Przejdź do głównej zawartości

Denko MAJ 2017

Moje majowe denko nie jest już tak obfite, jak poprzednie. W tym miesiącu bowiem byłam na aż TRZECH kilkudniowych wyprawach, co razem daje dokładnie 13 dni poza domem! Mogę więc powiedzieć, że nie miałam zdecydowanie czasu na używanie kosmetyków i celebrację pielęgnacji w domowej łazience ;-)



Na początek złuszczająca maska do stóp firmy Purederm, a której pisałam TUTAJ. Mimo, że początkowo podejrzewałam ją o brak działania, to okazało się, że akurat na mojej skórze potrzebowała nieco więcej czasu, aby pokazać co potrafi. Naskórek złuszczał się dość mocno i nie wyglądało to wtedy zbyt dobrze. Jednak ten mały dyskomfort wart był efektów - wygładzonej skóry, beż żadnych odgniotków czy odcisków. Myślę, że sięgnę po nią jeszcze w przyszłości.


Szampon Oxygen Moinsture z firmy DOVE jest przeznaczony do włosów osłabionych, "oklapniętych" i cienkich. Moje włosy do takich nie należą, jednak zależało mi na nawilżeniu stąd wybór padł na ten produkt. Szampon ma przeźroczystą, wręcz żelową konsystencję o jasnoniebieskiej barwie i przyjemnym zapachu. Bardzo wygodnie się go używa z tuby zakończonej zatyczką. Szampon dobrze się pieni i pozostawia włosy odświeżone i błyszczące. Włosy są też dobrze nawilżone, dzięki czemu moje loki pięknie się skręcają. Czy sięgnę po niego ponownie? Lubię bardziej bogate i przed wszystkim mleczne szampony, chociaż do działania tego nie miałam absolutnie żadnych zastrzeżeń. 


Krem do depilacji Skin So Soft firmy Avon delikatnie i bezboleśnie usuwa włoski ze skóry. Zazwyczaj korzystam z depilacji woskiem twardym w profesjonalnych salonach, jednak mam zawsze w łazience krem do depilacji, który przydaje się, gdy z braku czasu (lub pieniędzy!) nie mogę skorzystać z pomocy kosmetyczki. Krem dobrze usuwa nawet najmniejsze włoski, niestety pachnie jak wszystkie produkty do depilacji co zdecydowanie odstrasza (fuj!). Moja skóra jest po nim lekko wysuszona i wymaga nawilżenia, ale jako produkt "od czasu do czasu" jest OK.

Kolejny produkt to miniaturka naturalnego oliwkowego szamponu do włosów firmy Ziaja i jakkolwiek lubię tą firmę i tę własnie linię kosmetyków, to ten produkt okazał się dla mnie słaby. Lubię mocno pieniące się i odżywcze szampony, ten okazał się zupełną przeciwnością. Włosy były po nim oczyszczone, ale wymagały dodatkowego serum, aby przstały sie puszyć i ucieszyłam się, gdy produkt się skończył. Więcej się nie skuszę.


Krem ochronno-naprawczy na dzień Anev Clinical E-defence firmy Avon to moja codzienna tarcza do walki ze stresem i smogiem (mieszkam w dużym mieście). Według zapewnień producenta krem ma zapewnić ochronę skóry przed oznakami starzenia i zgubnym wpływem zanieczyszczonego środowiska. Nie mogę potwierdzić takiego działania (bo niby jak?), natomiast jako, że używam tego kremu codziennie od dłuższego czasu to mogę potwierdzić, że: 
- krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę, a także delikatnie ujednolica jej koloryt (ja mam skórę mieszaną)
- ma konsystencję kremu na dzień
- ma specyficzny zapach, który nie jest drażniący
- nie postawia tłustej smugi, nie zapycha porów, nie grudkuje się
- świetnie nadaje się pod makijaż
- posiada SPF 30!!! i jest to jeden z najwyższych filtrów jakie spotkałam w zwykłym kremie do codziennego użytku
- opakowanie posiada pompkę, dzięki czemu nie zarażamy kremu bakteriami z dłoni i łatwiej jest go aplikować
- buteleczka jest ze szkła - trzeba uważać, żeby nie stłuc (chociaż strąciłam parę razy z dużej wysokości i nic się nie stało), wpływa to tez na trudność w wykorzystaniu kosmetyku do samego końca, jak zostanie go "na dnie"
- ale krem pięknie prezentuje się w łazience czy na toaletce 
- można dokupić krem z tej serii na noc, który stanowi uzupełnienie naszej dziennej "tarczy"
- krem jest dość drogi i nie zawsze występuje w katalogu, zazwyczaj około wiosny bywa częściej. Mi jako KK Avon udało się go kupić w jakiejś dodatkowej ofercie za 15 zł. Opakowanie ma 30 ml ale dzięki dozowaniu za pomocą pompki starcza na 2/3 miesiące codziennego stosowania.
- krem jest przeznaczony do skóry w każdym wieku 20+, choć wydaje mi się, że najlepiej sprawdzi się w przedziale 20-40
Kupię z pewnością, gdy pojawi się w katalogu.


W żółtym opakowaniu inny krem firmy Avon. Nawilżająco-ochronny krem do twarzy z wysokim filtrem SPF 30 to jeden z moich "must have", gdy tylko słoneczko częściej zaczyna uśmiechać do nas swoją buzię. Mam bardzo jasną i wrażliwą na słońce cerę, która zawsze reaguje zaczerwienieniem i podrażnieniem. Stąd wszelkie kosmetyki z filtrem są mi bliskie nie tylko w sezonie letnim. Krem ma lekką, lotionową konsystencję. Łatwo rozprowadza się na skórze twarzy, nie podrażnia i nie uczula. Ma bardzo delikatny zapach, który szybko się ulatnia. Skóra po użyciu kremu jest nawilżona i delikatnie świecąca. Krem niezbyt dobrze radzi sobie w połączeniu z innymi kosmetykami (niestety!) i lepiej używać go samodzielnie, bez podkładu czy innego kremu. Dlatego właśnie używam go latem lub podczas wyjazdów np. w góry, gdzie nie mam oporów przed paradowaniem bez makijażu ;-) 
Tubka jest nieduża, 50 ml wystarcza spokojnie na cały sezon a nawet więcej, a przy tym dobrze mieści się do torebki. Oczywiście krem może być z powodzeniem używany też na inne części ciała jako zabezpieczenie przed promieniowaniem UVA i UVB. Zdecydowanie zakupię ponownie.

W moim denku znalazły się także dwie próbki kremów. 
MIXA Soothing Anti Redness Care, czyli krem przeciw zaczerwienieniom skóry firmy MIXA. Krem ma lekką konsystencję w kolorze białym. Ma specyficzny zapach, taki jak inne produkty tej firmy. Dobrze się wchłania i bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Jest przeznaczony do skóry wrażliwej, zawiera też filtry 15 uv. Moja skóra na twarzy często się czerwieni, wypróbowałam więc ten krem, aby zobaczyć jak sobie poradzi. Niestety po jednorazowym użyciu próbki nie mogę nic na ten temat powiedzieć. Krem nie uczulił mnie, dobrze się wchłonął, nie miał problemów z połączeniem się z podkładem. Uczucie nawilżenia skóry miałam przez cały dzień. Co do jego właściwości przeciw zaczerwienieniom to musiałabym jednak przeprowadzić kilkudniową kurację aby móc się wypowiedzieć. Być może zastanowię się nad pełnym opakowaniem właśnie w tym celu.

Kolejna próbka to znany mi już wcześniej krem Anew Reversalist w wersji na dzień. Krem ma działanie nawilżając, dobrze się wchłania, nie ma problemów z łączeniem z innymi kosmtykami, zawiera filtr SPF 20. Ogólnie mówiąc jest OK, ale znam już lepsze kremy, z efektem WOW, dlatego po niego sięgam jedynie w formie próbki, gdy wyjeżdżam gdzieś poza dom. 

Zakończyłam opis mojego kolejnego denka. Jak już wspominałam z powodu podróży może zużycie produktów nieco się zmniejszyło, ale myślę, że w najbliższych miesiącach zdecydowanie nadrobię ^^ Zwłaszcza, że pojawiło się u mnie wiele nowości, które czekają na testowanie. A jak tam Wasze majowe denka? Odnalazłyście w nich coś z produktów, które i u mnie się właśnie "zużyły"? Koniecznie podzielcie się w komentarzu ;-) A poniżej jeszcze zdjęcia z mojej ostatniej wycieczki na Suwalszczyznę - przepiękne rejony, odwiedźcie koniecznie!






Komentarze

  1. Nie miałam nic z Twoich zużyć ;) U mnie w maju kiepsko niestety szło zużywanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W myśl zasady, że "kosmetyki nie działają gdy stoją na półce" staram się je używać ;-)

      Usuń
  2. Mam te same skarpety złuszczające i na dniach będę brać się za testowanie, ciekawe jak sprawdzą się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że efekt pojawia się dopiero po kilku dniach ;-))

      Usuń
  3. Bardzo lubię te maski złuszczające. Oprócz tej polecam z Tony Moly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie testowałam nic z Tony Moly, bardzo mnie kusi ;-)

      Usuń
  4. Też używałam tych skarpetek i też efekt przyszedł do mnie dość późno, bo jakoś po tygodniu. Skóra schodziła płatami, jednak efekt nie do końca mnie zadowolił i chyba będę musiała sięgnąć po jeszcze jedną taką maskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę przyznać, że po okresie kiedy moje stopy wyglądały koszmarnie (tak jak mówisz, skóra schodziła płatami) - teraz jest jakby lepiej. Ale zobaczymy jak zacznę chodzić w sandałkach... ;-)

      Usuń
  5. Ciekawe produkty :) Tej maski do stóp nie miałam, ale chętnie sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, choć trzeba jej dać nieco czasu na działanie ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Mania maseczkowania 4

Ostatnio pokochałam maski w płachcie, a że mam ich dość spore zapasy to decyduję się na pielęgnację z ich użyciem znacznie częściej. Można by mieć wątpliwość, czym może różnić się jedna maska tego typu od drugiej? Jednak okazuje się, że każda z nich jest inna, a działanie nie każdej mnie zachwyca. Zapraszam Was dziś na czwarty przegląd maseczek, tym razem same wersje na tkaninie.  Maski na tkaninie, inaczej nazywane maskami w płachcie przywędrowały do nas wraz z modą na koreańską pielęgnację skóry. Dotychczas były one dostępne jedynie poprzez strony typu ebay, czy też w sklepach internetowych specjalizujących się w sprzedaży kosmetyków z tej części świata. Pamiętam jak bardzo ucieszyłam się, kiedy w moim rodzimym mieście otworzył się sklep JJ Korean Beauty, a jakiś czas później firmowy sklep It's Skin.  W między czasie wiele innych firm rozpoczęło produkcję tego typu kosmetyków - Garnier, Bielenda, czy Selfie Project, a marki znane dotąd jedynie z internetu zaczęły pojawiać się na t…