Przejdź do głównej zawartości

#haul nie tylko kosmetyczny kwiecień 2018

Miałam kupować mniej kosmetyków, a więcej zużywać. Denka moje ostatnimi czasy są nieznacznie większe, ale zakupy także nie należą do najmniejszych. I mimo, że z poczatkiem każdego miesiąca mówię sobie "wystarczy", to i tak na coś się skuszę ;-) Mamy już koniec maja, a ja dalej zalegam z kwietniowymi nowościami. Nie chciałabym ich ze sobą łączyć, dlatego dziś jeszcze cofamy się nieco w przeszłość, do kwietniowego haul'u nie tylko kosmetycznego, zapraszam!
Z początkiem kwietnia w drogeriach Hebe była promocja na krem nawadniająco-liftingujący Bielenda Professional. Już kiedyś obiecywałam sobie, że chętnie wypróbuję produkty tej marki, dlatego nie mogłam odpuścić takiej okazji ;-) Krem okazał się świetnym kosmetykiem i jego pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ. W Hebe okazało się, że są dostępne też czarne maski w płachcie Garniera. I tym sposobem kupiłam sobie drugą wersję - matującą z czarną herbatą. O wersji z węglem bambusowym i czarną algą pisałam w poprzednim przeglądzie maseczkowym TUTAJ. Kupiłam także zachwalany w blogosferze krem do rąk z olejkiem z papai z Evree, choć przyznaję, że wzięłam go z myślą o dodatku do prezentu. 
Szukając kosmetyków Bielenda Professional znalazłam niedaleko mojego domu sklep, specjalizujący się w sprzedaży kosmetyków dla gabinetów kosmetycznych, ale dla detalistów. Wśród wielu ciekawych produktów znalazłam przeurocze małe kremiki do rąk, które kupiłam z myślą o prezentach dla koleżanek. Tych produktów było nieco więcej, ale niestety nie załapały się na zdjęcia, bo zostały dość szybko zapakowane do paczek ;-)  
W jeden z kwietniowych weekendów znów zawitałam do Poznania, tym razem na Blog Conference. Podczas tego wydarzenia ugościła mnie u siebie Talarkowa, za co serdecznie jej dziękuję! <3 To także dzięki niej stałam się posiadaczką dwóch żeli Le Petit Marseiliais - o zapachu jeżyn oraz gruszki. Te żele pachną obłędnie!!! Dodatkowo mają tą dużą zaletę, że mają nieco mniejsze opakowanie, nie czułam więc aż takich wyrzutów sumienia ;-) Były do kupienia w Biedronce za kwotę 5 złotych / sztuka. 
Tuż przed Blog Conference na Instagramie udało mi się wygrać zestaw najnowszych masek Skin79 i to tuż przed ich premierą w sklepach! W zestawie otrzymałam po dwie maski w płachcie z nadrukami flagi Polski. Kosmetyki te zostały przygotowane na zbliżające się rozgrywki piłkarskie i trzeba przyznać, że ich nadruki są idealne do kibicowania! 

Czerwona maska jest nawilżająca, wersja żółta to maska multiwitaminowa. O pierwszej wspomniałam w ostatniej Manii maseczkowania 4, ale myślę, że przygotuję jeszcze post porównujący te produkty ze sobą. 
Skuszona konkursem firmy L'Oreal kupiłam w SuperPharm oczyszczający peeling Sugar Scrubs z nasionami kiwi. Ah, jak piękny jest ten kosmetyk! Kwadratowy słoik z grubego szkła skrywa półprzezroczysty limonkowy peeling z widocznymi pestkami kiwi. Formuła jest nieco rozgrzewająca, co dość mocno zaskoczyło mnie przy pierwszym użyciu. Zapach jest przyjemny, jednak spodziewałam się zapachu kiwi i trochę mnie to rozczarowało. Niestety tak zaaferowałam się tym peelingiem, że... zapomniałam o konkursie i nie wzięłam w nim udziału! A szkoda, bo nagrodą gwarantowaną dla wszystkich jego uczestników były próbki innego peelingu z serii Sugar Scrubs - rozświetlającego, który chętnie bym przetestowała. Ale "co się odwlecze, to nie uciecze", więc wypróbuję go kiedy indziej ;-)
W kwietniu przyszły do mnie dwa zamówienia z AliEkspressu. W jednym z nich znajdowała się szminka "Mac" o pięknym fuksjowym kolorze. Oczywiście nie spodziewam się, żeby była ona tak samo dobra jak oryginał, ale muszę przyznać, że coś w sobie ma, a jej cena była znikoma. 
O drugą paczkę bardzo się obawiałam, ponieważ szedł do mnie kartonowy flower box, a droga z Chin jest bardzo daleka... Na szczęście pudełko przyszło w całkiem dobrym stanie, jedynie na przedzie widać niewielkie zagniecenie. Jednak po włożeniu do niego moich różyczek, okazało się, że mają one zbyt krótkie łodygi. Muszę więc albo zamówić sobie inne, albo włożyć coś do środka, aby kwiaty się uniosły. Pudełko kosztowało 17 zł, a szminka niecałe 6.
Po wielu pozytywnych opiniach blogerek na temat kosmetyków CeraVe zamówiłam sobie próbki ich produktów - żelu myjącego oraz nawilżającego balsamu. Mam zamiar użyć ich po kąpieli słonecznej i sprawdzić, jak sprawdzają się w takiej sytuacji. 
Moje pierwsze zamówienie z Oriflame nie jest jakieś może ogromne, ale znajduje się tutaj sporo kosmetyków, których nie znam. Zdecydowałam się na krem do twarzy NovAge z bardzo wysokim filtrem SPF50. Produkty z tej linii słyną z najwyższej jakości, a moja skóra latem bardzo szybko się opala na czerwono, dlatego wybieram zazwyczaj takie wysokie zabezpieczenie. Te trzy zielone tubeczki to maleńkie produkty zawierające ogórek z linii Love Nature. Jest tutaj peeling do twarzy, żel myjący oraz maseczka o działaniu nawilżającym. Wszystkie zamówiłam z myślą o nadchodzących wyjazdach, kiedy to każdy centymetr miejsca w bagażu jest na wagę złota. Kolejny produkt to baza pod lakier o działaniu peel off, która ma za zadanie ułatwić zmywanie lakierów, zwłaszcza tych ciężko zmywalnych, np. z drobinami i brokatem. Jeszcze jej nie testowałam, ale mam wśród lakierów kilka takich, które może dzięki temu będę częściej używać? Dwa dezodoranty do higieny intymnej wzięłam z uwagi na atrakcyjną cenę oraz fakt, że nie zawsze są one dostępne w ofercie katalogowej. Teraz, gdy zrobiło się ciepło jeżdżę do pracy rowerem i lubię mieć poczucie zwiększonej ochrony. Krem do rąk i ciała Milk and Honey to mój faworyt, po którego czasami sięgam o czym mogliście przekonać się czytając moje lutowe denko. Ostatni produkt to mydełko w kostce o zapachu wody kokosowej i melona Love Nature. Już nie mogę się doczekać, kiedy je przetestuję, bo pachnie wspaniale! 
Na promocji w Lidlu skusiłam się na kilka masek firmy Pilaten. Nawilżającą, rozjaśniającą maskę zostawiłam dla siebie, a kolagenową podarowałam mamie. Obie maski są maskami na tkaninie. Wzięłam jeszcze dwie małe białe maski - odpowiedniki znanej czarnej maski Pilaten. Ich działanie jest dość silne, dlatego używam je jedynie na najbardziej przetłuszczających się partiach twarzy, jak broda, nos i środek czoła. 
Sklep JJ Korean Beauty wprowadził promocje tygodniowe, kiedy to niektóre z produktów mają bardzo atrakcyjną cenę. Podczas jednej z takich akcji zaopatrzyłam się w rozjaśniającą maskę na noc firmy Tony Moly, która kosztowała zaledwie 30 złoty (podczas gdy w Sephora ten sam produkt jest w cenie 65 złoty)! Pandzioszka wygląda przesłodko i aż żal mi ją otwierać i zużywać^^ 
Wiele blogerek otrzymało w kwietniu od firmy Eveline paczki z nowościami tej firmy do pielęgnacji ciała w ramach akcji #niechowamsie. Ja niestety do tych wybranych nie należałam, jednak bardzo zaciekawił mnie jeden z produktów pokazywanych przez koleżanki i postanowiłam sobie go zakupić. Mowa o Turbo Reduktorze Celulitu Slim Extreme Eveline Cosmetics z formułą chłodzącą. Zgodnie z obietnicą producenta silne ujędrnienie skóry powinno być widoczne już po zaledwie 7 dniach stosowania. Jednak zanim rozpocznę terapię mojej skóry tym produktem postanowiłam dokończyć zeszłoroczne kosmetyki o podobnym działaniu z innej firmy. Dlatego po jednorazowym użyciu reduktora mogę jedynie powiedzieć, że efekt chłodzący jest bardzo przyjemny i delikatny i nie musimy obawiać się, że zmarzniemy ;-) Eveline Cosmetics wprowadzając tą linię kosmetyków ogłosiła konkurs, którego rozstrzygnięcie odbędzie się 22 czerwca. Może moje zdjęcie chowania się za Turbo Reduktorem spodoba się jury i odda według nich hasło konkursu? Trzymajcie kciuki! ;-)
I to już wszystkie moje kosmetyczne (i nie tylko) nowości kwietnia. Część z nich jest już w użyciu, a część czeka jeszcze na swój czas. Znacie któreś z przedstawionych dziś przez mnie produktów? Jak się u Was sprawdzają? A jak tam Wasze kosmetyczne nowości? Dajcie znać w komentarzach! Ja tymczasem dzielę się jeszcze z Wami zdjęciem z przepięknego Sandomierza, z którego właśnie wróciłam. 





Komentarze

  1. flower boxy są prześliczne. ja swego czasu sporo zamawiałam na aliexpress, ostatnio zamawiałam jedynie washi tape do mojego bullet journal, ale na razie przystopowałam z zakupami. a pomadka ma śliczny kolor , jedynie żałuję, że nie pokazałaś nawet na dłoni jak wygląda kolor ;) .
    co do scrubu z loreal - ja juz nic z tej firmy nie testuje. mają dość badziewne kosmetyki napakowane taką chemią, że ja czasem uczulenia po ich kosmetykach pozbywam się z tydzien czasu , wiec juz nic od nich nie testuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że szminkę jeszcze pokażę, ale chociaż dowiem się jak nazywa się ten kolor w oryginale ;-)) U mnie Loreal jak dotąd się sprawdza OK, przynajmniej to co używałam, ale nie było tego za wiele. I też ostatnio szał na Ali mi nieco przeszedł i obecnie idą do mnie tylko paczuszki dla koleżanki ;-)

      Usuń
  2. Bardzo lubię te balsamy z Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero się z nimi poznaję, ale chyba też się polubimy ;-)

      Usuń
  3. No kochana na bogato. Uwielbiam te peelingi Loreala, mam już całą serię i bardzo sobie chwalę. Szminki od Mac jakoś nie zaprzyjźniliśmy się mimo wielu prób. Balsamy Eveline zdarza mi się stosować przed ćwiczeniami , bo mam wrażenie że pomagają się ujędrnić :)))) Poza tym maski w płachcie, moja miłość. Udanego testowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś tez miałam taki okres czasu, że udawało mi się używać balsamów rozgrzewających przed ćwiczeniami. Niestety ostatnio są takie upały że w szatni zanim się przebiorę już jestem cała spocona, a co dopiero jeszcze balsam ;D A podobno to takie używanie produktów ujędrniających bardzo wzmacnia ich działanie...

      Usuń
  4. ja mam już bana na kosmetyki, teraz inwestuję w ubrania, bo muszę wymienić garderobę na letnią :-) Widzę u Ciebie kilka znajomych mi kosmetyków jak żele LPM czy żel Eveline Cosmetics, które bardzo lubię :-) Bardzo mi się podobają flower boxy, szkoda że Twój przyszedł odrobinę wygnieciony choć i tak fajnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzyłam na niektóre komentarze kupujących, to mój i tak nie przyszedł jeszcze w takim bardzo złym stanie. Niestety sprzedawca wysyła je zapakowane jedynie z zewnątrz, a w transporcie jak wiadomo różnie się dzieje. A co do inwestycji w ubrania letnie, to po przejrzeniu garderoby chyba też powinnam się nieco rozejrzeć... ;-)

      Usuń
  5. Sporo tego, ja co prawda już o kwietniu trochę nie pamiętam, bo właśnie pisze podsumowanie maja, ale z tego co mi świta, to też było w nim sporo nowości (ale w maju jest już spokojnie, z czego jestem dumna! :)). Z Twoich zdobyczy mnie osobiście najbardziej ciekawi maseczka Panda z Tony Moly i ten chłodzący żel z Eveline, sama chętnie sprawdziłabym oba produkty. Za to serdecznie Ci te nowe limitowane żele z Le Petit polecam, sama zużyłam w maju oba i są świetne :) Czekam na nowości maja, jestem ciekawa, co tym razem wpadło w Twoje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdyby nie zdjęcia pewnie też już bym nie pamiętała co się działo w kwietniu! Na szczęście takie skrupulatne fotografowanie nowości wiele ułatwia ;-) Maseczki jeszcze nei używałam, bo kończę inną nocną maskę. Żel Eveline sprawdza się fajnie, zwłaszcza chłodząca formuła w te upały jest wybawieniem. Ale dopiero po powrocie z (kolejnego) wyjazdu będę go używała regularnie, więc wtedy pewnie powiem coś więcej. Żeli LPM jeszcze nie używałam choć ogromnie mnie kuszą. Ale postanowiłam sobie żeby zużywać to co mam otarte do końca, co widać po moich denkach ;D

      Usuń
  6. Te maski polskie są boskie! A ja ich wcześniej nie widziałam. Kurde super sprawa :D a jeśli chodzi o żele to zgadzam się - pachną naprawdę obłędnie! Ja obecnie mm mnóstwo kosmetyków, ale powoli robi się luźniej :p miłego dnia życzę kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie trochę przybyło, ale staram się aby i zużycia były na poziomie ;-) Maski w płachcie są strasznie wygodne w użyciu i bardzo się polubiłam z tą formą pielęgnacji.

      Usuń
  7. Oj, ja sobie też tak zawsze powtarzam że powinnam ograniczyć ilość kosmetyków bo naprawdę mega ciężko mi już zużyć to co mam, ale jakoś nie mogę nigdy dotrwać w tym postanowieniu i co miesiąc są u mnie jakieś nowości xD Te małe kremy do rąk mają przecudne opakowania - myślę, że świetnie sprawdziłyby się jako prezent! A o nowych maskach ze Skin79 słyszę po raz pierwszy ale są naprawdę obłędne! <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest chyba taka choroba blogerek urodowych, że zawsze mają za dużo kosmetyków :D

      Usuń
  8. Kremy do rąk są wspaniałe! Moja koleżanka miała jeden z nich i za każdym razem gdy wyciągała go na zajęciach zawsze pozwalała mi go użyć i nie dość, że pięknie pachniał to super nawilżał! Muszę go w końcu zamówić, bo ciągle zapominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremy do rak są małe i przydatne w każdej sytuacji! ;-)

      Usuń
  9. Maska Garnier bardzo mnie ciekawi i przy najbliższej okazji skuszę się na zakup :) Ten flower Box też mnie ciekawił, ale bałam się że nie dojdzie cały. Maski Pilaten w Lidlu kupiłam i te peel-off nadają się tylko na nos, bo na całą twarz to tragedia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te maski Pilatena - białą i czarną - używam tylko na nos lub brodę. Nigdy w życiu nie zafundowałabym sobie czegoś tak silnego na policzki albo pod oczy!

      Usuń
  10. Całkiem sporo tych nowości. Tak jak pisałam na FB, zaciekawiła mnie maska z Garniera, bo miałam już bardzo podobną i dobrze się u mnie sprawdziła. Najpierw musiałabym jednak zerknąć na jej skład :) Co do zamawiania kosmetyków na Alie - ja jestem przeciwna, szczególnie podróbkom. Wolę kupić w Polsce tańszy kosmetyk, ale przynajmniej mam pewność, że został przebadany i przetestowany dermatologicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - kupowanie kosmetyków na Alie to koło fortuny, używasz na własne ryzyko ;-)

      Usuń
  11. Śliczne te mini kremiki do rąk :D Pandzioszka to niestety pic na wodę - tylko ładnie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiałam się tego :D No to będę ta pandę jedynie oglądać^^ :P

      Usuń
  12. No kochana zakupy że klękajcie narody, kompletnie zapomniałam o promocji w rossmanie, skusiłaś mnie tymi maseczkami szczególnie marki Skin, dawno ich nie używałam a nowa edycja to świetny pretekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno te maski są dostępne stacjonarnie w sklepach Douglas!

      Usuń
  13. Peeling z L`oreala z nasionami kiwi uwielbiam <3 z przyjemnością przetestuję inne produkty z tej serii <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja chyba też... ale może jakoś po kolei a nie wszystkie naraz :D

      Usuń
  14. jasne są te maseczki biało czerwone :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły z nimi ubaw jest, przyznaję ;-)

      Usuń
  15. Kosmetyki z Bielendy i maseczki z węglem i w płachcie często u mnie goszczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię kosmetyki Bielendy ;-)

      Usuń
  16. większosci kosmetyków nie znam, a pomadka bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję! No to zobacz ile jeszcze nowości do przetestowania przed Tobą... ;D

      Usuń
    2. no trochę, ale mam w domu już mały sklep :P i trzeba najpierw to zużyć :D

      Usuń
    3. Coś wiem o małych sklepach kosmetycznych w domu ;-)))))))))))))))))))))

      Usuń
  17. Fajne nowości :) Jestem bardzo ciekawa tych maseczek i to wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się opisać je w postach maseczkowych ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Recenzja: Krem uniwersalny z witaminą C Bielenda

Tęsknicie już trochę za wiosną? Ja przyznam się, że trochę tak mimo że w mojej okolicy nawet nie zaznałam ani trochę mroźnej zimy w tym roku. Ciągle mamy taką ciapowatą aurę, niby ciepło ale ponuro i dobijająco. Dlatego z prawdziwą radością powitałam możliwość przetestowania jednego z kremów uniwersalnych z Bielendy. Spójrzcie tylko na opakowanie - czy nie czujecie natychmiast przypływu energii?  Zostałam wybrana do testowania kremu Bielenda po wypełnieniu ankiety na Facebooku. Tak, tak to jest możliwe i te "konkursy" wygrywają realne osoby! Dlatego tym bardziej zachęcam Was do próbowania, zwłaszcza jeśli jesteście zainteresowani tematyką kosmetyków i urody. Ponieważ w ankiecie miałam możliwość wyboru wersji kremu zdecydowałam się na krem odżywczy z witaminą C. Nie ukrywam, że głównym powodem mojej decyzji były rysunki cytrusów na opakowaniu, które uwielbiam (cytrusy, nie rysunki).  Odżywczy krem uniwersalny do twarzy i ciała z witaminą C Bielenda to kosmetyk o wielorakim zast…