Przejdź do głównej zawartości

#haul nie tylko kosmetyczny MARZEC 2019

Zawsze kiedy zaczynam pisać wpis o tematyce zakupowej myślę sobie, że przecież w tym miesiącu "NIC" nie kupiłam, to powinno pójść szybko... A później zaczynam gromadzić zdjęcia i okazuje się, że to "zero" to jednak całkiem sporo wymaga opisywania. Mam jednak wrażenie, że w tym miesiącu to już NAPRAWDĘ wyszło nieco mniej. Zobaczcie sami!
Trzeci miesiąc roku i kolejny, kiedy to sama sobie narzuciłam kosmetyczną wstrzemięźliwość ;-) Różnie to bywa, jednak zauważam że zdecydowanie łatwiej niż wcześniej jest mi już czasami wyjść z drogerii z niczym. Może w końcu uda mi się dojść do momentu, gdy będę mogła kupować większość kosmetyków na bieżąco? W marcu jednak skusiłam się najpierw na kilka nowości kosmetycznych z Avonu. Wśród nich szampon z odżywką z dziecięcej linii pielęgnacyjnej z bohaterami Avengers Marvela, który oczywiście dedykowany jest dla mojego mężczyzny ;-) Kolejną nowością są próbki balsamu do ciała z linia Encanto, które zbierają zachwyty w recenzjach użytkowniczek. Wzięłam obie wersje zapachowe, bardziej z ciekawości niż potrzeby, bo balsamów mi nie brakuje. Intensywne serum antycellulitowe 2w1 Boost & Burn Avon Works poużywałam chwilę, było bardzo przyjemne, ale moja mama była w większej potrzebie posiadania go, więc jej oddałam. Miałam oczywiście pamiętać, żeby zamówić egzemplarz dla siebie, ale jakoś zapomniałam i żyję ;D Ostatni produkt to żel pod prysznic z nowej linii zapachowej pachnącej różowym grejpfrutem i morelką Sunkissed Moments. O jak to pięknie pachnie! O tych produktach pisałam Wam w ostatnim poście o nowościach z Avonu, o TUTAJ.
Wymieniłam także punkty w programie dla konsultantek Avonu i otrzymałam trochę kosmetyków za przysłowiowe parę złoty. Znajduje się tutaj męska woda toaletowa Luck w miniwersji, która podarowałam mojemu mężczyźnie, a także dwa zestawy kosmetyczne - z serii Planet Spa z kawiorem żel pod oczy, maseczka i krem na noc, a z serii Anew Platinum krem pod oczy i krem na dzień. Kosmetyki Planet Spa trafiły do mojego Instagramowego rozdania (o którym poniżej), a zestaw Anew do mojej mamy. 
Wypad z koleżanką do galerii handlowej z dużą ilością fajnych sklepów nie mógł skończyć się inaczej niż przynajmniej drobnymi zakupami kosmetycznymi ;-) I tak oto moje zapasy zwiększyły się o płatki pod oczy z Garniera, które już kiedyś miałam i były super i chciałam znów je użyć, maskę z 7th Heaven, której byłam ciekawa, kolejną maskę z Garniera, która wydawała mi się nieznana, a w domu okazało się, że mam taką samą tylko opakowanie zmienili, a także o serum multinawilżające z linii GdanSkin Ziaja i mgiełkę do makijażu Make Up Akademy Bielenda o odcieniu Nude. Mogę Wam już zdradzić, że jedną maskę oddałam, jedną zużyłam i zostały mi jednie pozostałe produkty. Serum trafiło do zapasów, bo chce najpierw skończyć, to co mam otwarte. Natomiast mgiełka Bielendy poszła w użycie natychmiast i tak mi się spodobała...
...tak mi się spodobała, że dokupiłam jeszcze jedną wersję - PINK, która ma dawać efekt baby doll skin. Obie mgiełki są naprawdę bardzo fajne, a ja nigdy nie używałam wcześniej żadnych primerów, ani produktów utrwalających! Obie też były w promocji za niecałe 11 zł, więc żal było nie skorzystać. Myślę, że przygotuję dla Was obszerniejszą recenzję na ich temat, jak już je trochę dłużej poużywam. Jednak nie planuję zakupu większej ilości wersji, bo mimo że kusi mnie też wersja GOLD na lato, to zobaczymy do lata czy jest mi tak bardzo niezbędna do życia ;-)
Na marcowych targach kosmetyków naturalnych Natural Beauty kupiłam tylko to, co zaplanowałam sobie już w lutym. Skusiłam się na nową wersję hydrolatu z La-Le tym razem z malin (i mam ogromną nadzieję, że on będzie tak pięknie pachniał malinami, jak tylko mogę sobie wyobrazić), naturalne gąbki morskie do twarzy i ciała oraz szczotkę do peelingu stóp z agawy sizalowej (która wygląda jak do czyszczenia toalety ;D). Hydrolat chowam na później, bo mam otwartych trochę toników naraz, a wiadomo, że produkt naturalny ma krótszy czas na zużycie go po otwarciu. Gąbki natomiast są już używane i muszę powiedzieć, że są niesamowicie miękkie i delikatne po zmoczeniu, przez co bardzo przyjemnie się nimi oczyszcza i masuje skórę. Z kolei szczotka nie tylko zdrapuje martwy naskórek, ale fajnie pobudza receptory czuciowe na stopach i robi im przyjemny masażyk ;-)
  Nie wiem czy wiecie, ale firma La-Le prowadzi skup opakowań po swoich kosmetykach i przynosząc na stoisko puste opakowania za każde otrzymujemy 5 zł rabatu na kolejne zakupy! Puste butelki i słoiczki możemy także podobno odesłać do firmy, ja jednak skorzystałam z okazji, że byli u nas na targach i specjalnie odłożyłam te opakowania z denka. Bardzo podoba mi się takie podejście do recyklingu! Może znacie jeszcze inne marki kosmetyczne, niekoniecznie kosmetyków naturalnych, które tak robią?
Pewnego dnia na Instagramie wyczytałam informację, że marka MIYA wprowadza próbki nieomal wszystkich swoich produktów, które można zamówić za jedynie koszty wysyłki. Nie wahałam się ani chwili! Oczywiście wiele osób było chętnych na taką gratkę, jednak na szczęście po małych perypetiach udało mi się dokonać zamówienia i otrzymałam cały ten uroczy zestaw. Jak wiecie kremy Miya z serii My Wonder Balm należą do moich ulubionych, cieszę się więc, że będę miała okazję przekonać się o działaniu także i innych produktów. Ciekawią mnie zwłaszcza maseczki myPURE i myBEAUTY express oraz rozświetlacz GLOW me. Miałyście okazję je testować?
Jeśli chodzi o moje NIE kosmetyczne zakupy w marcu, to w Bonprixie zdecydowałam się na dwie bluzki. Pierwsza z nich to wykonana z bawełny (100%) dłuższa koszulka w kolorze pudrowego różu, z aplikacją motylka na przedzie. Jest ona nieco dłuższa i zakończona ściągaczem. Rękawy są dość szerokie (może dzięki temu będzie większy przewiew?), krój luźny. Można ją nosić wyprostowaną, ale podczas ubierania zauważyłam, że fajnie też wygląda podciągnięta nieco wyżej. To taka bluzka raczej do casualowych i sportowych stylizacji. Druga bluzka także jest raczej sportową propozycją. Jest to oversizowy t-shirt w kolorze czarnym, nieco przedłużany, którego jedyną ozdobą jest biały napis na plecach i na jednym z rękawów. Ta bluzka ma dekolt w kształcie litery V i także wykonana jest z bawełny (100%).
W ostatnim dniu marca byłam z narzeczonym na zakupach w Auchanie. Kupiłam karton z motywem tropikalnym, który planuję wykorzystać do przechowywania zimowych czapek i szalików, a przy okazji może do kilku zdjęć. Skusiłam się także na piękny talerz ozdobny, który widziałam wcześniej u innej blogerki, zwłaszcza że kosztował zaledwie 6 złoty ;-) 
Tego samego dnia w Hebe na promocji kupiłam wcierkę do włosów Jantar, która niezwykle szybko i skutecznie pomaga mi przy wysuszonej skórze głowy (mimo, że niby jej przeznaczenie jest nieco inne) oraz nową maseczkę Bielenda z linii Vege Detox. Maseczki zużywam ostatnio w zwiększonym tempie z powodu wyzwania na forum Dress Cloud, a ponieważ zostało ono przedłużone na kwiecień, to nie obawiam się o zużycie tej saszetki ;-)
W aptece DOZ zaopatrzyłam się w ich herbatki ziołowe - tym razem w wersję HARMONIA z melisą, lawendą i werbeną, a także DBAM O AKTYWNE TRAWIENIE, którą używam przy problemach żołądkowych, bo zawiera ona miętę, koper, kminek i inne wspomagające trawienie zioła. 
Mój wiosenny manicure to połączenie moich ulubionych nudziaków i prześlicznego różu. Wykonała mi go pani Ania z Salon Beauty Boutique we Wrocławiu. Przejście kolorów zostało tym razem zrobione w pionie - czyż nie wygląda to przepięknie? ;-) 
Poszukiwałam w Decathlonie pokrowca na piłkę gimnastyczną (bo moja bardzo się kurzy na co dzień), ale zamiast tego kupiłam zestaw trzech mini taśm do ćwiczeń. W końcu będę mogła na siłowni używać własnych ;-) ;-) 

WSPÓŁPRACE, PREZENTY, NAGRODY
W marcu w ramach Klubu Nivea otrzymałam do przetestowania płyn micelarny MicellAIR wersję dla cery wrażliwej i nadwrażliwej. Mimo, że moim faworytem zdecydowanie nadal jest Sensibo z Biodermy, to chętnie przetestuję ten produkt i wrócę do Was z jego recenzją. Po pierwszych użyciach zapowiada się całkiem nieźle!
W konkursie drogerii SuperPharm z Vichy na Instagramie udało mi się wygrać dwa produkty z linii LiftActiv - maskę hialuronową Hyalu Mask, znaną mi już z testowania w ramach Klubu recenzentki Wizaż (TUTAJ recenzja) oraz krem do twarzy z tej samej linii Collagen Specialist, który jest dla mnie kompletną nowością. Jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się ten duet od Vichy.
Na instagramie marki L'biotica wzięłam udział w testowaniu maski z olejkiem różanym ROSE MASK. Maska miała przyjemny zapach i ładnie ukoiła moją skórę. Więcej na jej temat już niebawem. 
Ja sama także zorganizowałam małe rozdanie kosmetyczne na moim profilu z okazji drugich urodzin bloga. W zabawie wzięło udział wiele osób i mam nadzieję, że zwyciężczyni będzie zadowolona z paczuszki ;-)
I na koniec chciałam Wam jeszcze powiedzieć, że wiosna w pełnym rozkwicie, co widać po tym m.in., że w Lidlu coraz więcej fajnych lodów w ofercie ;-) A podsumowując dzisiejszy wpis to wychodzi, że warto brać udział w rożnych konkursach na Instagramie, bo jak widać powyżej można tam wygrać fajne nagrody ;-) Jak tam Wasze marcowe szaleństwa zakupowe? Skromnie, czy rozpusta? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! 

Komentarze

  1. Niezłe zakupy. Talerzyk jest śliczny, a pomysł ze skupowaniem opakowań genialny. I jeszcze dają rabat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic nie znam z Twoich nowości oprócz kultowej wcierki Jantar :)
    Mam chęć na sięgnięcie po kosmetyki Avon bo mocno ciekawi mnie ich kolorówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminki są naprawdę fajne i sporo osób to potwierdza ;-)

      Usuń
  3. Ile skarbów w tym poście :) ciekawe rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednak trochę tych rzeczy się uzbierało :D Z twoich kosmetyków mam ten krem z kawiorem pod oczy, reszty nie miałam, ale dużą część kojarzę :) Ja także staram się ograniczyć z kosmetykami, bo wystarczy, że zobaczę jak ktoś coś ma to ja też od razu chcę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie to ten sam mechanizm! Albo jeszcze jak widzę te piękne nowości to wszystko do mnie "woła"... ;-)

      Usuń
  5. Szkoda, że przegapiłam rozdanie, ale nic to! 😉 Sporo się tych nowości uzbierało😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zrobię jeszcze nie jedno rozdanie choć nie mogę obiecać "kiedy" ;-) Polecam obserwować mnie na Instagramie jeśli jeszcze tego nie robisz, bo to tam z pewnością będzie o tym informacja ;-) nick @_nostami

      Usuń
  6. Śliczny manicure :)) No i fajne nowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;-) Obecnie od tygodnia mam zwykły manicure i już zdążyłam stęsknić się za hybrydami :D :D

      Usuń
  7. Świetne nowości, miłego używania :) Narobiłaś mi ochoty na lodu Frugo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ja jako pierwszy wypróbowałam krem pod oczy kawowy, ale miał jak dla mnie zbyt intensywny zapach i nie mogłam spać ( z kolei był za "tłusty" na rano). Za to hydrolaty mnie jak dotąd zachwycają wszystkie! ;-)

      Usuń
  9. Super sprawa z próbkami MIYA :D A na Magic Water Bielendy właśnie dziś się skusiłam za Twoją namową, ale jeszcze nie używałam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jaka wersję wybrałaś? Bo ja ciągle myślę jeszcze o tej Gold, ale trzy mgiełki to już będzie chyba przesada :D

      Usuń
    2. Nude :D Ale jeszcze jej nie używałam, bo boję się używać pierwszy raz tego typu rzeczy przed wyjściem do pracy - nie wiadomo jak to się może skończyć :D

      Usuń
    3. Mam nude i spokojnie możesz psikać - jest bardzo delikatna ;-))

      Usuń
  10. Ulala zaszalałaś. Lubię tą serię z Avon :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten żel z Avonu o zapachu grejpfruta i morelki. Potwierdzam - zapach prześliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczne pazurki najbardziej przykuły moją uwagę ;D Super rzeczy :)
    Unpredictabble - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, dużo... :D
    Ciekawa jestem tych mgiełek Bielendy. Co to, po co, jak wyglada? ;0
    Fajna inicjatywa Miya. La-Le też. Podobnie robi Mac, za 6 opakowań po kosmetykach (?) można wziąć szminkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, fajny pomysł miał MAC. Nie tylko zwraca uwagę na recykling, ale i przywiązuje do jednej marki hihih ;-)
      Planuje posta o mgiełkach Bielendy, przynajmniej tych które posiadam i już teraz serdecznie Cię zapraszam!

      Usuń
  14. Jestem pod wrażeniem Twoich postępów, z wpisu na wpis z haulem jest coraz mniej rzeczy do pokazania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ktoś, kto śledzi moje postępy tak dokładnie jak Ty kochana mógł to zauważyć... ;-))) Nadal jest sporo, ale generalnie MNIEJ i takiej tendencji się trzymajmy ;3

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Recenzja: maseczki Smoothie Mask Bielenda

Firma Bielenda co rusz zaskakuje nas zupełnie nowymi kosmetykami, które kuszą swoimi formułami i opakowaniami. Całkiem niedawno pojawiły się w Rossmanach dwie serie nowych masek tej firmy - Skin Shot oraz Smoothie Mask. Pomimo ogromnych zapasów maseczek do twarzy postanowiłam kupić i przetestować serię Smoothie i dziś zapraszam Was na ich recenzje.  Owocowe maseczki Smoothie Bielenda zamknięte są w opakowaniu - saszetce, która kształtem przypomina butelkę koktajlu. Każda z nich ma pojemność 10 gram i jest przeznaczona na dwa użycia. Pomimo moich obaw rzeczywiście kosmetyku wystarcza na dwa razy i jest to odpowiednia ilość. Saszetki są w miejscu szyjki butelki nacięte i nie ma problemu z ich otworzeniem. Wszystkie maseczki z linii Smoothie prócz owocowych ekstraktów zawierają prebiotyk, który ma za zadanie wzmacniać barierę ochronną skóry na działanie niekorzystnych czynników oraz wspomagać jej regenerację.  Prebiotyczna maseczka detoksykująca z brzoskwinią i papają Smoothie Mask Jako pie…

Recenzja: Nawadniająco - liftingujący krem do twarzy SupremeLAB Bielenda Professional

Już od jakiegoś czasu kusiły mnie kosmetyki z linii Bielenda Professional. Marką tą objęte są produkty przeznaczone do użytku w gabinetach kosmetycznych, jednakże od jakiegoś czasu sukcesywnie dołączają do niej także kosmetyki do użytku "domowego", także jako przedłużenie trwałości profesjonalnych zabiegów kosmetycznych. Musicie przyznać, że już w samej nazwie czuje się ten prestiż i profesjonalizm, nic więc dziwnego, że tak bardzo zapragnęłam je przetestować. Mój wybór padł na nawadniająco-liftingujący krem do twarzy z kwasem hialuronowym, który szczęśliwie udało mi się dostać w jednej z drogerii Hebe i to w promocyjnej cenie! Szczęśliwie, ponieważ wcześniej już widziałam informację na Instagramie, że firma wprowadza markę do tych drogerii, a mimo to nigdzie nie mogłam ich znaleźć.  Kremy z linii SupremeLAB zawierają wyższe stężenia składników aktywnych, niż ich drogeryjne odpowiedniki. Nawadniająco-liftingujący krem do twarzy posiada technologię HYDRA-HYAL2 odpowiedzialną za…