Przejdź do głównej zawartości

Recenzja: maski Naturals Skin Care Avon

Linia Naturals Skin Care to jedna z najstarszych serii kosmetycznych firmy Avon. Oczywiście z biegiem lat przechodziła wiele modyfikacji i zmian, jednak zawsze były to kosmetyki, inspirowane mocą naturalnych składników. Kosmetyki Natural Skin Care są przeznaczone dla kobiet w każdym wieku i odpowiadają na różne potrzeby skóry. Dzisiaj pokaże wszystkie maseczki, jakie należą do tej serii. Zapraszam!
W poprzednim moim wpisie zdradziłam już Wam niejako tematykę aktualnego posta. W denko z lutego znalazły się bowiem opakowania maseczek Naturals, których recenzję możecie dziś przeczytać. 
Od jakiegoś czasu prawie wszystkie te maseczki można kupić w jednorazowej saszetce. I o ile wygodniejsze w używaniu na co dzień są oczywiście wersje w tubie, o tyle dzięki temu szybko możemy sprawdzić, czy dany kosmetyk jest dla nas odpowiedni, a także zabrać go ze sobą na przykład w podróż. W linii Naturals Skin Care mamy cztery rodzaje maseczek - nawilżającą, odżywczą, oczyszczającą oraz rozświetlającą. 
Maseczka Hydrating Aloe & Cotton Naturals Skin Care, Avon
Kremowa maseczka o działaniu nawilżającym zawiera ekstrakty z aloesu i bawełny, które odpowiadają za nawilżenie skóry, a także za jej wygładzenie. Oba komponenty należą do tych "bezpieczniejszych" dla skór wrażliwych i alergicznych, jednak w przypadku tej maseczki trzeba pamiętać, że obok nich znajdują się też inne składniki. Pełny skład maseczki Hydrating:
Maseczka ma przyjemny, "bawełniany" zapach. Chyba najładniejszy ze wszystkich z tej serii. Konsystencja jest lekko kremowa i lekko wchłania się w skórę. Właściwie gdyby nie nieco lepka konsystencja, to chętnie używałabym jej jako kremu na noc (niestety akurat z tej serii takiego kremu nie ma). Kosmetyk nakładamy na oczyszczaną skórę na około 20 min i po tym czasie zmywamy wodą. Maseczka bez problemu daje się zmyć, w moim przypadku sporo jej wchłania się w trakcie aplikacji w skórę, więc do zmywania jest nie za wiele. Skóra po użyciu jest fajnie nawilżona, odświeżona i ukojona. Lubię tą maseczkę po peelingach mechanicznych, właśnie za jej właściwości regenerujące. Maskę Hydrating możemy kupić w wersji saszetkowej (niestety nie zawsze jest dostępna w katalogach!), lub w formie 75 ml tubki, która z powodzeniem wystarczy na dłuższy czas. 
Maseczka Nourishing Green Olive Naturals Skin Care, Avon
Odżywcza maseczka z ekstraktem z zielonych oliwek pachnie rzeczywiście "oliwkowo", ale nie jak te kosmetyki dla dzieci, tylko jak oliwki do jedzenia. Ta wersja dedykowana jest głównie dla posiadaczek cery suchej. Ekstrakty z oliwek zawierają przeciwutleniacze oraz witaminy. Ich zadaniem jest odżywienie skóry i przyśpieszenie jej regeneracji. Skład: 
Przyznaję, że nie przypadł mi jakoś szczególnie do gustu zapach tej maseczki, ale na szczęście nie był on mocno intensywny. Lekko zielonkawa, kremowa konsystencja bardzo dobrze wchłania się w skórę. Maseczkę także nakładamy na oczyszczoną skórę na około 10 min w czasie których składniki wnikają w jej głąb. Następnie zmywamy kosmetyk wodą, wspomagając się ewentualnie gąbeczką do twarzy. W moim przypadku tak właśnie było, ponieważ ta maseczka w mniejszym stopniu się wchłonęła. Musze jednak przyznać, że po zmyciu twarzy wodą skóra była bardzo dobrze odżywiona i milsza w dotyku. Nie miałam potrzeby użycia natychmiast kremu, bo skóra była dobrze nawilżona i zregenerowana. Jestem posiadaczką cery mieszanej i dla mnie ta maska miała odpowiednie działanie regenerujące. Nie wiem jednak, jak zachowałaby się moja skóra przy dłuższym stosowaniu. Jednak z uwagi na zapach raczej się nie zdecyduję :-) Ta maseczkę także możemy kupić w formie saszetki z 10 ml produktu (wystarcza akurat na 1 pełne użycie) lub w tubie 75 ml. 
Maseczka Purifying Tea Tree & Cucumber Naturals Skin Care, Avon
Purifying to maseczka o działaniu oczyszczającym w formule peel off. Jej konsystencja jest dość gęsta i żelowa, o zielonym zabarwieniu. Zapach ma ogórkowy, niestety wyraźnie przebijają tutaj też nuty alkoholowe, co działa drażniąco na noc. W swoim składzie zawiera ekstrakty z ogórka o działaniu przeciwzapalnym i odświeżającym oraz z drzewa herbacianego, które słynie z działania antybakteryjnego:
Z maseczkami typu peel off jest zawsze ten sam "problem" z aplikacją - są gęste, ciężej się je rozsmarowuje i wiem, że są osoby, które po prostu nie znoszą takiej formuły i już. Ja na swój sposób przyzwyczaiłam się już do ich stosowania i nie przeszkadza mi to, choć przyznaję, że trzeba zachować pewne warunki, aby ta aplikacja była jak najbardziej komfortowa. Przede wszystkim trzeba bezwzględnie zabezpieczyć włosy, najlepiej je związać i nałożyć opaskę, bo wymywanie maseczki typu pell off jest wyjątkowo niefajne. Druga sprawa to nie należy nakładać kosmetyku na linię brwi, aby ich sobie nie ponadrywać. Kolejny warunek, to najlepiej nakładać maskę dość grubą warstwą, co owszem powoduje, że dłużej ona zasycha, ale też łatwiej zdjąć ją w całości. Na opakowaniu widnieje zalecany czas aplikacji 20 min, przyznaję, że ja nigdy nie sprawdzam tego na zegarku, po prostu czekam, aż maska będzie maksymalnie wysuszona i dopiero wtedy przystępuję do jej odrywania. Jeśli mam fragmenty, które są jeszcze "mokre" to odrywam to, co jest suche, a tamtym miejscom daję więcej czasu na podeschnięcie. Nie jest to więc dobra maska, gdy mamy mniej czasu, bo może się okazać, że jej aplikacja i zdejmowanie zajmuje nam dłużej. Mimo staranności może się zdarzyć, że fragmenty kosmetyku i pojedyncze strzępki zostaną nam na skórze. Jeśli nie da się ich zerwać, to oczywiście można przemyć skórę wodą, ale maska dość opornie schodzi, warto więc wykorzystać do pomocy gąbeczkę. Ja po aplikacji i zdjęciu maski i tak profilaktycznie przemywam skórę jeszcze raz wodą dla zebrania wszystkich resztek. Może się wydawać, że sporo zamieszania przy takiej masce i do tego ten alkohol, który w okolicy oczu może powodować nawet łzawienie u co wrażliwszych osób. Jednak myślę, że to kwestia wprawy i poznania swojej skóry. Ta wersja maseczki także występuje w saszetce, można więc sprawdzić ją najpierw w mniejszej formie. Co otrzymujemy w zamian? Ładnie zmatowioną i oczyszczoną skórę, która wydaje się być rozjaśniona i gładka. Na takiej skórze każdy krem i makijaż wyglądają i utrzymują się dłużej, myślę więc że od czasu do czasu warto! 
Maseczka Radiance Rose Naturals Skin Care, Avon
Ta wersja ma za zadanie zrewitalizować skórę, nawilżyć ją i rozświetlić. Ma ładny, różany zapach, a także żelową, różaną konsystencję, w której od czasu do czasu zatopione są kawałki płatków róży. Zawiera wyciąg z płatków róży. Pełny skład:
Ta maseczka jako jedyne z serii Naturals nie doczekała się jeszcze wersji saszetkowej i występuje tylko w tubce o pojemności 75 ml. Nakładamy ją na skórę cienką warstwą na około 10-15 minut. Kosmetyk ma konsystencję żelu o średniej gęstości, dlatego wygodnie się go nakłada, ale nie przecieka przez palce. Podczas aplikacji maseczki czujemy delikatne chłodzenie skóry. Wspomniane płatki róży, które znajdują się w maseczce, oczywiście także nakładamy na skórę. Moja skóra dosłownie pije ten kosmetyk, dlatego po upływie czasu aplikacji często zdarza się, że niewiele mam już do zmywania ;-) Maska zmywa się lekko za pomocą samej wody. Po jej użyciu moja skóra jest bardzo dobrze nawilżona i ukojona i ma promienny koloryt. Lubię używać tą maskę w każdej wolnej chwili i nigdy nie zrobiła mi krzywdy. Jej ładny zapach zdecydowanie umila aplikację! Kiedyś ta maseczka występowała w plastykowym pudełku i miała zdecydowanie więcej płatków w swojej formule. Jednak opakowanie w formie tubki zdecydowanie jest bardziej higieniczne. Ze wszystkich masek Naturals ta jest moją ulubioną ;-)
Maseczki Naturals Skin Care z Avonu odpowiadają na kilka popularnych problemów, z jakimi spotkać się może skóra twarzy. Mimo, że w swoich składach zawierają naturalne ekstrakty nie są to zdecydowanie kosmetyki naturalne i do takich nie pretendują. Wszystkie wersje mają dość intensywne, w większości przyjemne zapachy (to kwestia gustu! ;D), a sposób użycia tych kosmetyków jest dość przyjazny. Trzy z czterech maseczek Naturals możemy kupić w formie saszetki na spróbowanie, jedynie jedna występuje tylko w tubie. Same kosmetyki nie są jednak drogie nawet w pełnowymiarowej wersji i często bywają w promocyjnej cenie. W aktualnym katalogu Avon, ważnym do 20.03.2019 wszystkie cztery są po 5,99. Znacie maseczki Naturals z Avonu? Jak się u Was sprawdziły?  



Komentarze

  1. Nie miałam niczego z tej serii. Lubiłam maski Planet Spa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Planet Spa także bardzo lubię, głównie z uwagi na ich piękne, nietypowe zapachy ;-)

      Usuń
  2. Już dawno przerzuciłam się z saszetek na maski w płachcie, ale takie w tubkach też lubię. Moją ulubioną nawilżającą jest ta zielona z Origins:) a tych Avon nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio sporo słyszę o maskach z Origins, niestety nie miałam jeszcze przyjemności ich poznać ;-)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś tą z drzewem herbacianym i ogórkiem, ale nie pamiętam już jak się sprawdziła bo nie przepadam za peel off :) Jejku już dawno nie miałam nic z Avonu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno ludzie dzielą się na tych co lubią peeli offy i tych co ich nienawidzą :D (i pewnie tysiąc innych podziałów tego typu). W każdym razie jeśli się czegoś nie lubi, to nie ma co się męczyć, teraz taki wybór ;-)))))

      Usuń
  4. Dawno nie zaglądałam do katalogu Avon i nie wiedziałam, że mają maseczki z saszetkach... W płachcie jeszcze zdążyłam zauważyć, ale nie te kremowe. Muszę też się przyznać, że nie kojarzę nawet w tych tubkach. Wiem, że kiedyś miałam nawilżającą, ale to z Planet Spa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linia Naturals jest w ofercie Avonu o wiele dłużej, ale ponieważ jest "tania" to mam wrażenie, że rzadko kiedy jest promowana odpowiednio ;D

      Usuń
  5. Miałam wersję oczyszczającą. Zgadzam się, schodzi opornie, efekt peel off jest tylko w nazwie. U mnie nie dała też takiego efektu, jak u ciebie - nie zauważyłam, żeby cokolwiek pozytywnego zrobiła, jedynie przesuszyła mi skórę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie przez ten alkohol w składzie! Maski peel off wielu osobom nie służą.. ;/

      Usuń
  6. Nie miałam okazji używać żadnej z nich, w sumie najmocniej zaciekawiła mnie ta ostatnia, mimo że nie lubię maseczek w tubkach, bo tak długo je potem zużywam. Jednak najmocniej nie lubię peel-off, jeszcze nie znalazłam takiej, która by mnie zadowoliła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tej różanej nie ma w saszetce :D Formuły peel off są dosyć wymagające do aplikacji i dużo z nimi zabawy, a podobne efekty można uzyskać używając innych rodzajów maseczek ;-)

      Usuń
  7. Nie znam w ogóle pielęgnacji Avonu - kiedyś dawno, dawno temu z czymś miałam styczność, ale od dłuższego czasu nic. Za to mocno ciekawi mnie kolorówka, bo widziałam, że bardzo się rozbudowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Ostatnio robiłam porządki w próbkach szminek i okazało się, że w międzyczasie powstało chyba z 4 zupełnie nowe linie pomadek, że nie wspomnę o innych produktach! Ciężko aż nadążyć!

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji używać ani jednego kosmetyku pielęgnacyjnego marki Avon, więc tych masek również nie znam. Muszę przyznać, że ich cena jest bardzo atrakcyjna i gdyby nie spore zapasy to może dałabym im szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też "cierpię" na nadmiar zapasów w prawie wszystkich kosmetycznych kategoriach ;D Ale kiedyś w końcu wszystko to zużyjemy! ;-)))

      Usuń
  9. Fajnie, że można je wypróbować najpierw w formie saszetki - potem nie trzeba kupować w ciemno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zwłaszcza, że nie każdemu wszystko odpowiada, a tutaj można "wypróbować" na raz i już wiadomo jak reaguje skóra i czy chce się więcej takiej maseczki ;-)

      Usuń
  10. Nie znam tych maseczek jeszcze :D Mimo, że całkiem często zamawiam coś z Avon to jeszcze nie zwróciłam na nie uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one takie niepozorne, mało "krzykliwe" hihihi ;-))

      Usuń
  11. Mam różaną,bardzo lubię,a teraz skutecznie namówiłaś mnie na aloes z bawełną,od razu całą tubę wezmę,a co tam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tubą zastanawiam :D Tylko jeszcze mam sporo tub z Planet Spa, więc może poczekam trochę ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Recenzja: maseczki Smoothie Mask Bielenda

Firma Bielenda co rusz zaskakuje nas zupełnie nowymi kosmetykami, które kuszą swoimi formułami i opakowaniami. Całkiem niedawno pojawiły się w Rossmanach dwie serie nowych masek tej firmy - Skin Shot oraz Smoothie Mask. Pomimo ogromnych zapasów maseczek do twarzy postanowiłam kupić i przetestować serię Smoothie i dziś zapraszam Was na ich recenzje.  Owocowe maseczki Smoothie Bielenda zamknięte są w opakowaniu - saszetce, która kształtem przypomina butelkę koktajlu. Każda z nich ma pojemność 10 gram i jest przeznaczona na dwa użycia. Pomimo moich obaw rzeczywiście kosmetyku wystarcza na dwa razy i jest to odpowiednia ilość. Saszetki są w miejscu szyjki butelki nacięte i nie ma problemu z ich otworzeniem. Wszystkie maseczki z linii Smoothie prócz owocowych ekstraktów zawierają prebiotyk, który ma za zadanie wzmacniać barierę ochronną skóry na działanie niekorzystnych czynników oraz wspomagać jej regenerację.  Prebiotyczna maseczka detoksykująca z brzoskwinią i papają Smoothie Mask Jako pie…

Recenzja: Nawadniająco - liftingujący krem do twarzy SupremeLAB Bielenda Professional

Już od jakiegoś czasu kusiły mnie kosmetyki z linii Bielenda Professional. Marką tą objęte są produkty przeznaczone do użytku w gabinetach kosmetycznych, jednakże od jakiegoś czasu sukcesywnie dołączają do niej także kosmetyki do użytku "domowego", także jako przedłużenie trwałości profesjonalnych zabiegów kosmetycznych. Musicie przyznać, że już w samej nazwie czuje się ten prestiż i profesjonalizm, nic więc dziwnego, że tak bardzo zapragnęłam je przetestować. Mój wybór padł na nawadniająco-liftingujący krem do twarzy z kwasem hialuronowym, który szczęśliwie udało mi się dostać w jednej z drogerii Hebe i to w promocyjnej cenie! Szczęśliwie, ponieważ wcześniej już widziałam informację na Instagramie, że firma wprowadza markę do tych drogerii, a mimo to nigdzie nie mogłam ich znaleźć.  Kremy z linii SupremeLAB zawierają wyższe stężenia składników aktywnych, niż ich drogeryjne odpowiedniki. Nawadniająco-liftingujący krem do twarzy posiada technologię HYDRA-HYAL2 odpowiedzialną za…