Przejdź do głównej zawartości

Denko SIERPIEŃ 2017

Minęła pierwsza połowa września, najwyższy już czas dodać post o sierpniowym denko! Denko, czyli kosmetyki, które zużyłam w minionym miesiącu. Jeśli jesteś ciekawa co tym razem znalazło się wśród moich kosmetyków, to zapraszam do dalszej części wpisu.
Sierpniowe denko jest zdecydowanie większe niż poprzednie. Uff martwiłam się już, że moje zużycia zamiast się zwiększać to maleją. Ale jest jeszcze nadzieja! 
CIAŁO
- żel pod prysznic o zapachu żurawiny Cosmia - kupiony w Auchanie, dla mnie był słabiakiem który wysuszał skórę, chociaż zapach rzeczywiście ładny. Mój narzeczony go polubił. Ja jednak uważam, że jest wiele innych lepszych żeli, więc raczej po niego ponownie nie sięgnę. 

- żel pod prysznic o zapachu perfum L'amour firmy Avon - prześliczny zapach perfum umilał mi kąpiele z tym produktem. Pisałam o nim w tym poście LINK Żel tak bardzo mi się spodobał, że mam w zapasie jeszcze jedno opakowanie ;-) 
- balsam brązujący pod prysznic Lirene - to moje odkrycie tego lata. Bardzo fajnie się u mnie sprawdził i z pewnością wrócę do niego w przyszłości. Pisałam o nim przy okazji letniej pielęgnacji ciała LINK 

- nawilżająco ochronny balsam SPF 50 firmy Avon, który w wakacje używałam jako krem do twarzy. To kolejne moje zużyte opakowanie i nieustannie zachwycam się tym produktem. Jego recenzję znajdziecie w poście dotyczącym ochrony przeciwsłonecznej LINK

- balsam do opalania Sopot Sun dla cery fotowrażliwej z firmy Ziaja - skończyłam zeszłoroczne opakowanie. Balsam dobrze się wchłaniał i dość dobrze chronił skórę przed słońcem. Co najważniejsze nie pozostawiał na skórze tłustego filmu. Dlatego chętnie sięgnę po niego w przyszłym sezonie, zwłaszcza że małe opakowanie jest wyjątkowo wygodne do zabrania do walizki wakacyjnej. Balsam dobrze ochraniał moją skórą przed poparzeniami słonecznymi i jestem bardzo zadowolona z jego działania. 
HIGIENA JAMY USTNEJ
- płyn do płukania ust o zapachu zielonej herbaty Listerine - bardzo przyjemny i delikatny smak. Płyny Listerine są moimi ulubieńcami ;-) Ta wersja nie zawiera alkoholu, dzięki czemu jest znacznie łagodniejsza i nie szczypie mnie tak jak inne. Wbrew nazwie pachnie miętą, choć o wiele bardziej delikatnie. Trochę mnie to zawiodło, spodziewałam się jednak zielonej herbaty.  Płyn świetnie odświeża oddech, choć delikatniejsze działanie może sprawiać wrażenie, że szybciej przestaje działać. 

- pasta do zębów Colgate Total w stojącej tubce - kupiłam tą pastę głównie z uwagi na jej sposób używania. Przyznaję, że stojąca tubka zdecydowanie pewniej stała na umywalce, chociaż na mojej stoi już tyle kosmetyków, że niestety i tak co chwilę była strącana na dół... Pasta to zwykły Colgate, nie czułam po jej użyciu nic szczególnego. Ale muszę przyznać, że dzięki dozownikowi bardzo wygodnie się tej pasty używało.
INNE
- mgiełka zapachowa Moonlight Path z Bath and Body Works - prezent od koleżanki z USA zanim jeszcze wiedziałam, że taka firma istnieje. Mgiełka miała zapach lawendy połączonej z nutami kwiatowymi. Dość przyjemny i intensywny. Zużywałam ją naprawdę dłuuuugo, także jako mgiełką odświeżająca do pomieszczeń. I muszę przyznać, że świetnie się w tej roli sprawdziła! Jednak patrząc na ceny w Polskim sklepie to uważam, że są nieco przesadzone.

- maseczka oczyszczająca z gruszką Cien kupiona w Lidlu - nabieram coraz większego szacunku wobec kosmetyków "popularnych". Jest to maseczka zawierająca wyciąg z gruszki, krzem i glinkę termalną, które usuwają ze skóry zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Maseczka ma także działanie matujące i wygładzające, a skóra po niej jest wyraźnie nawilżona. Nakładamy ją na oczyszczoną skórę twarzy omijając okolice oczu i zmywamy po około 10-15 min. Saszetka zawiera 10 ml kosmetyku i wystarcza z powodzeniem na dwa użycia, przy dość grubej warstwie maski. Koszt saszetki to około 2,50 zł, więc bardzo niewiele. Myślę, że nie raz sięgnę jeszcze po ten kosmetyk, bo sprawdził się u mnie bardzo dobrze.

- próbka Kuracji Ultranawilżającej Mocznik 15%, Krem do stóp - użyłam, gdy moje stopy po upalnym dniu mimo wymoczenia dalej piekły i były podrażnione, a skóra potwornie sucha. Efekt NATYCHMIASTOWY! Ukojenie mega! Na pewno sięgnę po ten krem w przyszłości przy podobnych dolegliwościach.  
MAKIJAŻ
- tusz do rzęs SuperShock firmy Avon
- tusz do rzęs Yves Rocher granatowy
- mini kredka do oczu brązowa Sephora
- mini tusz do rzęs pogrubiający Sephora
Wszystkie te produkty wyschły ze starości i zostały zdenkowane ;-) Powoli robię porządki w swojej kolorówce, bo mimo, że mam wiele kosmetyków do makijażu, to wiele z nich nie powinno być już używane... 

- olejek z drzewa herbacianego Love Nature Oriflame - pisałam o nim przy okazji wpisu o letniej pielęgnacji twarzy LINK. Miał być godnym następcą olejku z The Body Shop, ale niestety okazało się, że nie spełnił oczekiwań. 

I to koniec mojego sierpniowego denko. A jak tam Wasze zużycia? Znacie, używałyście któryś z produktów przedstawionych dzisiaj przez mnie? 

Komentarze

  1. ja za kosmetykami avonu czy oriflame nie przepadam... wolę za to ich perfumy;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwornie wolno zużywam perfumy... ^^ ;-)))

      Usuń
  2. ta mgiełka z lawendą musiałam pachnieć cudownie! <3 a ja do płynów Listerine jakoś nie jestem przekonana, teraz testuję jeden i nie jestem z niego zadowolona, głownie z posmaku jaki zostawia. zobaczymy, czy efekty mi to zrekompensują. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj była cudowna to prawda ;-)) Lubię bezalkoholowe wersje płynów do płukania ust, te z alkoholem zazwyczaj rzewnie opłakuję podczas używania ^^

      Usuń
  3. Całkiem sporo tego, ciekawy post miałam sporo z tych produktów i też byłam zadowolona;-]Co powiesz na wzajemną obserwację https://klaudiaonelive.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę na Twojego bloga, dzięki!

      Usuń
  4. Jeju ile kosmetyków! ja mam wszystko pozaczynane, bo jestem ciekawa i sporo czasu mi zajmuje zanim coś zużyje do końca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że jak po dokańczam pozaczynane opakowania to też czeka mnie ten moment.. ;pp

      Usuń
  5. Nie wiem jakim cudem, ale nie używałam nic z powyższej listy :)
    - mój blog -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam czasami jak przeglądam denka! I aż nie mogę w to uwierzyć ;-))

      Usuń
  6. Z wszystkich tych rzeczy to ja miałam tylko Listerine :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też tak mam jak przeglądam denka innych osób :D:D

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…