacji promocja 2 + 2 tak naprawdę się opłaca. Do maszynek dobrałam trochę maseczek, ale bez obaw - wszystkie z myślą o dołożeniu do przesyłek urodzinowych. 
Na przełomie maja i czerwca byłam na wycieczce w Budapeszcie. Poza zwiedzaniem tego pięknego miasta nie mogłam odpuścić sobie wizyty (i to nie jednej!) w drogeriach DM skąd przywiozłam spore zapasy kosmetyków firmy Balea. Część z nich powędrowała m. in. do Talarkowej, ale większość jednak została u mnie. Bardzo zaciekawiły mnie szampony i odzywki o zapachu kokosa w małym opakowaniu - akurat na wakacje. Żel pod prysznic "After sun" okazał się moim "must have" przy ponad 30 stopniowych upałach na miejscu. Zresztą tak samo jak żel aloesowy (a jednak nie umywa się do żelu Holika Holika!). Wzięłam też trochę rzeczy w myślą o prezentach, no i maseczki - w tym też męską. Myślicie, że namówię mojego mena na testowanie? ;-)
W Lidlu odkryłam karton "wyprzedaż", gdzie spod mąki orkiszowej wygrzebałam maskę oczyszczającą Urban Skin od Nivea oraz krem na noc z tej serii i to w cenie 6,50 za sztukę! Kupiłam także balsam do ust jagodowy sówkę - wszystko to z myślą o przyszłych prezentach, no chyba że zostawię jednak sobie bo produkty Nivea sprawdzają się u mnie świetnie. Przy okazji już niebawem zapraszam Was na recenzję własnie tej maski oraz jej nawilżającej siostry.
Ponieważ pokończyło mi się kilku moich ulubieńców z Ziaja czym prędzej udałam się uzupełnić zapasy. Mowa oczywiście o punktowym reduktorze trądziku oraz o mgiełkach odświeżających. Jedna z nich trafiła już w prezencie do koleżanki. Postanowiłam także wypróbować nieznaną mi dotąd maseczkę z linii liście zielonej oliwki, a przy okazji wzięłam maskę dla mojego ukochanego. 
Czerwcowe nowości kosmetyczne zdominowały dwa zamówienia z Oriflame - jedno dość duże, w którym znalazło się sporo nowinek. Skorzystałam z możliwości zakupu zestawu z okazji urodzin oraz dodatkowego zestawu wyprzedażowego. W prezencie od firmy otrzymałam też wodę perfumowaną Wonder Flower. Bardzo mnie kusi jej zapach, ale nie chcę jej jeszcze otwierać, bo sporo mam pootwieranych zapachów. Nie ma już tutaj na zdjęciu kilku kosmetyków, które zdążyły powędrować do znajomych (uff!), za to ogromnie jestem ciekawa gąbki konjac z Oriflame. Jak dotąd najlepiej sprawdziła mi się wersja od Avonu - kompletnie nic się z nią nie dzieje od ponad roku!
Kolejne zamówienie z Oriflame było już duużo skromniejsze - nie musiałam zwracać uwagi na ilość punktów z katalogu. Wzięłam więc same produkty, które mają szansę zostać zużyte. Najważniejszą jednak częścią tego zamówienia był mój wymarzony blender - nagroda za program dla nowych konsultantek Oriflame. 
Ten blender to jest istny cud - miód! Można w nim przygotować soki wyciskane z cytrusów, można też zblendować owoce na koktajl czy smoothie. I to bezpośrednio do wąskiej butelki, która możemy zabrać ze sobą w drogę! 
Obsługa tego urządzenia jest banalnie prosta. W dodatku blender podczas pracy nie hałasuje jak niektóre tego typu urządzenia. Ja jestem nim totalnie zachwycona, a koktajle z nim przygotowane są po prostu przepyszne!
Jeśli już jesteśmy przy jedzeniu, to w Carrefourze natknęłam się na limitowane Knoppersy o smaku kokosowym. Co bardziej zaskakujące - chwilę wcześniej widziałam je na pólkach w Budapeszcie z napisami w języku polskim! Przy okazji dokupiłam też trochę poszewek na jaśki w bardziej letnich kolorach. 
Pozostając w temacie jedzenia, to zainspirowana pozytywnymi opiniami m.in. Kasi Bigos spróbowałam Soczotto, czyli soczewicy z warzywami z firmy Inna Bajka. Jest to danie typu instant, czyli zalewamy gorącą wodą i po chwili mamy gotowy posiłek. Niestety ja chyba nie mogę przemóc się do takiego jedzenia i zwyczajnie mi takie jednorazowce nie smakują. Wolę warzywa gotowane w garnku ;-)
W czerwcu dostałam się do kampanii Cydru Lubelskiego na platrofmie trnd. Pierwszy raz miałam okazję spróbować niefiltrowanego cydru z tej firmy. Zamknięty w ładnie zdobionej, wygodnej butelce z otwarciem typu twist-off napój ten bardzo nam w domu posmakował i pewnie chętnie sięgniemy po niego w przyszłości. 
Wracając do kosmetyków, do przyszło do mnie zamówienie z ebay. Tym razem jest to sztyft do opalania SPF 50+ PA++++ z firmy Tony Moly w opakowaniu słodkiego Takopore. Sztyft jest malutki, ale z drugiej strony używamy go jedynie na miejsca wymagające dodatkowej i szczególnej ochrony, jak znamiona, usta, czubek nosa itp. Więcej o nim napiszę pewnie niebawem, bo nieco dłuższym testowaniu. 
Upały dają popalić moim włosom, a każdy kolejny szampon okazuje się dla nich niewypałem. Dlatego skusiłam się na oczyszczający szampon Herbal Essences o zapachu truskawek i mięty. Zapach jest bardzo nietypowy, dodatkowo dzięki obecności mięty kosmetyk ten przyjemnie chłodzi skórę głowy. Dlatego myślę, że muszę go zużyć latem, bo nie wyobrażam sobie tego uczucia zimą ;-)
Ostatnio głośno wszędzie o nowych, bąblujących maskach z firmy AA. Wzięłam dla siebie wersję nawilżającą i bardzo jestem ich ciekawa. Używałyście już ich? 
Kolejny szampon wołał do mnie z półki z Lidlu. Widzicie to opakowanie?! Szampon Schauma Tropicam z limitowanej kolekcji fruity freshness przepysznie pachnie owocowo, a kolor ma taki jak jego butelka. Szkoda tylko, że zapach nie utrzymuje się na włosach zbyt długo, a sam szampon nieco plącze mi włosy, więc muszę po nim używać maski. 
Moje zamówienie z Avonu tym razem bardzo skromne - nowy żel pod prysznic (tak tak ten kolor na mnie zawsze działa!) o zapachu mango oraz woda różana i maseczka nawilżająca także z tej serii. 
I żeby nie było, że tak w tym czerwcu same kosmetyki, to skusiłam się na dwa ubrania w bonprix. I to po raz pierwszy w życiu! Spodobała mi się sukienka typu "worek z kieszeniami" w pięknym kolorze fuksjowym, idealna teraz na ciepłe dni. Mogłaby co prawda być z nieco grubszego materiału, ale i tak jestem z niej bardzo zadowolona. Jest szalenie wygodna i jeszcze te kieszenie w których można się schować! Zamówiłam także bluzkę z przedłużanym przodem także w kolorze różowo-fuksjowym, choć jak widać po zdjęciach oba te kolory nieco się od siebie różnią. Z bluzki jestem zadowolona bardzo i ogólnie myślę, że jak na pierwsze zakupy przez internet w bonprix to nawet mi się udało. Trafiłam z rozmiarami głównie też dzięki komentarzom kupującym, za które jestem ich bardzo wdzięczna. To pokazuje siłę rekomendacji, zwłaszcza przy zakupach przez internet. A wy czytacie komentarze zanim zakupicie produkty przez internet? A sami dajecie takie komentarze? Podzielcie się spostrzeżeniami w komentarzach. Dajcie też znać, czy znacie któreś z moich czerwcowych nowości, lub co Was najbardziej zainteresowało ;-)   



Copyright © Nostami blog , Blogger