Przejdź do głównej zawartości

Przegląd katalogu AVON 6/2018 Wiosenne przebudzenie

Pogoda za oknem nastraja nas już bardzo wiosennie. W ten piękny, kwietniowy dzień spieszę do Was z przeglądem bardzo kolorowego i ukwieconego katalogu Avon. Zapraszam do spojrzenia razem ze mną na niektóre "nie tylko nowości" tej firmy. 
Tematem przewodnim katalogu "Wiosenne przebudzenie" Avon są zapachy, których mamy bardzo wiele w ofercie. Ja jednak chciałabym zwrócić waszą uwagę także na inne produkty, które pojawiają się w ciekawych ofertach cenowych. Oczywiście, aby zakupić kosmetyki Avon musicie mieć zaprzyjaźnioną konsultantkę, lub same nią zostać. 
Jako pierwszy w dzisiejszym przeglądzie jest wygładzający żel pod oczy z ekstraktem z alg Planet Spa. W poprzednim poście dotyczącym katalogu Avon 4/2018  pokazywałam Wam maseczkę z tej serii. Aplikacja jest bardzo przyjemna, bo kosmetyk chłodzi skórę i dość szybko się wchłania. Ma kolor półprzeźroczysty z lekką, perłowo różową poświatą. Dzięki temu delikatnie rozświetla cienie pod oczami. Wchłania się do samego końca nie pozostawiając filmu na skórze. Jest bezzapachowy. Osobiście preferuję kosmetyki pod oczy o formule żelowej, mimo że wydaje mi się że ich działanie jest w porównaniu do kremów nieco słabsze. 
Woda perfumowana Perceive Oasis to prześliczny, mocno kwiatowy zapach, w którego nutach wyczujemy wyraźnie peonię i piżmo. Butelka nawiązuje kształtem do opakowań tej serii i mi osobiście kojarzy się z ciosanym diamentem. Zapach jest w moim odczuciu dość intensywny i mocny. Jeśli chodzi o trwałość to wyczuwam go po kilku godzinach, ale jeśli ktoś lubi utrzymującą się zapachową chmurkę, to zapewne będzie musiał powtórzyć aplikację w ciągu dnia. Ładny, kobiecy zapach nie tylko do sukienki.
Lakier do paznokci z efektem 3D kupiłam kiedyś pod wpływem recenzji koleżanki. Zachwalała, że już jedna warstwa wystarczy na pomalowanie nim paznokci, a co najważniejsze - że zupełnie nie widać przy nim niedociągnięć z malowaniu, prześwitów czy odprysków. Muszę przyznać, że miała 100% rację! Mój kolor to Pearl, który ma odcień szampana. Lakier zawiera błyszczące drobiny, co nie każdemu może odpowiadać. Oczywiście daje to efekt glamour, więc nie nadaje się na co dzień do pracy (choć zależy jaką kto ma pracę!). Zmywanie jest dość uciążliwe i nieprzyjemne - drobiny trą o płytkę, mnie zaraz bolą od tego zęby. Dlatego bardzo ważne jest nałożyć przy nim najpierw bazę-odżywkę-lakier bezbarwny i dopiero po jego wyschnięciu sam lakier. Dzięki temu znacznie łatwiej jest go usunąć z płytki bez tarcia. Lakier jest bardzo trwały, a dodatkowo dzięki temu, że nie widać za bardzo pojawiających się odprysków można go nosić nawet i tydzień! 
Perełki brązujące to chyba już kultowy produkt, z którego znana jest firma Avon. Niewiele jednak osób wie, że występują one w różnych wersjach kolorystycznych, które można dobrać do swojego odcienia karnacji i pory roku. Te widoczne na zdjęciu to kolor Warm Glow i mają one złote i brązowe kuleczki, które szczególnie pięknie wyglądają latem na opalonej słońcem skórze. Przy wyborze odcienia najlepiej posłużyć się testerem lub poprosić o pomoc swoją konsultantkę. Oczywiście kolor na skórze można także stopniować poprzez dokładanie kolejnej warstwy, co pomaga w przypadku gdy kupimy jaśniejsze perełki, a chcemy uzyskać bardziej intensywny efekt. Perełki najlepiej nakłada się szerokim pędzlem. Są bardzo wydajne i z powodzeniem wystarczą na kilka lat. 
Błyszczące i matowe szminki w płynie z linii Mark dalej zachwycają mnie efektem jaki dzięki nim możemy uzyskać na ustach. Intensywne kolory, które nie wysuszają ust i ładnie się "odnawiają" przy każdym zaciśnięciu warg. Pisałam o nich szerzej w poście Mat czy błysk?. Tam też znajdują się zdjęcia na ustach. Widoczne na zdjęciu odcienie od góry to błyszczący Blushing, mój ulubiony błyszczący Love Bitte, dalej mocno czerwony Work It oraz matowy Pinking About You. Przyznaję, że mimo iż mam tych szminek już całkiem sporo, to nadal kuszą mnie nowe kolory, zwłaszcza te w wersji satynowej. 
Kolejny kultowy kosmetyk to uwielbiany przez wizażanki krem do pielęgnacji skórek. Lubię go z uwagi na szybkie i skuteczne działanie. Krem aplikujemy na skórę wokół paznokcia, wmasowujemy najlepiej ruchem jakbyśmy chciały wcisnąć go pod paznokieć, czekamy chwilkę i odsuwamy resztki skórek patyczkiem. Ładnie usuwa i zmiękcza skórki, zwłaszcza przy regularnym używaniu. Zawiera kwasy owocowe oraz aloes i witaminę E. Dzięki wąskiej końcówce można go łatwo aplikować.  
Tonik głęboko oczyszczający pory z linii Clearskin zawiera 0,5 % spirytusu salicylowego, co jest na tyle niewielką ilością, że nie wysusza i nie podrażnia skóry, a z drugiej strony dobrze oczyszcza pory i wągry oraz wszelkiego rodzaju krosty. Ma delikatny zapach, barwę zieloną, a zamknięty jest w wygodnym opakowaniu zamykanym na korek z zatyczką. Używam go sporadycznie w zależności od potrzeby - czyli w niektórych dniach codziennie, a w niektórych wcale. Niezastąpiony, gdy na skórze twarzy zaczyna się coś dziać. 
Mam kręcone włosy, ciągle więc muszę dbać o ich nawilżanie i odżywianie, aby jak najmniej się puszyły, a skręt loków się utrzymywał. Niestety wiecznie zapominam o pielęgnacji włosów, dlatego chętnie sięgam po produkty w sprayu, bo są wygodne w stosowaniu i szybkie. Luksusowy odżywczy spray do włosów Nutri 5 ma fajny zapach olejków i błyskawiczne działanie. Nawilża włosy po spryskaniu i nadaje im ładny połysk. Polecam posiadaczkom falowanych lub kręconych włosów z lekko przesuszonymi końcówkami. Na zdjęciu widoczny produkt w starym opakowaniu. 
Lubię emulsję przywracającą równowagę skóry Blask Orientu z linii Planet Spa za uczucie głębokiego oczyszczenia. Produkt ładnie się pieni i skutecznie domywa skórę z resztek makijażu, kurzu i sebum. Jak wszystkie kosmetyki z linii Planet Spa ma ciekawy, odświeżający zapach. Opakowanie posiada pompkę, a sama emulsja jest bardzo wydajna. Czasami nawet aż za bardzo, bo może się nieco znudzić ;-) Mimo intensywnego zapachu sam kosmetyk nie podrażnia skóry, choć trzeba uważać myjąc okolice oczu. Po spłukaniu wodą możemy podziwiać oczyszczoną i rozjaśnioną skórę, która jest przygotowana do kolejnych etapów pielęgnacji. 
Na zakończenie przedstawiam jeszcze regenerująco-odżywczy krem do rąk o zapachu kakao z linii Avon Care. Krem nawilża i odżywia skórę na dłoniach i dba przy tym o skórki i paznokcie. Największą jego zaletą jest ładny zapach. W działaniu jest to zwykły nawilżacz, więc posiadaczki mocno przesuszonej skóry mogą być nim nieco rozczarowane. Jednak na co dzień do torebki jest w sam raz. Opakowanie to wąska tubka z zamknięciem na klik, dzięki czemu krem wygodnie się używa. I na tym kończę przegląd katalogu 6 Avon "Wiosenne Przebudzenie". Jak spodobały się Wam te propozycje? Znacie lub używałyście któreś z tych kosmetyków? Podzielcie się koniecznie opiniami w komentarzach!   


Komentarze

  1. Swojego czasu lubiłam te perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wracam do nich zazwyczaj wiosną ;-)

      Usuń
  2. Lubie bardzo zapachy z avon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, choć niektórzy twierdzą, że one wszystkie są takie same :D

      Usuń
  3. Kiedyś miałam zapach Perceive :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten w wersji klasycznej? Ja też, dość dawno ;-)

      Usuń
  4. Lakier 3D? Nigdy o takim nie słyszałam :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! :D Ale on rzeczywiście jest trójwymiarowy^^

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Oprócz różowej jest jeszcze podobno zielona ;-)

      Usuń
  6. Nie przepadam za kosmetykami Avon i samą marką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasami mam, że jak się zrażę do marki przez jakieś jej produkty to ciężko mi jest przekonać się na nowo.

      Usuń
  7. Bardzo dawno nic nie zamawiałam, ale uwielbiam ten puder w kulkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest chyba "wieczny" o ile go sobie nie wysypiesz to bardzo wolno się zużywa! ;-)

      Usuń
  8. Te matowe szminki w płynie są świetne. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi także bardzo się spodobały ;-)

      Usuń
  9. Mam (od Ciebie:)) tę emulsję i rzeczywiście - pachnie bardzo intensywnie i jest tak wydajna, że aż do znudzenia :) Z pomadkami Mark miałam co prawda słabą styczność, ale się jakoś z nimi nie polubiłam. Może dlatego, że trafiła mi się wersja błysk, a ja jednak bardziej lubię mat? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak może być, poza tym nie każdemu wszystko się spodoba i to jest zupełnie naturalne ;-))

      Usuń
  10. Wieki nie miałam w ręku tego katalogu, a czesem można trafić tam na perełki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz można przejrzeć katalog także przez internet, chociaż to nie to samo co przeglądanie papierowej wersji ;-)

      Usuń
  11. Avon to marka, której się trzymam już od wielu lat. Zdecydowanie nie narzekam :) zapraszam na time4shirts.pl i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także znam ją już bardzo długo ;-) Dzięki za zaproszenie!

      Usuń
  12. Ooo pierwszy raz widzę tego typu post, bardzo ciekawa koncepcja. Firmę avon bardzo lubię i szanuję, jestem ciekawa najbardziej tych pomadek, bo słyszalam o nich wiele dobrego. Oczywiście zamawiam od nich regularnie i jeszcze się nie zawiodłam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Witaj, chcesz skomentować? To super! Uwielbiam czytać Wasze komentarze ;-)

Popularne posty z tego bloga

Mat czy błysk? - nowe szminki w płynie od Avon

Czym uszczęśliwić kobietę? Na przykład nową szminką. A jak sprawić aby poziom szczęścia sięgnął sufitu? Dać jej do przetestowania sześć kolejnych! Zapraszam na przegląd szminek w płynie linii Mark od Avon. Przyznaję, że szminki to trochę mój konik. Od dawna uwielbiałam testować ich kolory, konsystencje, zawsze interesowały mnie nowe wprowadzane linie. A że jestem konsultantką Avon, to najczęściej produkty właśnie tej firmy były przedmiotem moich porównań i mini testów. Dlatego, gdy zauważyłam że w przyszłym katalogu pojawi się cała nowa linia szminek w płynie wiedziałam już, że muszę je przetestować ;-) Szminki w płynie Mark z Avonu występują w dwóch wersjach - matowej i błyszczącej. Zgodnie z opisem producenta "zapewniają wielogodzinną trwałość bez wysuszania dzięki formule z żelową bazą oraz intensywny kolor perfekcyjnie pokrywający usta". Testowałam siedem szminek, dwie w wersji matowej i pięć w wersji błyszczącej. Wyboru dokonałam testując kolor na ręce oraz kierując się w…

Denko LUTY 2018

Luty jest najkrótszym miesiącem w roku, jednak te dwa dni mniej to chyba nie aż tak dużo, żebym miała tak małe denko? W każdym razie jak widać tempo zużywania nieco mi siadło. Jednak nie mam zamiaru zbytnio się tym przejmować, bo grunt ze idzie do przodu. A Was bez zbędnej zwłoki zapraszam do lutowego przeglądu.   Zużycia w minionym miesiącu były u mnie tak niewielkie, że trochę zachwianiu uległy moje kategorie. Dlatego dzisiejszych opisów nie będę poprzedzała kategoriami. Myślę jednak, że z powodzeniem odnajdziecie co jest co.  - mydło do rąk Melon & Pitaja, Cien z Lidla - przepiękny, wakacyjny, owocowy zapach słodkiego melona i do tego różowy kolorek <3 Żel pod prysznic z tej samej linii zapachowej zużyłam w listopadzie i miałam od niego zastrzeżenia, że wysuszał mi skórę. W przypadku mydła nic takiego się nie działo i jestem z niego bardzo zadowolona. 
- żel pod prysznic Today, Avon - kremowy żel pod prysznic o zapachu bardzo lubianych przez mnie perfum o tej samej nazwie. O pe…

Mania maseczkowania 4

Ostatnio pokochałam maski w płachcie, a że mam ich dość spore zapasy to decyduję się na pielęgnację z ich użyciem znacznie częściej. Można by mieć wątpliwość, czym może różnić się jedna maska tego typu od drugiej? Jednak okazuje się, że każda z nich jest inna, a działanie nie każdej mnie zachwyca. Zapraszam Was dziś na czwarty przegląd maseczek, tym razem same wersje na tkaninie.  Maski na tkaninie, inaczej nazywane maskami w płachcie przywędrowały do nas wraz z modą na koreańską pielęgnację skóry. Dotychczas były one dostępne jedynie poprzez strony typu ebay, czy też w sklepach internetowych specjalizujących się w sprzedaży kosmetyków z tej części świata. Pamiętam jak bardzo ucieszyłam się, kiedy w moim rodzimym mieście otworzył się sklep JJ Korean Beauty, a jakiś czas później firmowy sklep It's Skin.  W między czasie wiele innych firm rozpoczęło produkcję tego typu kosmetyków - Garnier, Bielenda, czy Selfie Project, a marki znane dotąd jedynie z internetu zaczęły pojawiać się na t…